Doro­słość jest przede wszyst­kim rozu­mie­niem, że każ­dej akcji towa­rzy­szy reak­cja. Wło­żysz rękę w mły­nek w zle­wie to utnie palec, zgnie­ciesz mrów­kę – mrów­ka zgi­nie, zabi­jesz czło­wie­ka – będziesz ści­ga­ny przez poli­cję. Zwy­kle kon­se­kwen­cji dzie­ci uczą się na wła­snych błę­dach. A co jeśli nie bar­dzo będą rozu­mia­ły czym owe kon­se­kwen­cje są?

Bohaterowie

James i Alys­sa to dwo­je nasto­lat­ków, któ­rzy tak napraw­dę niby są z sobą, ale tak napraw­dę obok sie­bie. Oby­dwo­je mają zale­d­wie 17 lat. James uwa­ża sie­bie za psy­cho­pa­tę i rze­czy­wi­ście nie do koń­ca wszyst­ko z nim jest w porząd­ku: zabi­ja zwie­rzę­ta ot tak sobie, chy­ba dla zaba­wy, a może z cie­ka­wo­ści, nie ma pro­ble­mów, by uśmier­cić czło­wie­ka, jego rela­cje z inny­mi są zupeł­nie bez wyra­zu. Z tej pary to Alys­sa cokol­wiek czu­je: chce być piesz­czo­na, boi się poli­cji czy też wzru­sza się, kie­dy przy­tu­la ją jej ojciec. To ona uczy Jame­sa jak kochać – w każ­dym sło­wa tego zna­cze­niu.

Fabuła

Koniec zxxxa­ne­go świa­ta to typo­wy komiks dro­gi. Nie­któ­rzy dość dłu­go odnaj­du­ją swo­je miej­sce w życiu i świe­cie. Błą­ka­ją się, prze­ska­ku­ją z jed­ne­go dnia do dru­gie­go, są cha­otycz­ni i nigdzie nie mogą zagrzać miej­sca. Poszu­ki­wa­nie sie­bie jest zawsze dome­ną mło­dych ludzi, a tacy wła­śnie są James i Alys­sa.

Ich przy­go­da zaczy­na się od wspól­nej uciecz­ki z domu. Tuła­ją się po rude­rach, jeż­dżą auto­sto­pem, krad­ną papie­ro­sy, wła­mu­ją do nie­za­miesz­ka­nych miesz­kań, chro­nią w schro­ni­skach, korzy­sta­ją z toa­let na sta­cjach paliw. Wresz­cie spo­ty­ka­ją też z ojcem Alys­sy, któ­ry nie do koń­ca oka­zu­je się takim miłym gościem jak w pierw­szej chwi­li. Jed­nak nawet naj­lep­szy gigant kie­dyś musi się skoń­czyć.

Pio­sen­ka cyto­wa­na w komik­sie:

Kreska

Kre­ska jest okrop­na. Nawet nie spra­wia wra­że­nia pro­fe­sjo­nal­ne­go rysun­ku w jakim­kol­wiek sty­lu. To raczej zbiór czar­no-bia­łych obraz­ków nama­lo­wa­nych przez jakie­goś nasto­lat­ka. I to wła­śnie naj­bar­dziej przy­bli­ża czy­tel­ni­ka do boha­te­rów – każ­dy mógł­by nary­so­wać taką histo­rię jak swo­ją wła­sną. Każ­dy mógł­by mieć tak zje­ba­ny świat.

Ciekawostka

Być może brak odczu­wa­nia emo­cji przez Jame­sa to wynik cho­ro­by. Adhe­do­nia, czy­li brak emo­cji, to jeden z obja­wów depre­sji czy też schi­zo­fre­nii jako tzw. obja­wu nega­tyw­ne­go. Anhe­do­nii towa­rzy­szy tak­że brak spon­ta­nicz­no­ści, żywio­ło­wo­ści, gnie­wu czy miło­ści. Wszyst­kie emo­cje, choć odczu­wal­ne, są bar­dzo płyt­kie, tak samo sza­re, bez więk­sze­go zna­cze­nia dla cho­re­go.

Komiks a serial

Nie jest to zły komiks zły, ale w porów­na­niu do seria­lu The end of the f***ing world komiks wypa­da sła­bo. Komiks jest zamknię­tym dzie­łem, a boha­te­ro­wie są dosyć płyt­ko przed­sta­wie­ni. Net­flix roz­wi­nął wszyst­kie posta­cie, dzię­ki cze­mu moż­na się do nich bar­dziej zbli­żyć, lepiej je zro­zu­mieć. Nie­któ­re wąt­ki, jak sata­ni­stycz­ny, zosta­ły cał­ko­wi­cie wycię­te. Inne zmie­nio­ne – James w seria­lu nie ma ucię­tych pal­ców, a jedy­nie popa­rzo­ną rękę. Na wio­snę 2019 roku prze­wi­dzia­ny jest dru­gi sezon, któ­ry nie bazu­je już na komik­sie.

Podsumowanie

Komiks Koniec zje­ba­ne­go świa­ta jest typo­wym dra­ma­tem i kome­dią zara­zem. Sce­ny bru­tal­ne i maka­brycz­ne mie­sza­ją się tu z dzi­ki­mi tań­ca­mi Alys­sy, jej wul­gar­nym języ­kiem czy dziw­ny­mi, cza­sem śmiesz­ny­mi zacho­wa­nia­mi Jame­sa. Podob­no podo­ba się nasto­lat­kom. Podob­no ja nie nale­żę do tej gru­py, więc nic dziw­ne­go, że mnie nie porwał.

 

Na szybko
  • 5/10
    Fabu­ła — 5/10
  • 5/10
    Kre­ska — 5/10
  • 5/10
    Boha­te­ro­wie — 5/10
5/10

Moni zda­niem:

Jeśli lubisz serial o tym samym tytu­le opar­ty na tym komik­sie, to dobrze tra­fi­łeś. Jeśli jesteś mło­dym czy­tel­ni­kiem – tak­że. Jeśli szu­kasz głę­bo­kie­go sen­su, pochy­le­nia się nad życiem, pięk­nej kre­ski czy też kwie­ci­stej mowy – ucie­kaj. To nie jest komiks dla każ­de­go.