Podob­no każ­dy chciał­by być super­bo­ha­te­rem. Męż­czyź­ni, by w koń­cu widzieć bez pro­ble­mów co pięk­ne kobie­ty mają pod sukien­ka­mi, kobie­ty, by ogar­nąć niczym Ela­sty­na z Inie­ma­moc­nych cały dom w sekun­dę. Ale czy jeśli zda­rzy­ła się taka moż­li­wość, że byśmy nim napraw­dę się sta­li, to rzu­ci­li­by­śmy daw­ne życie bez mru­gnię­cia okiem? Czy bycie super­bo­ha­te­rem nie uwie­ra cza­sa­mi jak za cia­sne try­ko­ty? Czy Bler to napraw­dę 100% boha­ter czy zwy­czaj­nie ma dobry PR?


Bohater

Pol­skie­go kow­bo­jo-bat­ma­na już mie­li­śmy: był nim Fun­ky Koval. Teraz czas na skrzy­żo­wa­nie Super­ma­na z Hul­kiem. Bo co powie­my na zwy­kłe­go sprze­daw­cę ksią­żek, któ­ry oka­zu­je się posia­dać nad­ludz­ką moc? Może latać jak Super­man nie potra­fi, ale już przy­wa­li porząd­nie niczym mniej roz­ro­śnię­ty Hulk. Sam Bler, wcze­śniej wystę­pu­ją­cy pod w sumie nic nie zna­czą­cym nawet nie­wy­mie­nia­nym w tomie nazwi­skiem, nie pamię­ta jed­nak ani tego, że takie super­mo­ce posia­da ani tego, jak je uży­wać. Wła­ści­wie dowia­du­je się o nich zupeł­nie przy­pad­kiem i nie do koń­ca jest zado­wo­lo­ny z nowe­go życia. Może bycie sprze­daw­cą obwoź­nym nie było emo­cjo­nu­ją­ce, ale bez­piecz­ne. Teraz zaś nie dość, że musi zmie­rzyć się z wła­sny­mi wąt­pli­wo­ścia­mi, to jesz­cze z prze­ciw­no­ścia­mi taki­mi jak pożar czy ostrzał. Czy psy­chicz­nie jest na to goto­wy?

Fabuła

Pierw­szy zeszyt Ble­ra to dopie­ro przed­smak przy­go­dy. Pozna­je­my tu wąskie gro­no osób, któ­re zna­ją prze­szłość Ble­ra oraz kil­ko­ro ura­to­wa­nych cywi­lów. Jed­nak nie dowia­du­je­my się zbyt wie­le. Po wypad­ku, jakie­mu ule­ga boha­ter, nie wie­my ani gdzie tra­fił ani jakie tak napraw­dę są wszyst­kie jego moce. Może­my odkry­wać je powo­li tak samo jak boha­ter i to cał­kiem cie­ka­wa zaba­wa.

Sam Bler dołą­cza do „orga­ni­za­cji huma­ni­tar­nej” by napra­wić świat. Brzmi zbyt pięk­nie, by było to praw­dzi­we? Tak, nie tyl­ko mnie śmier­dzi to na kilo­metr. Sam Bler też nie jest prze­ko­na­ny czy nie wdep­nął w jakieś bagien­ko, jed­nak cią­gnie tą gier­kę, bo komu by się nie podo­ba­ło bycie podzi­wia­nym przez tłu­my. Nie­je­den blo­ger czy aktor sprze­dał­by rodzi­nę, by usły­szeć tyle podzię­ko­wań co Bler po zale­d­wie jed­nej uda­nej akcji ratun­ko­wej. Czy jed­nak celem tajem­ni­czej orga­ni­za­cji napraw­dę jest rato­wa­nie świa­ta? A może Bler nie jest super­bo­ha­te­rem, a potwo­rem?

Kreska

Tu jestem bar­dzo zado­wo­lo­na. O ile w fabu­le Rafa­ła Szła­py cza­sem draż­ni­ły mnie szyb­kie prze­sko­ki, o tyle kre­ska jest napraw­dę na wyso­kim pozio­mie. Ide­al­nie pod­kre­śla atmos­fe­rę, dobrze spraw­dza się zarów­no w wol­niej­szych czę­ściach komik­su, jak i tych napraw­dę wart­kich. Wpraw­dzie począt­ko­wo boha­te­ro­wie nie za moc­no gra­ją mimi­ką twa­rzy (wyłą­cza­my tu same­go Ble­ra, któ­ry więk­szość tomu ma zaban­da­żo­wa­ną twarz), jed­nak im dalej tym lepiej. Tła są cie­ka­wie roz­my­te, ale brak reali­zmu zupeł­nie tu nie prze­szka­dza. Jed­no­li­ta kon­wen­cja, brud­na kolo­ry­sty­ka i kon­se­kwent­ny styl zde­cy­do­wa­nie są atu­tem Ble­ra.

Podsumowanie

Bler: Lep­sza wer­sja życia to deli­kat­ne wpro­wa­dze­nie w uni­wer­sum, któ­re jed­nak sil­nie cią­gnie za rękę ku następ­ne­mu tomo­wi opo­wie­ści. Nie jest łatwo w 50 stro­nach wzbu­dzić zain­te­re­so­wa­nie na dal­sze losy boha­te­ra, a tu się to ide­al­nie uda­ło. Fabu­ła jest moc­no sche­ma­tycz­na, ale pro­wa­dzo­na w taki spo­sób, że napraw­dę zacie­ka­wia. Do tego cie­ka­wa sza­ta gra­ficz­na. Cóż wię­cej chcieć od pol­skie­go komik­su? Chy­ba tyl­ko kolej­nych czę­ści!

A pierw­szą część może­cie prze­czy­tać w cało­ści tu: [BLER tom 1]

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 9/10
    Kre­ska — 9/10
  • 8/10
    Boha­te­ro­wie — 8/10
  • 10/10
    Licz­ba tomów — 10/10
8/10

Moni zda­niem:

Komiks z świet­ną kre­ska i sche­ma­tycz­nym sce­na­riu­szem, któ­ry jed­nak trzy­ma w sie­dze­niu do ostat­niej kre­ski. Cie­ka­wa histo­ria o pol­skim super­bo­ha­te­rze nie­ko­niecz­nie poka­zu­ją­ca jaki on jest super i mega.