Ile razy po nie­uda­nym dniu mówisz sobie „ech, jak­bym wie­dział, to zro­bił­bym to ina­czej!”. Ja pew­nie omi­nę­ła­bym pufę, na któ­rej zła­ma­łam palec od sto­py, a Sato­ru ura­to­wał­by oso­by, któ­re kocha i lubi. Jed­nak co się sta­nie, jeśli rze­czy­wi­ście byśmy dosta­li moż­li­wość cof­nię­cia się w cza­sie i bycia młod­szym sobą, ale bogat­szym o doświad­cze­nie prze­ży­tych już lat? Czy rze­czy­wi­ście mamy szan­sę zmie­nić przy­szłość?

Bohaterowie

Sato­ru Fuji­nu­ma to jeden w wie­lu mło­dych Japoń­czy­ków, któ­rych marze­nia skon­fron­to­wa­ły się z rze­czy­wi­sto­ścią i zamiast sław­nym man­ga­ką musi zara­biać jako roz­wo­zi­ciel piz­zy. Marze­nia­mi rzad­ko kie­dy moż­na się najeść. Jest intro­wer­ty­kiem i wła­ści­wie nie komu­ni­ku­je się z nikim poza wła­sną mat­ką. A i to nie zawsze mu wycho­dzi. Choć jest tuż przed 30-tką nadal miesz­ka ze swo­ją rodzi­ciel­ką. Potra­fi myśleć na głos czy wyty­kać innym błę­dy, co jesz­cze moc­niej dystan­su­je go od innych. Uzna­wa­ny jest za dzi­wa­ka, choć jak wspo­mi­na Sachi­ko, kole­żan­ka z lat szkol­nych, potra­fi zła­pać byka za rogi. Jed­nak bar­dziej doty­czy to mło­de­go Sato­ru niż doro­słe­go. Sato­ru ma napraw­dę dobre ser­ce i swo­ją zdol­ność do prze­no­sze­nia się w cza­sie, któ­rą nie do koń­ca kon­tro­lu­je, chce wyko­rzy­stać do napra­wie­nia błę­dów prze­szło­ści. Choć nie jest typem super­bo­ha­te­ra potra­fi rato­wać innych z opre­sji, co jed­nak przy­spa­rza mu tyl­ko kło­po­tów.

Fabuła

Podróż w cza­sie jest dość czę­sto uży­wa­nym moty­wem w lite­ra­tu­rze i fil­mie, ale chy­ba nigdy się nie znu­dzi. Mamy prze­cież weso­ły ame­ry­kań­ski film Powrót do przy­szło­ści, bła­he ani­me i man­gę O dziew­czy­nie ska­czą­cej przez czas czy też smut­ne ani­me Ste­ins; Gate. W każ­dym z nich poja­wia­ją się alter­na­tyw­ne rze­czy­wi­sto­ści, pro­ble­my wystę­po­wa­nia oso­by w tym samym cza­sie czy też nie­ko­niecz­nie chcia­nych następstw wła­snych poczy­nań w innej cza­so­prze­strze­ni. W przy­pad­ku Boku dake ga Inai Machi mamy do czy­nie­nia z dra­ma­tem oby­cza­jo­wym z wąt­kiem kry­mi­nal­nym.

Sama histo­ria nie jest raczej kunsz­tem detek­ty­wi­stycz­nym. Mamy tu wpraw­dzie motyw zbrod­ni i roz­wią­zy­wa­nia kry­mi­nal­nej zagad­ki, ale nie jest to naj­waż­niej­sza część fil­mu. Cała histo­ria roz­po­czy­na się 2006 roku przed­sta­wie­niem Sato­ru jako oso­by, któ­ra ma moż­li­wo­ści cofa­nia się w cza­sie , by prze­ciw­dzia­łać nie­mi­łym incy­den­tom jak np. wypa­dek samo­cho­do­wy. Sam Sato­ru nie bar­dzo wie jak wal­czyć z wiecz­ny­mi prze­sko­ka­mi, więc bez­wied­nie pod­da­je się im. W momen­cie prze­sko­ku jest wyczu­lo­ny na wszel­kie zmia­ny w oto­cze­niu – szu­ka pro­ble­mu, któ­re­go w poprzed­niej cza­so­prze­strze­ni nie dostrzegł. Zwy­kle jego prze­sko­ki w cza­sie to zale­d­wie kil­ka minut wstecz, jed­nak kie­dy docho­dzi do napraw­dę bru­tal­ne­go mor­der­stwa, Sato­ru lądu­je w 1988 roku, we wła­snej szko­le, jako mały chło­piec. W ten spo­sób ma moż­li­wość zła­pa­nia nie tyl­ko mor­der­cy, ale tak­że seryj­ne­go pory­wa­cza, bo wiem w jego szko­le zni­ka jed­na z uczen­nic i, jak wie już z przy­szło­ści Sato­ru, nie będzie ona jedy­ną ofia­rą pory­wa­cza.

Kreska

Stu­dio A -1 Pic­tu­res nie ma w swo­im dorob­ku wyłącz­nie oska­ro­wych kre­acji, jed­nak Boku dake ga Inai Machi jest bar­dzo porząd­nie zro­bio­nym ani­me. Pod wzglę­dem gra­ficz­nym może­my tu oglą­dać napraw­dę szcze­gó­ło­we kadry, a mnie szcze­gól­nie w pamię­ci zosta­ły wszel­kie sce­ny zimo­we, w pada­ją­cym śnie­gu. Takie szcze­gó­ły jak gar­de­ro­ba czy mimi­ka twa­rzy tak­że nie zosta­ła potrak­to­wa­na po maco­sze­mu tym bar­dziej, że sama spra­wa ręka­wi­czek jest dosyć waż­nym moty­wem całe­go fil­mu. Z efek­ta­mi kom­pu­te­ro­wy­mi nie sza­le­li i dzię­ki temu może­my tak jak w Kimi no na wa oglą­dać prze­pięk­ne roz­gwież­dżo­ne nie­bo czy śnieg fru­wa­ją­cy z wia­trem niczym płat­ki kwia­tów wiśni w 5 cm na sekun­dę.

Podsumowanie

Boku dake ga Inai Machi (Era­sed – Mia­sto, z któ­re­go znik­ną­łem) nie jest kry­mi­na­łem z praw­dzi­we­go zda­rze­nia. Choć tajem­ni­ca bru­tal­nych mor­derstw i nie­uchwyt­ny spraw­ca to waż­ne ele­men­ty gatun­ku jak i tego ani­me, to jed­nak na pierw­szy plan wysu­wa się tu postać pro­ta­go­ni­sty, jego uczu­cia i pró­by napra­wie­nia prze­szło­ści. Choć boha­ter przez więk­szość sean­su jest zale­d­wie szó­sto­kla­si­sta, to jed­nak posia­da wie­dzę doro­słe­go sie­bie. Dzię­ki temu jego dzia­ła­nia to nie zaba­wa.

Na szybko
  • 9.5/10
    Fabu­ła — 9.5/10
  • 8.8/10
    Kre­ska — 8.8/10
  • 7.7/10
    Boha­te­ro­wie — 7.7/10
8.7/10

Moni zda­niem:

Pole­cam każ­de­mu, kto ma ocho­tę na dra­mat oby­cza­jo­wy z kry­mi­nal­ną nut­ką. Cie­ka­wy sce­na­riusz, któ­ry zabie­ra nas w kon­se­kwent­nie zapla­no­wa­ną podróż. Zbrod­nia widzia­na oczy­ma dziec­ka, któ­re ma doświad­cze­nia doro­słej oso­by.