Rzad­ko zda­rza się, ze oglą­dam ani­me tyl­ko dla­te­go, że urze­kła mnie nie czy­jaś recen­zja czy pięk­na kre­ska, a cudow­na muzy­ka. Prze­cież jeśli ktoś potra­fi do ide­al­nie skom­po­no­wa­nych utwo­rów nary­so­wać wcią­ga­ją­cą histo­rię, to nie ma lep­sze­go dla zmy­słów świę­ta, trze­ba to obej­rzeć. Wła­śnie takie jest Zan­ky­ou no ter­ror – wdzie­ra się nie tyl­ko w ser­ce, oczy, ale tak­że uszy niczym huk bom­by.

Bohaterowie

Dzie­wiąt­ka i Dwu­nast­ka to mło­dzień­cy, któ­rzy prze­nie­śli się do nowej szko­ły. Nar­ra­to­rem całej opo­wie­ści jest ich nie­co wyco­fa­na z życia kole­żan­ka, Lisa Mishi­ma. Widzi­my naj­czę­ściej świat, a więc i boha­te­rów, jej oczy­ma. To ona uwa­ża, że pozna­jąc ich po raz pierw­szy spo­tka­ła się ze spoj­rze­niem zim­nym jak lód, nale­żą­cym do Dzie­wiąt­ki i uśmie­chem cie­płym jak słoń­ce, nale­żą­cym do Dwu­nast­ki. Chłop­ców róż­ni wie­le, ale złą­czy­ło ich jed­no: pobyt w ośrod­ku Synop­sis dla ponad­prze­cięt­nie inte­li­gent­nych mło­dych sie­rot i bada­nia, jakie nad nich prze­pro­wa­dza­no. To wła­śnie w tym ośrod­ku, zamknię­tym czte­ry lata przed fabu­łą ani­me, spę­dzi­li naj­gor­sze lata swo­je­go życia bio­rąc udział w Pro­jek­cie Ate­na. Teraz, jako duet Sfink­sy pod­kła­da­ją ładun­ki wybu­cho­we w róż­nych miej­scach w Tokyo. Co nimi kie­ru­je? Czy chęć zemsty?

Dzie­wiąt­ka jest bar­dzo spo­koj­nym, zrów­no­wa­żo­nym i poważ­nym mło­dym chło­pa­kiem. Nosi oku­la­ry, schlud­ne ubra­nie, raczej nie uśmie­cha się. Lubi maj­ster­ko­wać, luto­wać, wymy­ślać dziw­ne kon­struk­cyj­ne roz­wią­za­nia, hako­wać kom­pu­te­ry. To on jest naj­czę­ściej mózgiem akcji. Cier­pi na nie­wy­ja­śnio­ne bóle gło­wy oraz drę­czą go kosz­ma­ry zwią­za­ne z dniem uciecz­ki z ośrod­ka.

Dwu­nast­ka to nie­po­praw­ny żar­tow­niś. Z jego twa­rzy uśmiech wła­ści­wie nie zni­ka, a żar­ty trzy­ma­ją się całą dobę. To on zepsuł drę­czą­cym Lisę kole­żan­kom żart ze zmo­cze­niem dziew­czy­ny w base­nie w trak­cie zajęć wska­ku­jąc w ubra­niach do wody. Lubi jeź­dzić na moto­cy­klu. Ma nie­sa­mo­wi­tą pamięć wzro­ko­wą i cier­pi na syne­ste­zję. Wie­rzy w ludzi, wie­rzy w dobre inten­cje. Uwa­ża, że Lisa może nale­żeć do ich dru­ży­ny.

Fabuła

Tokyo elek­try­zu­je wia­do­mość o gru­pie ter­ro­ry­stycz­nej Sfink­sy, któ­ra ogła­sza, że jeśli poli­cja tokij­ska nie odpo­wie na zada­ne w stre­amo­wa­nych w sie­ci fil­mi­kach pyta­nia, to będzie wysa­dzać ukry­te w róż­nych miej­scach bom­by. Każ­da z akcji jest ide­al­nie prze­my­śla­na, by zwró­cić uwa­gę mediów na pro­blem: na celow­ni­ku ter­ro­ry­stów jest nie tyl­ko budy­nek poli­cji czy Tokyo Metro­po­li­tan Govern­ment Offi­ce z fan­ta­stycz­ną plat­for­mą wido­ko­wą, ale tak­że metro czy lot­ni­sko.

