Pol­ska histo­ria, tak­że ta naj­now­sza, ma spo­re gro­no boha­te­rów, lecz żaden z nich nie mógł­by się rów­nać z Jam­sem Bon­dem. No może poza Janem Zdzi­sła­wem Nowa­kiem-Jezio­rań­skim. Może nie miał Asto­na Mar­ti­na, zegar­ka z lase­rem czy nie pijał mar­ti­ni wstrzą­śnię­te­go nie­mie­sza­ne­go, ale asem wywia­dy był pierw­sze­go sor­tu. Jak roz­po­czę­ła się przy­go­da Kurie­ra z War­sza­wy? Prze­cież to taki dobry chło­pak był.


Bohaterowie

Jana Zdzi­sła­wa Nowa­ka-Jezio­rań­skie­go, magi­stra eko­no­mii, nie moż­na zali­czyć w poczet spo­koj­nych asy­sten­tów Uni­wer­sy­te­tu w Pozna­niu. Woj­na zmie­nia wszyst­ko, ale by być jak Jan Nowak to trze­ba mieć jed­nak jaja. Wcie­lo­ny do woj­ska i wzię­ty do nie­wo­li nie tra­ci męstwa i zamiast jechać trans­por­tem kole­jo­wym pla­nu­je uciecz­kę z dopie­ro co pozna­nym Józe­fem Cyran­kie­wi­czem. Tym samym, któ­ry póź­niej zosta­nie pre­mie­rem Pol­ski.

Po powro­cie do War­sza­wy dosta­je się do kon­spi­ra­cji i dzię­ki nie­sa­mo­wi­te­mu spry­to­wi, powstrzy­my­wa­niu emo­cji oraz uro­ko­wi oso­bi­ste­mu dosta­je coraz cie­kaw­sze akcje. Wyma­ga­na jest tu nie tyl­ko lojal­ność, ale tak­że nie­sa­mo­wi­ta wytrzy­ma­łość fizycz­na. Janek niczym James Bond podró­żu­je w lukach samo­lo­to­wych, w ładow­niach stat­ków czy też ska­cze ze spa­do­chro­nem. A do tego ma apa­ry­cję aman­ta, dzię­ki cze­mu nie tyl­ko łącz­nicz­ka Gre­ta jest pod wpły­wem jego uro­ku, ale tak­że napo­ty­ka­ne w szta­bach kobie­ty.

Jed­nak Jan jest nie­sa­mo­wi­cie tak­że wier­ny i poza kom­ple­men­to­wa­niem uro­dy kobie­cej nic nie­sto­sow­ne­go się nie dzie­je. Gre­tę kocha i to z nią ma zamiar uło­żyć sobie życie. Akcje Jana pole­ga­ją nie tyl­ko na zbie­ra­niu czy prze­no­sze­niu infor­ma­cji, ale tak­że na poka­za­niu świa­tu, że Pol­ska wal­czy i nie jest bier­na. Odro­bi­nę stre­su­je się pod­czas wizy­ty z Chur­chil­lem, jed­nak już spo­tka­nie z dzien­ni­ka­rza­mi lon­dyń­ski­mi to dla nie­go pest­ka.

Fabuła

Poko­le­nie Zdzi­sła­wa Jezio­rań­skie­go było tym, któ­re mogło cie­szyć się zdo­by­tą w I Woj­nie Świa­to­wej, zwa­ną jesz­cze Wiel­ką Woj­ną, nie­pod­le­gło­ścią. Jed­nak jak to czę­sto bywa – radość jest krót­ka. Być może tak krót­ka jak wal­ka na fron­cie Jezio­rań­skie­go, któ­ry zosta­je zła­pa­ny przez Niem­ców już 15 wrze­śnia 1939 roku. Jak? Dosłow­nie Nie­miec na nie­go nadep­tu­je. Jed­nak nie jest on byle owiecz­ką pro­wa­dzo­ną na rzeź. Z poczu­ciem humo­ru wkra­cza do wago­nu, któ­rym wie­zio­no pol­skich żoł­nie­rzy do obo­zu jeniec­kie­go i bar­dzo szyb­ko zazna­ja­mia się z Józe­fem Cyran­kie­wi­czem. Tak, tym samym, któ­ry po woj­nie przez 20 lat będzie pre­mie­rem rzą­du pol­skie­go. Świat jest bar­dzo mały. Męż­czyź­ni nie mają zamia­ru skoń­czyć z kul­ką w gło­wie i pla­nu­ją ryzy­kow­ną uciecz­kę z trans­por­tu.

