Trud­ny zawód nie zawsze ozna­cza fizy­ka jądro­we­go, a dzież­ka pra­ca kopa­nia rowów. Cza­sem zawód jest trud­ny i cięż­ki, bo wyma­ga dużej odpor­no­ści psy­chicz­nej. Takim zaję­ciem jest dorę­cza­nie iki­ga­mi, czy­li zawia­do­mie­nia o śmier­ci. Tacy są pra­cow­ni­cy Urzę­du Dziel­ni­cy Musa­shi­ga­wa z 2 tomu Iki­ga­mi.

Bohaterowie

Głów­nym boha­te­rem całej serii jest Fuji­mo­to, urzęd­nik dorę­cza­ją­cy zawia­do­mie­nia o śmier­ci oso­bom zaszcze­pio­nym szcze­pion­ką roz-kraj. Jest to dosyć wyma­ga­ją­ca psy­chicz­nie posa­da. Jest ostat­nim wysłan­ni­kiem tuż przed śmier­cią, dla­te­go rela­cje z kobie­ta­mi nie są w naj­lep­szej for­mie. Któż chciał­by być z oso­bą, któ­ra po pra­cy jest sfru­stro­wa­nia tym, że jej dzia­ła­nie przy­no­si tyl­ko smu­tek? Kto chciał­by się zwią­zać z męż­czy­zną, w któ­rym nie moż­na mieć opar­cia, bo może być wezwa­ny do pra­cy o każ­dej porze dnia i nocy? Czy taka oso­ba jest już krzy­wo­my­śli­cie­lem, nie­po­praw­ną poli­tycz­nie jed­nost­ką, któ­rą trze­ba napro­sto­wać, czy zwy­kłym czło­wie­kiem? Fuji­mo­to jest więc sam. Dorę­cza­nie iki­ga­mi i samot­ność dają się we zna­ki Fuji­mo­to i bywa, że ma on roz­ter­ki, zasta­na­wia się nad histo­ria­mi osób, któ­rym dostar­czył doku­ment czy też nad sen­sow­no­ścią roz-kra­ju. Na szczę­ście zawsze może o swo­ich wąt­pli­wo­ściach poroz­ma­wiać z sze­fem, któ­re­go trak­tu­je niczym men­to­ra. A może miłość moż­na zna­leźć w murach urzę­du?

Fabuła

W każ­dym z tomów poja­wia­ją się kolej­ne histo­rie osób, któ­rym dorę­czo­no iki­ga­mi. Tym razem jest to Kazu­sa, sza­leń­czo zako­cha­na w nad­uży­wa­ją­cym nar­ko­ty­ków Take­shim. Mło­da dziew­czy­na jest goto­wa napraw­dę na każ­de poświę­ce­nie, byle chło­pa­ka nie wyrzu­co­no z pra­cy. Wie, że jego karie­ra reży­se­ra wisi na wło­sku. Jest w sta­nie samot­nie docze­kać swo­je­go koń­ca jeśli pomo­gło­by to Take­shie­mu wresz­cie speł­nić swo­je marze­nie – w dodat­ku na czy­sto, bez wspo­ma­ga­nia się amfe­ta­mi­ną. Na szczę­ście miłość jest dla mło­de­go czło­wie­ka waż­niej­sza od pra­cy. Rzu­ca on wszyst­ko i jedzie na zła­ma­nie kar­ku do swo­jej uko­cha­nej. Czy uda mu się zdą­żyć przed wybu­chem nano­kap­su­ły w ser­cu dziew­czy­ny?

Dru­gim boha­te­rem opo­wia­da­ją­cym ostat­nie chwi­le swo­je­go życia jest Taka­be. Ten lek­ko gamo­nio­wa­ty pomoc­nik w domu star­ców nie może się odna­leźć w pra­cy. Cią­gle popeł­nia błę­dy i już jest goto­wy rzu­cić robo­tę, kie­dy zda­rza się ist­ny cud: oto jed­na z pen­sjo­na­riu­szek, pani Asa­ku­ra odnaj­du­je w nim oso­bę, dzię­ki któ­rej zaczy­na wybu­dzać się ze swo­je­go odrę­twie­nia. Taka­be przy­po­mi­na jej daw­no zagi­nio­ne­go na woj­nie męża. Kobie­ci­na, któ­ra jesz­cze do nie­daw­na nie mia­ła kon­tak­tu ze świa­tem, nagle zaczy­na roz­ma­wiać z ludź­mi, a nawet cho­dzić o wła­snych siłach. Czy iki­ga­mi spo­wo­du­je regres jej sta­nu zdro­wia psy­chicz­ne­go? Czy znik­nię­cie uwa­ża­ne­go za męża chłop­ca zno­wu przy­ku­je ją do wóz­ka?

W tle histo­rii z Taka­be poja­wia się nowa postać man­gi, dok­tor Kubo. Jest to mło­da lekar­ka, któ­rej zada­niem jest przy­no­sze­nie ulgi oso­bom, któ­re dosta­ły zawia­do­mie­nie o śmier­ci. Pani psy­cho­log zawsze jest sko­ra do roz­mo­wy, a biją­ce od niej cie­pło przy­cią­ga tak­że Fuji­mo­to. Na tyle, że uma­wia­ją się razem na kawę. Tym razem jed­nak bez środ­ka uspo­ka­ja­ją­ce­go, któ­ry zare­zer­wo­wa­ny jest tyl­ko dla osób korzy­sta­ją­cych z porad psy­cho­lo­gicz­nych u dok­tor Kubo.

Kreska

To napraw­dę dobry komiks. Tak jak i w poprzed­niej czę­ści autor sku­pia się przede wszyst­kim an mimi­ce twa­rzy i napraw­dę dobrze odda­je wszyst­kie uczu­cia, jakie tar­ga­ją ludź­mi na dobę przed śmier­cią. Ale już nie jest tak suro­wo i pro­sto. Poja­wia­ją się pięk­ne kra­jo­bra­zy: roz­gwież­dżo­na noc, pola ryżo­we. Choć nie są to plan­sze z wie­lo­ma deta­la­mi i widać, że rysu­nek posta­ci jest moc­ną stro­ną Moto­ro Mase, jed­nak może­my na chwi­lę poczuć, że jeste­śmy w spo­koj­nym kra­ju niczym Japo­nia, a nie bez­i­mien­nym miej­scu na zie­mi.

Podsumowanie

Jest to wspa­nia­ła opo­wieść o miło­ści dosłow­nie aż po grób. Przed czy­ta­niem pole­cam zabra­nie ze sobą chu­s­te­czek, bo napraw­dę mogą się przy­dać. Akcja jest wart­ka i do koń­ca nie wie­my jak się poto­czy. War­to się­gnąć po dru­gi tom Iki­ga­mi.

Zobacz inne czę­ści man­gi: Iki­ga­mi tom 1

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 9/10
    Kre­ska — 9/10
  • 10/10
    Boha­te­ro­wie — 10/10
9/10

Moni zda­niem:

Pozy­cja dla lubią­cych odro­bi­nę wil­go­ci w oczach oraz wąt­ki miło­sne. Nie będzie tu żad­nych roman­sów, nie będzie goli­zny. Uczu­cia dozo­wa­ne są zupeł­nie innym kana­łem — ser­cem, nie lędź­wia­mi. Po takiej lek­tu­rze ina­czej spoj­rzysz na swo­ją dru­ga poło­wę.