Trze­ci tom Bun­gou stray dogs – Bez­pań­scy lite­ra­ci nie zwal­nia ani na chwi­lę. Dopie­ro co zasta­na­wia­li­śmy się gdzie podział się Dazai, a tu nagle odnaj­du­je się w cał­kiem nowym poło­że­niu, któ­re, jak się oka­zu­je, wca­le nie jest przy­pad­ko­we. Tak­że Kyouka ma cał­kiem cie­ka­we przy­go­dy, któ­rych nie zre­kom­pen­su­je nawet nale­śnik w towa­rzy­stwie Atsu­shie­go. Chce­cie wie­dzieć jakie? Sprawdź­cie, tro­chę ujaw­nię.

Bohaterowie

Dziś może skup­my się na Daza­iu. Jest to mój ulu­bio­ny boha­ter, któ­ry z głów­nym Atsu­him ma wie­le wspól­ne­go. W sumie bez Daza­ia nie było­by w Agen­cji Atsu­shie­go. On go zna­lazł, a może raczej to Dazai wpadł Atsu­shie­mu w ręce. Dosłow­nie, bo Daza­ia pozna­je­my w momen­cie, kie­dy pły­nie sobie rze­ką. I nie jest to raczej rekre­acyj­ny styl pły­wac­ki, a prób samo­bój­cza. Dazai jest bowiem cie­ka­wym zja­wi­skiem: chciał­by popeł­nić samo­bój­stwo, któ­re jest łatwe, szyb­kie i przede wszyst­kim sku­tecz­ne. Jeśli jesz­cze odby­ło by się w towa­rzy­stwie pięk­nej nie­wia­sty to już marze­nie. Mimo takie­go cie­ka­we­go hob­by to postać wca­le nie smut­na czy zała­ma­na. Wręcz prze­ciw­nie: Dazai uwiel­bia robić żar­ci­ki z ide­ali­zu­ją­ce­go wszyst­ko Kuni­ku­dę, któ­re­go jest part­ne­rem czy sprze­czać się z człon­ka­mi Mafii Por­to­wej. Jego wyjąt­ko­wy dar oraz wcze­śniej zebra­ne w wal­kach doświad­cze­nia spra­wia­ją, że jest potęż­nym prze­ciw­ni­kiem, choć neu­tra­li­zo­wa­nie cudzych darów nie wyda­je się być ofen­syw­ną umie­jęt­no­ścią. Dodat­ko­wym atu­tem Daza­ia jest jasność umy­słu , wycią­ga­nie wnio­sków i deduk­cja. Tyl­ko naj­lep­szy detek­tyw Ran­po mu nie ustę­pu­je. Kto by pomy­ślał, że kie­dyś kro­czył raczej po ciem­nej stro­nie mocy.

Fabuła

Ura­to­wa­na Kyouka sta­je się pro­ble­mem. Jej dość nie­ty­po­we spo­so­by dzia­ła­nia oraz list goń­czy dys­kwa­li­fi­ku­ją ja w przy­pad­ku, gdy­by chcia­ła zostać człon­kiem Zbroj­nej Agen­cji Detek­ty­wi­stycz­nej. Kuni­ku­da zarzą­dza więc, by Atsu­shi odpro­wa­dził ją na poste­ru­nek mili­cji. Jak łatwo sobie wyobra­zić dobro­dusz­ne­mu tygry­so­ła­ko­wi nie jet łatwo to wyko­nać, sta­ra się więc, by ostat­nie chwi­le Kyouki na wol­no­ści były rado­sne. Spę­dza z nią spo­ro cza­su, jedzą pysz­ne nale­śni­ki i zacho­wu­je się pra­wie jak na rand­ce. Ale wszyst­ko co dobre musi się koń­czyć i… Kyouka zoni­ka. A wraz z nią Atsu­shi.

Co w tym cza­sie pora­bia Dazai? On też w koń­cu znik­nął. Spo­ty­ka­my go, gdy roz­ma­wia ze sta­rym przy­ja­cie­lem Chu­uyą. Jak na przy­ja­ciół i part­ne­rów przy­sta­ło zna on Daza­ia na wylot i dobrze wie, że jego zacho­wa­nie zawsze ma jakiś cel. Wię­zy, kaj­da­ny? To nie pro­blem Daza­ia! Pro­blem ma Chu­uya, któ­ry tak bar­dzo chciał odpła­cić za wszel­kie nie­sna­ski Daza­io­wi, a nie bar­dzo ma jak. Zabi­je go? To spo­wo­du­je pro­ble­my ze szcze­blem kie­row­ni­czym mafii, a Dazai w sumie się ucie­szy, że umrze. Zero zaba­wy. Pobi­je go? To też nie takie pro­ste, bo Dazai zna każ­dy jego ruch na pamięć. A do tego wszyst­kie­go Dazai prze­wi­dział pro­ble­my i wysłał kie­row­nic­twu bar­dzo cie­ka­wy list, któ­ry otrzy­ma tak­że pro­ku­ra­tu­ra w razie jego śmier­ci. W tym wypad­ku, żeby nie być posą­dzo­nym o zdra­dę, Chu­uya musi tań­czyć jak mu Dazai zagra.