Po powro­cie do War­sza­wy odnaj­du­je rodzi­nę i żyje jak inni para­jąc się drob­ny­mi napra­wa­mi i han­dlem na zasa­dzie bar­te­ru. Jed­nak jako dok­to­ry­zu­ją­cy się przed woj­ną magi­ster eko­no­mii jest dosyć zna­ną oso­ba i szyb­ko odnaj­du­je go pro­fe­sor Zamie­row­ski, któ­ry wcią­ga go w kon­spi­ra­cję. I tu dopie­ro zaczy­na się nie­bez­piecz­na przy­go­da Zdzi­sła­wa, któ­rzy przy­bie­ra pseu­do­nim Janek. Wraz z taj­ny­mi doku­men­ta­mi uda­je mu się schro­nić gdzieś w maszy­now­ni stat­ku pły­ną­cym do Szwe­cji, gdzie ma sie­dzi­bę pol­skie posel­stwo i wró­cić przez Szcze­cin ponow­nie do sto­li­cy.

Kolej­nym zada­niem jest prze­do­sta­nie się dro­gą lot­ni­czą do Lon­dy­nu do Naczel­ne­go Wodza gen. Kazi­mie­rza Sosn­kow­skie­go, któ­ry umoż­li­wi mu spo­tka­nie z mini­strem spraw zagra­nicz­nych Wiel­kiej Bry­ta­nii Anthonm Eide­nem oraz nie­pro­to­ko­ło­wa­ną wizy­tę u Wil­so­na Chur­chil­la. Nie do koń­ca jed­nak wszyst­ko idzie po myśli Nowa­ka. Nie tyl­ko w Lon­dy­nie pod­czas spo­tkań, ale tak­że pod­czas nauki sko­ków ze spa­do­chro­nem w bry­tyj­skim cen­trum szko­le­nio­wym. Zosta­je w Wiel­kiej Bry­ta­nii na dłu­żej, aż do kolej­ne­go zada­nia.

Pół roku póź­niej wyru­sza w sza­leń­czą misję ponow­nie do kra­ju. Uda­je mu się prze­żyć ostrzał na tere­nie Jugo­sła­wii i twar­de lądo­wa­nie. Na tyle jest w dobrej for­mie, że bie­rze udział w Godzi­nie „W” oraz ope­ru­je radio­sta­cję „Bły­ska­wi­ca”, poda­jąc aktu­al­ny stan powsta­nia. Uda­je mu się nawet oże­nić się! Nie ma co, Jezio­rań­ski nie próż­no­wał ani chwi­li.

Ale też nie jest dane cie­szyć się mu mie­sią­cem mio­do­wym. Wraz z żoną jedzie nie na wymyśl­ne waka­cje, lecz w kolej­ną misję, zno­wu do Lon­dy­nu, ale tym razem dro­gą lądo­wą, przez Szwaj­ca­rię i Fran­cję. Nie oby­ło się bez pro­ble­mów, któ­re dzię­ki odpo­wied­niej ilo­ści alko­ho­lu i wsta­wien­nic­twa MSZ-tu uda­ło się jakoś prze­zwy­cię­żyć. A w Lon­dy­nie cze­ka na nich pil­ne spo­tka­nie z dzien­ni­ka­rza­mi. Oto nad­szedł dzień, kie­dy cały świat dowie się praw­dy o wal­czą­cej Pol­sce i sto­sun­ku Pola­ków do Rzą­du na Uchodź­stwie.

