Pamięć ma to do sie­bie, że naj­czę­ściej wyry­ją się w niej nie te dobre chwi­le, a raczej złe. W koń­cu mamy wycią­gać wnio­ski z błę­dów, a nie napa­wać się suk­ce­sa­mi. Jakie wnio­ski może­my wycią­gnąć z lek­tu­ry komik­su Maus trak­tu­ją­ce­go o histo­rii Żydów w Pol­sce pod­czas II Woj­ny Świa­to­wej? Czy świat uka­za­ny na pod­sta­wie opo­wia­dań jed­ne­go tyl­ko oca­la­łe­go nie jest za bar­dzo subiek­tyw­ny?

Bohaterowie

Boha­te­rem komik­su jest przede wszyst­kim Wła­dek Spie­gel­man, ale tak­że jego syn Artie. Wła­dek to oca­la­ły z obo­zu zgła­dy Auschwitz Żyd. Czy dosta­je­my tu obraz ste­reo­ty­po­we­go Żyda, lubią­ce­go han­de­lek? Tro­chę tak. Wład­ka pozna­je­my jesz­cze jako mło­dzień­ca, za któ­rym uga­nia­ją się co ład­niej­sze panien­ki. Podob­no przy­po­mi­nał on Rudol­fa Valen­ti­no. Robi on inte­re­sy w bran­ży tek­styl­nej i ma wła­sną fabry­kę. Jest bar­dzo obrot­nym czło­wie­kiem i moc­no stą­pa po zie­mi.

Ale cza­sy się zmie­nia­ją i sta­ry Wła­dek nie jest już tym samym. Doświad­cze­nia obo­zo­we i wojen­ne spra­wia­ją, ze to scho­ro­wa­ny i zdzi­wa­cza­ły sta­ru­szek. Bie­rze tony table­tek, nie może doga­dać się z dru­gą żoną, Malą, tak­że Żydów­ką, ską­pi gro­sza na wszyst­ko i potra­fi wygrze­bać ze śmiet­ni­ka każ­dą przy­dat­ną jego zda­niem rzecz, któ­ra mogła­by był np. obiek­tem han­dlu. W obo­zie wła­śnie tym żył: moż­li­wo­ścią han­dlo­wa­nia nawet sznur­kiem do spodni w zamian za chleb czy lep­sze trak­to­wa­nie.

Takie­go zacho­wa­nia nie mogą jed­nak ścier­pieć jego bli­scy, szcze­gól­nie syn, Artie. Bo Maus to nie tyl­ko komiks o obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym, ale tak­że stu­dium rela­cji ojca i syna, któ­rych dzie­li nie tyl­ko wiek, ale przede wszyst­kim kom­plet­nie róż­ne doświad­cze­nie. Art jest dziec­kiem wol­no­ści, Wła­dek – oca­la­łym z zagła­dy. Jeden nie potra­fi zro­zu­mieć dru­gie­go, bo nie da się ani wszyst­kie­go wyobra­zić auto­ro­wi ani przy­zwy­cza­ić Wład­ko­wi. Choć inni oca­le­ni potra­fi­li odciąć się od prze­szło­ści on nadal do niej wra­ca. Być może komiks, któ­ry nota bene był pisa­ny przez 13 lat na pod­sta­wie wywia­dów z ojcem Artie­go, będzie dobrym miej­scem na roz­li­cze­nie się z prze­szło­ścią?

Fabuła

Komiks ma for­mę retro­spek­tyw­ną. Na prze­mian prze­pla­ta się wizja auto­ra prze­pro­wa­dza­ją­ce­go ze sta­rym ojcem wywiad oraz życie w cza­sie woj­ny. Jed­nak naj­więk­sza część komik­su sta­no­wią wła­śnie zobra­zo­wa­ne ele­men­ty mło­do­ści Wład­ka w cza­sach przed­wo­jen­nych, oku­pa­cji i życia obo­zo­we­go. Sam komiks podzie­lo­ny jest na dwie czę­ści, po kil­ka roz­dzia­łów w każ­dej:

Część pierwsza: mój ojciec krwawi historią

jeden | szejk

Dowia­du­je­my się jak pozna­li się rodzi­ce Artie­go Spie­gle­ma­na. Cie­ka­we jest przede wszyst­kim to w jak prak­tycz­ny spo­sób pod­cho­dzi do mał­żeń­stwa sam Wła­dek. Nie tyl­ko zwra­cał uwa­gę na stan mająt­ko­wy rodzi­ców pozna­nej panien­ki, więc i ewen­tu­al­ny posag, ale pod­czas spo­tka­nia u rodzi­ców Anny spraw­dzał zawar­tość sza­fy swo­jej wybran­ki i jak poskła­da­ne ma w niej ubra­nia. To ozna­cza­ło, że porząd­na z niej będzie gospo­dy­ni.