Na szczę­ście dla poli­cji były detek­tyw Shi­ba­za­ki potra­fi łączyć fak­ty z mita­mi, czy­tać mię­dzy wier­sza­mi i wyda­je się być jedy­ną oso­bą, któ­ra może powstrzy­mać ter­ro­ry­stów. Jed­nak japoń­ska poli­cja nie może dzia­łać na wła­sny rachu­nek, bo do gry włą­cza się ame­ry­kań­ski wydział spe­cjal­ny, wraz z nie­zwy­kle bez­czel­ną i uzdol­nio­ną Pięć. A wszyst­ko przez to, że sześć mie­się­cy wcze­śniej ktoś ukradł plu­ton z elek­trow­ni jądro­wej. Jak uło­ży się tak ukła­dan­ka? Kto tak napraw­dę jest tu ofia­rą, a kto katem?

Kreska

Oglą­da­ją Zan­ky­ou no ter­ror cza­sem mia­łam aż ocho­tę krzyk­nąć „Ale to już było! Ja oglą­da­łam takie obraz­ki 11 wrze­śnia 2001 roku w Nowym Jor­ku!”. Rze­czy­wi­ście, moż­na cza­sem ulec złu­dze­niu, że zama­chy bom­bo­we były inspi­ro­wa­ne praw­dzi­wy­mi zda­rze­nia­mi, jed­nak kre­ska m.in. Funa­ni­ma­tion jest zna­ko­mi­ta! Ilość szcze­gó­łów, odda­nie mimi­ki twa­rzy, a nawet ope­ning napraw­dę przy­ku­wa uwa­gę. Fan­ta­stycz­na robo­ta.

Ciekawostka

Dwu­nast­ka cier­piał na nie­ty­po­wą cho­ro­bę syne­ste­zję. Jest to zdol­ność, w któ­rej doświad­cze­nia jed­ne­go zmy­słu, w tym przy­pad­ku słu­chu, wywo­łu­ją rów­nież doświad­cze­nia cha­rak­te­ry­stycz­ne dla innych zmy­słów. Dwu­nast­ka potra­fił widzieć kolo­ry dźwię­ków, jak w przy­pad­ku Lisy. Twier­dził, że jej głos jest inny od pozo­sta­łych ludzi, bo ma żół­ty odcień. Obec­nie bada się czy syne­ste­zja nie ma związ­ku z nie­któ­ry­mi odmia­na­mi auty­zmu.

Muzyka

Dzie­wiąt­ka był zna­ny z tego, że słu­chał muzy­ki z dale­kie­go mroź­ne­go kra­ju. To wła­śnie dla­te­go więk­szość utwo­rów wokal­nych jest w języ­ku islandz­kim. I trze­ba przy­znać, że miał on napraw­dę dobry gust. Zobacz­cie sami naj­cie­kaw­szą moim zda­niem pio­sen­kę z udzia­łem islandz­kie­go woka­li­sty Arnór Dana z sound­trac­ku Zan­ky­ou no ter­ror. Aż ciar­ki prze­cho­dzą!

Podsumowanie

Jede­na­ście odcin­ków to zde­cy­do­wa­nie za mało, by spo­koj­nie nacie­szyć nie tyl­ko oko fan­ta­stycz­ną kre­ską, ale tak­że dusze świet­nie wcią­ga­ją­cą histo­rią. Posta­cie może i wyda­ją się cza­sem sztyw­ne, ale to zamie­rzo­ny efekt: w koń­cu to oso­by odizo­lo­wa­ne od świa­ta zewnętrz­ne­go, bez rodzi­ców, któż miał ich nauczyć uczuć? Przy­go­tuj­cie chu­s­tecz­ki, mogą się przy­dać, bo to nie­zły dra­mat.

Na szybko
  • 9.3/10
    Fabu­ła — 9.3/10
  • 9.7/10
    Kre­ska — 9.7/10
  • 10/10
    Boha­te­ro­wie — 10/10
9.7/10

Moni zda­niem:

#Suchar: Dla­cze­go Zan­ky­ou no ter­ror ma tyl­ko jede­na­ście odcin­ków? Bo Dwa­na­ście nie dał rady.  O co cho­dzi? W sumie o ata­ki ter­ro­ry­stycz­ne, połą­cze­nie nowo­jor­skich na World Tra­de Cen­tre z holen­der­ski­mi na lot­ni­sko i lon­dyń­ski­mi na metro. A wszyst­ko w dale­kiej nam sce­ne­rii Tokio. Jed­nak kto tak napraw­dę jest ofia­rą? I kto odgad­nie na czas zagad­kę Sfink­sów?