Kie­dy Dazai dro­czy się z kum­plem, Kyouka i tygry­so­łak wal­czą z Aku­to­ga­wą gdzieś na morzu. Wal­czy nie tyl­ko o życie, ale tak­że o honor i marze­nia. O to, by nale­śni­ki jesz­cze nie raz były pysz­ne. Wal­ka jest napraw­dę zacię­ta i pew­nie gdy­by nie dar Ran­po i ratu­nek Kuni­ku­dy zgi­nę­li­by wszy­scy tro­je. Mówi się trud­no i żyje się dalej, jak­by pew­nie powie­dział Dazai.

Kreska

Wal­ka na stat­ku to maj­stersz­tyk. Kre­ska jest bar­dzo dyna­micz­na, pozy cał­ko­wi­cie natu­ral­ne i napraw­dę wszyst­ko boli jak oglą­da się w ilu miej­scach ma poprze­bi­ja­ne cia­ło tygry­so­łak. Tak­że wal­ka Daza­ia z Chu­uyą jest świet­na, a do tego wyraz twa­rzy tego ostat­nie­go, kie­dy dowia­du­je się, że nic nie może zro­bić, bo jest na smy­czy Daza­ia jest prze­ko­micz­na. Ogól­nie uwiel­biam kre­ację tych dwóch posta­ci, Daza­ia i Chu­uya, są genial­ne i dopra­co­wa­ne w każ­dym szcze­gó­le.

Ciekawostka

Uzdol­nie­nie Aku­to­ga­wy, któ­re wyko­rzy­stu­je takie zdol­no­ści jak Bra­ma demo­nów: Szczę­ki czy Gąszcz albo Szczę­ki wię­zien­nych wrót, wyrzą­dza­ją krzyw­dę nie tyl­ko tym, w któ­rych stro­nę są skie­ro­wa­ne, ale i same­mu Aku­to­ga­wie, któ­ry zawsze krwa­wi z ust niczym gruź­lik. Każ­da z tych zdol­no­ści jest tak­że odno­śni­kiem zwią­za­nym z lite­ra­tu­rą. W przy­pad­ku Szczęk (Agi­to) było to opo­wia­da­nie Aku­ta­ga­wy Hana o mni­chu z nosem się­ga­ją­cym bro­dy, Gąsz­czu (Mura­ku­mo) – Yabu no naka, opo­wia­da­ją­ce o sprzecz­nych zezna­niach na temat porzu­co­ne­go w lesie bam­bu­so­wym cia­ła, a tak­że idio­mu ozna­cza­ją­ce­go nie­moż­ność pozna­nia praw­dy. Szczę­ki wię­zien­nych wrót nawią­zu­ją do opo­wia­da­nia Jigo­ku­hen, mówią­ce o prze­wrot­nym speł­nie­niu marze­nia pew­ne­go mala­rza, któ­ry, by nama­lo­wać obraz pie­kła, chce na wła­sne oczy zoba­czyć uwię­zio­nych w pło­ną­cej kola­sce ludzi.

Podsumowanie

Takie wła­śnie wal­ki lubię! Ten dyna­mizm, ta kre­ska, a do tego wszyst­ko nie z przy­pad­ku tyl­ko dokład­nie zapla­no­wa­ne. Jeśli doda­my poczu­cie humo­ru Daza­ia, to napraw­dę mamy wyśmie­ni­tą lek­tu­rę. Z całej serii Bun­gos stray dogs tom trze­ci jest chy­ba moim ulu­bio­nym!

Pozo­sta­łe recen­zje serii Bun­gou stray dogs:


Wpis powstał w ramach kam­pa­nii spo­łecz­nej pro­mu­ją­cej czy­tel­nic­two #waka­cjezk­siąż­ką, zor­ga­ni­zo­wa­nej przez SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz Klub Książ­ki PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ.

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 10/10
    Kre­ska — 10/10
  • 10/10
    Boha­te­ro­wie — 10/10
9.7/10

Moni zda­niem:

Trze­ci tom Bun­gou stray dogs jest jesz­cze lep­szy niż poprzed­nie. Nie wiem jak się to uda­je, ale tak jest. Nie­sa­mo­wi­ty dyna­mizm, świet­ne zwrot akcji, szczyp­ta zło­tych myśli Atsu­shie­go i żar­ci­ki Daza­ia. Mój ulu­bio­ny tom!