Jak spra­wić, by ludzie byli bar­dziej pro­duk­tyw­ni oraz sza­no­wa­li swo­je życie? Naj­pro­ściej stwo­rzyć per­ma­nent­ne, choć dość wybiór­cze wra­że­nie, że w każ­dej chwi­li możesz umrzeć. I że nie jest to tak nie­praw­do­po­dob­ne jak wypad­ki loso­we, bo sta­ty­sty­ka jest pro­sta: 1 oso­ba na 1000 umie­ra. Dzień wcze­śniej otrzy­mu­je w tej spa­wie Iki­ga­mi. Co to jest? I jak żyć w takim kra­ju? Pierw­szy tom fan­ta­stycz­nej man­gi Moto­ro Mase.

Bohaterowie

Głów­nym boha­te­rem całej serii jest Fuji­mo­to. To dwu­dzie­sto­kil­ku­let­ni męż­czy­zna, któ­ry z dumą, choć lek­kim stra­chem dosta­je pierw­szą pra­cę. Jest to dosyć wyma­ga­ją­ca psy­chicz­nie posa­da, bo dorę­czy­cie­la zawia­do­mień o śmier­ci. Jego zada­niem jest jak naj­szyb­ciej dotrzeć do miej­sca zamiesz­ka­nia oso­by, na któ­rą wysta­wio­ne jest zawia­do­mie­nie, tzw. Iki­ga­mi, i powia­do­mie­nie jej o dal­szych pro­ce­du­rach. Fuji­mo­to jest jed­nak oso­bą, któ­ra nie do koń­ca jest prze­ko­na­na, czy nada­je się na to sta­no­wi­sko, czy podo­ła i czy tak napraw­dę wszyst­ko, co robi ma sens. Tak­że, czy całe dzia­ła­nie w sys­te­mie, w jakim jest ma sens. Dorę­czy­ciel Iki­ga­mi jest niczym bóg śmier­ci i nikt nie wita go z otwar­ty­mi ramio­na­mi. Wręcz prze­ciw­nie: są łzy, nie­do­wie­rza­nie, cza­sem nawet agre­sja ze stro­ny rodzi­ny przy­szłe­go zmar­łe­go. Wszyst­kie te sytu­acje moc­no dają się we zna­ki Fuji­mo­to i bywa, że ma on roz­ter­ki, zasta­na­wia się nad histo­ria­mi osób, któ­rym dostar­czył doku­ment. Na szczę­ście zawsze może o swo­ich wąt­pli­wo­ściach poroz­ma­wiać z sze­fem, któ­re­go trak­tu­je niczym men­to­ra.

Fabuła

Iki­ga­mi to nie­speł­nio­ny kosz­mar antysz­cze­pion­kow­ców. Jesz­cze nie­speł­nio­ny, bo taka szcze­pion­ka na szczę­ście nie ist­nie­je. Nie będzie tu spo­ile­rów, bo w każ­dym tomie na począt­ku dowie­dzieć się moż­na: w Japo­nii dla roz­wo­ju pań­stwa wpro­wa­dzo­no szcze­pion­kę roz-kraj, któ­ra napraw­dę zabi­ja. Szcze­pion­kę przyj­mu­je każ­dy uczeń pod­sta­wów­ki i spo­koj­nie koń­czy szko­łę. Ale śmierć to nie sku­tek ubocz­ny, to celo­we dzia­ła­nie. Nie­któ­rzy zaszcze­pie­ni, dokład­nie jed­na na 1000 osób, docho­dząc do wie­ku pomię­dzy 18 a 24 rokiem życia umie­ra­ją. Ich data śmier­ci jest zna­na odpo­wied­nim orga­nom i dokład­nie 24h przed śmier­cią dostar­cza się jej zawia­do­mie­nie o śmier­ci. To jest wła­śnie Iki­ga­mi. A dorę­czy­cie­lem jest Fuji­mo­to.

W każ­dym z tomów dowia­du­je­my się coraz wię­cej szcze­gó­łów o Iki­ga­mi, życiu dorę­czy­cie­la, jego roz­ter­kom oraz o dwóch oso­bach, któ­rym dostar­czo­no zawia­do­mie­nie o śmier­ci.