dwa | miesiąc miodowy

Po uro­dze­niu syn­ka Rysia Anna popa­dła w depre­sję popo­ro­do­wą i lekarz zale­cił wizy­tę w sana­to­rium. Ze wzglę­du na jej stan zdro­wia Wła­dek tak­że poje­chał. Z jed­nej stro­ny były to cudow­ne niczym mie­siąc mio­do­wy chwi­le. Z dru­giej: pierw­szy raz widzia­na fla­ga ze swa­sty­ką na tere­nie Cze­cho­sło­wa­cji, pogło­ski o pogro­mie Żydów czy mobi­li­za­cja do woj­ska.

trzy | jeniec wojenny

Wła­dek został wcie­lo­ny do armii, ale nie bar­dzo potra­fił się tu odna­leźć. Za to bar­dzo szyb­ko odna­leź­li go Niem­cy i tra­fił do obo­zu jeniec­kie­go, a stam­tąd na ochot­ni­ka do obo­zu pra­cy. Jed­nak uda­ło mu się stam­tąd wydo­stać i wró­cić do Sosnow­ca, do żony i syn­ka.

cztery | pętla się zaciska

Życie w Sosnow­cu pod oku­pa­cją nie­miec­ką wca­le nie było takie miłe. Żydzi nie tyl­ko musie­li nosić Gwiaz­dę Dawi­da naszy­tą na ubra­niu czy nosić papie­ry potwier­dza­ją­ce ich miej­sce zamiesz­ka­nia, ale nie było im wol­no im było pro­wa­dzić inte­re­sów, a jedze­nie wyda­wa­no na kart­ki. Co rusz przy­cho­dzi­ło nowe zarzą­dze­nie np. że star­sze oso­by mia­ły być prze­wie­zio­ne do „sana­to­riów”. Z dnia na dzień repre­sje rosły.

pięć | mysie dziury

Kolej­nym pomy­słem na uprzy­krze­nie życia Żydom były get­ta. Wszyst­kich Żydów z Sosnow­ca wywie­zio­no do wsi Śro­du­la, gdzie teraz mie­li miesz­kać w o wie­le gor­szych warun­kach. Z oba­wy o dziec­ko Wła­dek i Andzia wysła­li małe­go Rysia wraz z rodzi­ną do Zawier­cia. Nie był to naj­lep­szy pomysł, ale tak­że w get­cie nie było­by dla nie­go miej­sca do życia. Żydzi musie­li teraz ukry­wać się jak myszy w dziu­rach.

sześć | pułapka na myszy

Wła­dek opo­wia­da o kolej­nych kry­jów­kach, w któ­rych musie­li prze­by­wać z Andzią by nie zostać zła­pa­nym. W Sosnow­cu, do któ­re­go dotar­li, nie było już miej­sca dla żad­ne­go Żyda. Byt zapew­nia­li sobie opła­ca­jąc Pola­kom ukry­wa­nie się po piw­ni­cach czy sto­do­łach, a daw­ni pol­scy zna­jo­mi czy służ­ba wole­li nie nad­sta­wiać kar­ku, by ich rato­wać. W koń­cu za prze­cho­wy­wa­nie Żyda cała rodzi­na szła na śmierć, mało kto ryzy­ko­wał. Wła­dek posta­na­wia zapła­cić prze­myt­ni­kom i wyje­chać na Węgry. Jed­nak w cza­sie woj­ny nie każ­de­mu moż­na ufać.

Część druga: I tu się zaczęły moje kłopoty

jeden | Mauschwitz

Wła­dek i Anna tra­fia­ją do Auschwitz. Są roz­dzie­le­ni, więc więk­szość histo­rii, jaką pozna­je­my, to ta po męskiej stro­nie obo­zu. Wła­dek to nie­zły kom­bi­na­tor i napraw­dę ma far­ta, bo tra­fia mu się bar­dzo dobra posa­da. Być może dzię­ki temu on i Andzia prze­ży­li obóz.

dwa | Auschwitz (czas leci)