 

Kreska

Za opra­wę gra­ficz­ną tomu odpo­wia­da Bar­tło­miej Ste­fa­no­wicz, któ­ry na swo­im kon­cie ma m.in. współ­au­tor­stwo anto­lo­gii Powsta­nie ‘44, w któ­rym może­my zapo­znać się z krót­kim komik­sem „Syn War­sza­wy”. Spo­tka­nie z histo­rią nie jest więc dla nie­go niczym nowym. Tu podzi­wiać może­my napraw­dę dobre rysun­ki, wyśmie­ni­cie cie­nio­wa­ne i kolo­ro­wa­ne w bar­dzo sto­no­wa­ny spo­sób. Nie nad­uży­wa rastrów i choć nie każ­de­mu przy­pad­nie do gustu ta pozba­wio­na foto­gra­ficz­ne­go reali­zmu kre­ska, to jed­nak jest ona na tyle cha­rak­te­ry­stycz­na i żywio­ło­wa, że ide­al­nie pasu­je do burz­li­we­go życia Jan­ka Nowa­ka.

Ciekawostka

Kurier czy emi­sa­riusz przy­po­mi­na tro­chę wystrze­lo­ne­go w prze­strzeń astro­nau­tę. On jeden tam na górze sku­pia na sowie wszel­ką uwa­gę, zbie­ra lau­ry i okla­ski, pod­czas gdy na ten wyczyn skła­da się mrów­cza pra­ca i ofiar­ny wysi­łek tych na dole – zapo­mnia­nych i nie­wi­docz­nych ano­ni­mów. Każ­da moja wypra­wa, a licząc oba kie­run­ki, tam i z powro­tem, było ich w sumie pięć – sta­no­wi­ła owoc zabie­gów, żmud­nych wysił­ków i pomy­sło­wo­ści bar­dzo wie­lu zapo­mnia­nych dziś ludzi. Kil­ku, toru­jąc mi dro­gę, przy­pła­ci­ło to życiem, inni wię­zie­niem – mówi o sobie we wspo­mnie­niach Jan Zdzi­sław Nowak-Jezio­rań­ski

Podsumowanie

Duet sce­na­rzy­stów, Mariusz Urba­nek, Mate­usz Pal­ka, miał trud­ny orzech do zgry­zie­nia, bo życie Zdzi­sła­wa Jezio­rań­skie­go jest napraw­dę obszer­nie opi­sa­ne. Nie dało­by się zamie­ścić wszyst­kich fak­tów w jed­nym tomie, a nawet roz­bi­cie na dwa, czy­li doda­nie histo­rii o Radiu Wol­na Euro­pa w oddziel­nym wyda­niu (Woj­na w ete­rze), nie jest pro­ste. Bra­ko­wa­ło mi tu cza­sa­mi spój­no­ści, histo­ria dość moc­no ska­ka­ła w cza­so­prze­strze­ni, a oso­ba nie­zna­ją­ca życio­ry­su boha­te­ra mogła się w niej pogu­bić. Nie­mniej jest to dość dobrze skon­stru­owa­ny komiks histo­rycz­ny, któ­ry nie przy­tła­cza, nie wybie­la i nie nudzi. A to już dużo.

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 10/10
    Boha­te­ro­wie — 10/10
8.7/10

Moni zda­niem:

Super­bo­ha­te­ro­wie cza­sów woj­ny nie mie­li nad­ludz­kiej siły, ale jed­nak są hero­sa­mi. Cie­ka­wa histo­ria pol­skie­go Jame­sa Bon­da z nie­ba­nal­ny­mi rysun­ka­mi i wart­ką akcją. Nie jest bez ska­zy, ale moż­na na nie przy­mknąć oko, bo czy­ta się z cie­ka­wo­ścią.