W man­dze Hotel Boichi wykre­ował epi­zo­dy niczym poko­je praw­dzi­wym hote­lu, bo każ­dy kolej­ny roz­dział to oddziel­ny apar­ta­ment. Jed­ne są mniej­sze, dru­gie więk­sze, ale każ­dy czymś zachwy­ca. Dodat­ko­we kolo­ro­we stro­ny jesz­cze bar­dziej pod­kre­śla­ją nie­sa­mo­wi­tość przed­sta­wio­nych histo­rii, choć zakoń­cze­nia spra­wia­ją zawód.

Bohaterowie

To bar­dzo epi­zo­dycz­na man­ga, ale jed­nym z naj­waż­niej­szych, bo nale­żą­cych do naj­dłuż­sze­go opo­wia­da­nia, boha­te­rów jest Louis. Jest to spe­cy­ficz­na kap­su­ła cza­su, a zara­zem głów­ny kom­pu­ter tytu­ło­we­go Hote­lu – wie­ży, w któ­rej skła­do­wa­ne jest wzor­co­we DNA wszyst­kich orga­ni­zmów na zie­mi. Ale tyl­ko wszyst­kich potrzeb­nych dla ewen­tu­al­ne­go powro­tu gatun­ku do życia. Louis to bar­dzo mądra maszy­na, któ­ra potra­fi ste­ro­wać napra­wa­mi wie­ży czy też budo­wać infra­struk­tu­rę potrzeb­ną do jej wła­ści­we­go dzia­ła­nia jak far­my wia­tro­we pro­du­ku­ją­ce ener­gię. Imię jed­nost­ki nada­ła żona dok­to­ra Anno, kon­struk­to­ra i budow­ni­cze­go wie­ży. Nadzie­ję, jaką w całej misji pokła­da­ła, bar­dzo koja­rzy­ła się jej z pio­sen­ką Louisa Arm­stron­ga „Won­der­full world”.

Z innych boha­te­rów war­tych choć­by sło­wa napo­mknie­nia mamy np. Hana­ko i jej bli­skich, któ­rzy towa­rzy­szą jej w powro­cie do nor­mal­ne­go sta­niu psy­chicz­ne­go po śpiącz­ce, Juna Shio­za­kie­go, bada­cza tuń­czy­ków czy nasto­let­nią Nori­ko, któ­ra podej­rze­wa, że zaszła w cią­żę, ale praw­da jest o wie­le bar­dziej zło­żo­na.

Fabuła

Sku­pię się na fabu­le naj­dłuż­sze­go i tytu­ło­we­go roz­dzia­ły, czy­li Hote­lu. W wyni­ku eks­pan­syw­nej dzia­łal­no­ści czło­wie­ka efekt cie­plar­nia­ny galo­pu­je niczym hiper­in­fla­cja w Niem­czech po I woj­nie świa­to­wej. Naukow­cy odkry­wa­ją, że woda w oce­anach i morzach zacznie wrzeć już w roku 2300, więc przy­szłość Zie­mi jest prze­są­dzo­na. A wzrost tem­pe­ra­tu­ry nadal będzie postę­po­wał. Jedy­nym wyj­ściem jest zbu­do­wać Arkę i Hotel, któ­re zdol­ne by były nie tyl­ko wytrzy­mać eks­tre­mal­ne warun­ki, ale tak­że prze­cho­wać w nie­na­ru­szo­nym sta­nie prób­ki DNA wszyst­kich gatun­ków orga­ni­zmów ziem­skich. W kosmos zosta­nie wysła­ny sta­tek poza­ziem­ski, czy­li Arka, z dorob­kiem ludzkości,w tym prób­ka­mi DNA. W Hote­lu nie pozo­sta­ną ludzie będą tu tyl­ko nie­czu­łe prób­ki. W ten spo­sób misja zacho­wa­nia gatun­ków ziem­skich musi się udać, bo któ­ryś z zasob­ni­ków DNA powi­nien prze­trwać do cza­su moż­li­wo­ści odro­dze­nia życia lub przy­by­cia innej rasy, zdol­nej do ponow­ne­go jego odtwo­rze­nia. Całą budow­lą ste­ro­wać będzie Louis, kom­pu­ter, cudow­ne dzie­ło tech­no­lo­gii zdol­ne do samo­świa­do­mo­ści czy uczuć. Jest on świad­kiem nie tyl­ko zmian kli­ma­tycz­nych, pro­ble­mów z samym Hote­lem czy też wygi­nię­cia rasy ludz­kiej, ale tak­że speł­nie­nia misji, któ­rą powie­rzy­li mu jego twór­cy, w któ­rych niczym ludz­kie dziec­ko, widzi naukow­ców two­rzą­cych Hotel.

Histo­rie, w tym Hotel, są napraw­dę pory­wa­ją­ce, ale nie ide­al­ne. Pro­ble­mem chy­ba każ­dej jest dość try­wial­ne, by nie rzec okle­pa­ne, zakoń­cze­nie. Po tak wcią­ga­ją­cej histo­rii napraw­dę psu­je to ogól­ne wra­że­nie.

Kreska

Boichi, autor m.in., Ter­ra For­mars Gaiden: Asi­mov czy Dr. Sto­ne, to doświad­czo­ny rysow­nik i tak­że tutaj moż­na podzi­wiać jego kunszt. Kre­ska jest napraw­dę dobra, a umie­jęt­ność uka­zy­wa­nia pozą posta­ci jej zamia­rów powo­du­je, że nawet typo­wo dzien­ni­ko­wa część Hote­lu jest napraw­dę pory­wa­ją­ca.

Podsumowanie

Być może tro­chę dużo w tej man­dze jest mora­li­za­tor­stwa, a zakoń­cze­nia aż pro­szą się o korek­tę, jed­nak histo­rie zawar­te w tym tomi­ku są napraw­dę świe­że i fan­ta­stycz­nie nary­so­wa­ne. War­to prze­czy­tać, pomy­śleć, zro­zu­mieć nie­któ­re moty­wy.

Na szybko
  • 7/10
    Fabu­ła — 7/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 8/10
    Boha­te­ro­wie — 8/10
  • 3/10
    Zakoń­cze­nie — 3/10
  • 1/10
    Licz­ba tomów — 1/10
6.8/10

Moni zda­niem:

Sła­be zakoń­cze­nie psu­je napraw­dę cie­ka­we histo­rie, z któ­rych skła­da się jed­no­to­mo­wy Hotel. A szko­da, bo napraw­dę cie­ka­wie się i oglą­da i czy­ta.