Wład­ko­wi uda­ło się nawią­zać kon­takt ze znaj­du­ją­cą się w Bir­ke­nau Andzią. Dzię­ki jego poświę­ce­niu i pomy­słom kobie­cie mogło żyć się tro­chę lżej w tych cięż­kich obo­zo­wych warun­kach. Ale dowia­du­je­my się tu tak­że jak wyglą­da­ły komo­ry gazo­we i co robi­li Niem­cy, kie­dy zabra­kło cza­su na pale­nie w pie­cach. Obra­zy są napraw­dę reali­stycz­ne i autor w żaden spo­sób nie lukru­je prze­szło­ści.

trzy – i tu się zaczęły moje kłopoty…

Ze wzglę­du na zbli­ża­ją­cy się front cały obóz ewa­ku­owa­no do Dachau, obo­zu na tere­nie Nie­miec. Wład­ko­wi uda­ło się prze­żyć nie tyl­ko trans­port w nie­ludz­kich warun­kach, ale tak­że ostat­nie dni przed ogło­sze­niem poko­ju. W Dachau poznał Fran­cu­za i razem z nim uda­ło u się tak kom­bi­no­wać, by mieć co jeść i prze­żyć obo­zo­we cho­ro­by jak tyfus.

cztery – ocalony

W ostat­nich minu­tach woj­ny Wła­dek opusz­cza Dachau i jedzie na szwaj­car­ską gra­ni­cę nor­mal­nym pocią­giem, a nie wago­nem bydlę­cym. Jed­nak dal­sza podróż nie była moż­li­wa: koniec woj­ny obwiesz­czo­no gdzieś po dro­dze i z pocią­giem peł­nym Żydów nie bar­dzo wie­dzia­no co zro­bić. Nikt ich już nie pil­no­wał, ale dal­sza dro­ga musia­ła odbyć się na pie­szo. Mija­ne oddzia­ły gesta­po wpraw­dzie wpro­wa­dza­ły spo­ro zamę­tu, ale i one pierz­cha­ły na widok ame­ry­kań­skie­go woj­ska. Teraz tyl­ko wystar­czy wró­cić do Sosnow­ca i poszu­kać Andzi. Ale czy Pol­ska nadal jest otwar­ta na Żydów jak kie­dyś?

Kreska

Milut­kie mysie mord­ki i wręcz disney­ow­ska kre­ska to cha­rak­te­ry­stycz­ne cechy Mau­sa. Jed­nak to ele­ment gro­te­ski, gdyż komiks ten abso­lut­nie nie jest prze­zna­czo­ny dla dzie­ci. Zero cen­zu­ry w obra­zach bru­tal­nej śmier­ci i czar­no-bia­ła sty­li­sty­ka potę­gu­je gro­zę i maka­brę przed­sta­wia­nych cza­sów.

Ciekawostka

Wyda­wać by się mogło, że takie gro­te­sko­we przed­sta­wie­nie posta­ci w komik­sie Maus (z nie­miec­kie­go mysz) jest pro­ste. Jed­nak wszyst­ko, tak­że dobór zwie­rząt jako naro­do­wo­ści, ma tu swój cel. Sam Art Spie­gel­man w wywia­dach czę­sto dawał odpo­wie­dzi dla­cze­go dane zwie­rzę poja­wi­ło się w komik­sie.

I tak Żydzi zosta­li mysza­mi. Są to zwie­rzę­ta, któ­re przy­no­szą tyl­ko znisz­cze­nie i prze­no­szą cho­ro­by, dla­te­go natu­ral­ne było, że nada­ją się tyl­ko do eks­ter­mi­na­cji. Na dru­gim koń­cu łań­cu­cha pokar­mo­we­go są koty, czy­li nazi­ści. A wła­ści­wie wszy­scy Niem­cy, bo nawet po ogło­sze­niu poko­ju boha­te­ro­wie z zbom­bar­do­wa­nym mie­ście spo­ty­ka­ją kocią-nie­miec­ką rodzi­nę. Inne nacje to np. Fran­cu­zi są żaba­mi, Bry­tyj­czy­cy ryba­mi, co gło­su nie mają, Ame­ry­ka­nie to dziel­ne i przy­ja­ciel­skie psy z natu­ry nie­na­wi­dzą­ce kotów, Cyga­nie to ćmy, a Szwe­dzi to reni­fe­ry.