Tom pierw­szy sku­pia się na dwóch oso­bach: pra­cu­ją­cym na kasie Yosu­ke oraz ulicz­ny gra­jek Torio. Yosu­ke ma swój sekret: nie dość, że stra­cił rodzi­ców i miesz­kał w sie­ro­ciń­cu, to jesz­cze ucznio­wie z nie­go szy­dzi­li i wyłu­dza­li pie­nią­dze. Nie otrzą­snął się ze wszyst­kich szkol­nych kosz­ma­rów, a tu doszło jesz­cze zawia­do­mie­nie o śmier­ci. Co moż­na zro­bić w 24h do śmier­ci? Zemścić się na daw­nych cie­mię­ży­cie­lach? Jed­nak jest pew­ne „ale”. Oso­ba, któ­ra w ostat­nim dniu życia popeł­ni prze­stęp­stwo tra­ci honor, jego rodzi­na tak­że jest ogło­szo­na jako krzy­wo­my­śli­cie­le, a do tego tra­cą ren­tę po zmar­łym i muszą zapła­cić odszko­do­wa­nie ofia­rom prze­stęp­cy. Dru­gie „ale” to prze­ko­na­nie, że nawet zemsta nic tak napraw­dę nie zmie­ni. Na świe­cie jest wię­cej takich Yosu­ków jak on! A może da się pomóc jakoś choć­by jed­ne­mu z nich?

Dru­gą histo­rią, jaką może­my poznać, jest karie­ra ulicz­nych graj­ków: Torio oraz Hide­ka­zu. Mozol­nie budu­ją swo­ją grup­kę odda­nych fanów gra­jąc na uli­cy. Sami kom­po­nu­ją i piszą pio­sen­ki. Są na tyle wytrwa­li, ze pew­ne­go dnia przy­cho­dzi do nich z pro­po­zy­cją przed­sta­wi­ciel wytwór­ni fono­gra­ficz­nej. Ale wła­ści­wie nie do nich, a tyl­ko do Torio. Ma on moż­li­wość zro­bie­nia karie­ry, jed­nak nawet nie zda­je sobie spra­wy na jakie ustęp­stwa będzie musiał się zgo­dzić, ile osób i wła­snych prze­ko­nań porzu­cić, by speł­nić sen o szyb­kiej sła­wie w show busi­nessie. W momen­cie otrzy­ma­nia Iki­ga­mi już wie, że nie osią­gnie tego, co chciał, że żału­je obra­nej ścież­ki. Czy uda się mu jesz­cze zdo­być sła­wę, któ­rej nie będzie się wsty­dził w ostat­nich chwi­lach życia?

Kreska

To napraw­dę dobry komiks. Autor sku­pia się przede wszyst­kim an mimi­ce twa­rzy i napraw­dę dobrze odda­je wszyst­kie uczu­cia, jakie tar­ga­ją ludź­mi na dobę przed śmier­cią. Widać tą roz­pacz, nie­do­wie­rza­nie czy złość. Rastry sto­so­wa­ne są spo­ra­dycz­nie, bo tak napraw­dę nie potrze­ba ich tu wca­le. Ma być suro­wo, ma być pro­sto, ma być bez ogró­dek. I jest.

Podsumowanie

Moto­ro Mase z Iki­ga­mi zro­bił zwier­cia­dło naszych cza­sów, w któ­rym ide­al­nie odbi­ja­ją się pro­ble­my takie jak ter­ro­ryzm, bez­pie­czeń­stwo, inter­wen­cjo­nizm i inge­ren­cja mecha­ni­zmów pań­stwo­wych. Tak jak w ani­me Psy­cho Pass nie wie­my na ile może­my oddać sie­bie bez­dusz­nym prze­pi­som, usta­wom i zarzą­dze­niom, by żyć w pozor­nie lep­szym miej­scu? Czy zgo­da wszyst­kich na inwi­gi­la­cję jest do przy­ję­cia? Czy obo­wią­zek kosz­tem życia nie­któ­rych jed­no­stek jest akcep­to­wal­ny? Mimo, że man­ga wyda­je się pro­sta w swo­jej histo­rii, to jed­nak poja­wia się spo­ro pytań, na któ­re trud­no odpo­wie­dzieć.

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 7.6/10
    Kre­ska — 7.6/10
  • 8.1/10
    Boha­te­ro­wie — 8.1/10
8.2/10

Moni zda­niem:

Poznaj­cie świat, któ­ry mógł­by ist­nieć. Szcze­pion­ka, któ­ra ma za zada­nie zabić? Tak, to jest moż­li­we. Jak wyglą­da takie zaszcze­pio­ne stra­chem spo­łe­czeń­stwo?