Po wyda­niu Łau­my minę­ło sie­dem dłu­gich lat, by KaeReL nary­so­wał kolej­ny wspa­nia­ły komiks, jakim jest Kości­sko. Łączy je postać Dorot­ki, uka­zu­ją­cej się tu w jed­nej zale­d­wie sce­nie, oraz baśnio­wość i połą­cze­nie świa­ta real­ne­go z sta­ro­sło­wiań­ski­mi wie­rze­nia­mi. Fan­ta­stycz­na lek­tu­ra!

Bohaterowie

Głów­nym boha­te­rem całej opo­wie­ści jest Max i jego ojciec, Karol. Razem przy­by­wa­ją do nie­wiel­kie­go mia­stecz­ka, gdzie Karol sta­ra się o posa­dę biblio­te­ka­rza. O ile Karol jako samot­ny ojciec jest dość ner­wo­wym czło­wie­kiem i mar­twi się o swo­je­go syna na każ­dym kro­ku, nawet pod­czas czy­ta­nia baj­ki na dobra­noc, o tyle Max to typo­we dziec­ko, któ­re nie pso­ci zbyt wie­le tyl­ko ze wzglę­du na stan ser­ca swo­je­go ojca. Chło­piec w cią­gu kil­ku minut w nowy miej­scu potra­fi nawią­zać nowe zna­jo­mo­ści i nie boi się żad­nych wyzwań. Bez mru­gnię­cia okiem wsia­da do samo­dziel­nie przez nowych kole­gów skon­stru­owa­ne­go samo­cho­du, choć prze­cież jaz­dy uczył się tyl­ko ste­ru­jąc zdal­nym samo­cho­dzi­kiem.

Fabuła

Karol i Max przy­by­wa­ją do nie­wiel­kie­go pro­win­cjo­nal­ne­go mia­stecz­ka, gdzie ten pierw­szy szu­ka pra­cy i wypo­czyn­ku od zgieł­ku mia­sta. Być może będzie to ostat­nie miej­sce ich wspól­nej wędrów­ki, gdyż Karol zma­ga się z cho­ro­bą, o któ­rej nie mówi syno­wi. Razem wynaj­mu­ją dwa poko­je u prze­mi­łej sta­rusz­ki.

Nie sta­no­wi dla nich pro­ble­mu ani bli­skość cmen­ta­rza, na któ­rym gra­su­ją sza­brow­ni­cy, ani cza­sem dziw­nie wyglą­da­ją­cy miesz­kań­cy Kości­ska, ani hełm noszo­ny przez kusto­sza, sze­fa Karo­la. Do ich na pozór poukła­da­ne­go życia wkra­cza­ją jed­nak siły, któ­rych nie spo­dzie­wa­li się tu zna­leźć, jak miłość, czy o któ­rych nie mie­li dotych­czas poję­cia, czy­li stwo­ry nie z tego świa­ta: połu­dni­ce, upio­ry, zmo­ry czy cał­kiem zwy­czaj­ni ludzie podró­żu­ją­cy w cza­sie. Fakt, Kości­sko róż­ni się odro­bi­nę od pro­win­cjo­nal­nych mia­ste­czek wła­śnie ze wzglę­du na nie­co­dzien­nych miesz­kań­ców. Jaka jest ich histo­ria? I co będzie z ner­wo­wym Karo­lem, kie­dy ją pozna?

Ciekawostka

Autor Kościska, Karol Kali­now­ski, sam pra­cu­je jako biblio­te­karz tak jak tak­że Karol, boha­ter komik­su. Zaś sam komiks zdo­był tytuł Naj­lep­szej Pol­skiej Książ­ki dla Dzie­ci Roku 2016.

Kreska

Mając dwa dzie­ła tego same­go auto­ra nie spo­sób nie porów­ny­wać ich do sie­bie. Tak jak w Łau­mie cha­rak­te­ry­stycz­ne były gru­be kre­ski, tak tu mamy już łagod­niej­szą linię. Spra­wia to wra­że­nie więk­szej deli­kat­no­ści, co ide­al­nie pasu­je to poru­sza­ne­go tema­tu prze­mi­ja­nia. Jest też bar­dziej nowo­cze­sna.

Podsumowanie

Nie­sa­mo­wi­ty świat pełen sło­wiań­skich zjaw i duchów został połą­czo­ny z dość przy­gnę­bia­ją­cym wąt­kiem, jed­nak nie jest to dra­mat. Momen­ta­mi nawet moż­na się pośmiać. Mam nadzie­ję, że Kości­sko to nie ostat­ni komiks KaeRe­La, bo z chę­cią spraw­dzę gdzie jesz­cze Łau­mo­wa Dorot­ka mia­ła swo­je pięć minut i jakie przy­go­dy cze­ka­ją na Maxa i jego kole­gów Kości­ska.

Na szybko
  • 10/10
    Fabu­ła — 10/10
  • 10/10
    Kre­ska — 10/10
  • 10/10
    Boha­te­ro­wie — 10/10
  • 1/10
    Licz­ba tomów — 1/10
10/10

Moni zda­niem:

Od cie­ka­wej Łau­my KaeRe­La minę­ło 7 lat. I to widać! Kości­sko to fan­ta­stycz­na przy­go­da ze sta­ro­sło­wiań­ski­mi wie­rze­nia­mi wple­cio­ny­mi w nasze cza­sy. Cudow­ne obraz­ki, smut­na, acz nie łza­wa histo­ria ojca i syna. Cudow­ny miks!