Zaś Pola­cy są w Maus świ­nia­mi. Dla­cze­go? Auto­ro­wi wca­le nie cho­dzi­ło o świń­ską natu­rę, lecz o dwie rze­czy: to, że świ­nie nie mają nic do myszy oraz to, że żyją tyl­ko po to, by słu­żyć. W przy­pad­ku zwie­rząt słu­żą do pro­duk­cji mię­sa. W komik­sie Pola­cy jako świ­nie słu­ży­li naj­pierw Żydom, jako pomoc domo­wa, a póź­niej Niem­com, np. jako kapo w obo­zie. Dodat­ko­wo świ­nie pod­czas śmier­ci wyda­ją cha­rak­te­ry­stycz­ny pisk, coś, co mogło przy­po­mi­nać woła­nie o pomoc, ale rzeź­ni­cy raczej nie przy­wią­zy­wa­li do tego uwa­gi.

Nie­ste­ty sama świ­nia uwa­ża­na jest przez Żydów jako zwie­rzę nie­czy­ste, nie­ko­szer­ne. Aby komuś dopiec czę­sto Żydzi wyzy­wa­li tą oso­bę wła­śnie od świń, była to jed­na z naj­gor­szych obelg. Takie obe­lgi jak „Pol­ska świ­nia” wygła­sza­li tak­że nazi­ści do więź­niów obo­zo­wych.

Nie­ma­łe zna­cze­nie na uży­cie wła­śnie tego zwie­rzę­cia miał też fakt, iż wie­lu Pola­ków zwy­czaj­nie widzia­ło w rato­wa­niu Żydów dobry zaro­bek. Miło­ści do Żydów, więc i wza­jem­no­ści w dru­gą stro­nę, nie mogło być, sko­ro Pol­ska była jedy­nym kra­jem, w któ­rym Niem­cy pod­czas II Woj­ny Świa­to­wej wpro­wa­dzi­li zasa­dę roz­strze­la­nia całej rodzi­ny jeśli ukry­wa­ła choć­by jed­na z jej człon­ków jakie­goś Żyda w swo­im obej­ściu. Nie­mniej Maus opie­ra się na świa­dec­twie Wład­ka Spie­gel­ma­na, ura­to­wa­ne­go z obo­zu zagła­dy Żyda i jego dozna­nia i wspo­mnie­nia są zupeł­nie subiek­tyw­ne.

Źró­dło

Tłumaczenie

Chy­lę czo­ła przed tłu­ma­czem, bo to nie lada wyczyn prze­tłu­ma­czyć angiel­sko­ję­zycz­ny komiks na pol­ski, jeśli jed­ny­mi z cha­rak­te­ry­stycz­nych cech były wtrą­ce­nia po pol­sku, nie­miec­ku czy jidisz. Dla ojca, Wład­ka, angiel­ski jest już czwar­tym języ­kiem, więc wszel­kie znie­kształ­ce­nia, jak nazy­wa­nie ciem­no­skó­re­go pasa­że­ra szwar­ce­rem, jest cał­ko­wi­cie nor­mal­ne. To wła­śnie po pol­sku mówił on naj­le­piej, więc jak oddać te znie­kształ­ce­nia w wer­sji pol­sko­ję­zycz­nej? Uda­ło się na szczę­ście two­rząc język taki, jaki uży­wa­no wła­śnie w dwu­dzie­sto­le­ciu mię­dzy­wo­jen­nym. Przy­kład moż­na posłu­chać tu:

Podsumowanie

Maus to komiks bar­dzo kon­tro­wer­syj­ny i nie­wy­wa­żo­ny. Peł­no w nim nie­do­po­wie­dzeń, meta­for i jed­no­stron­no­ści. W koń­cu to gra­ficz­ne przed­sta­wie­nie wspo­mnień oca­la­łe­go z obo­zu zagła­dy i miesz­ka­ją­ce­go w Sta­nach Żyda. Jest on uprze­dzo­ny, ma swo­je przy­zwy­cza­je­nia, któ­re odsta­ją w dzi­siej­szym świe­cie i jest odro­bi­nę ste­try­cza­ły. Jed­nak to, co zapa­mię­tał, dobrze że zosta­ło spi­sa­ne, nary­so­wa­ne i zapa­mię­ta­ne. Nawet w takiej for­mie, bo skła­nia to do dys­ku­sji, a nie do zapo­mnie­nia.

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 9/10
    Boha­te­ro­wie — 9/10
8/10

Moni zda­niem:

Nie każ­de­mu przy­pad­nie do gustu zacho­waw­cza kre­ska czy zwie­rzę­ca sty­li­sty­ka. Nie­któ­rzy mogą czuć się obu­rze­ni, że Pola­cy uka­za­ni są tu jako świ­nie. Nie jest to jed­nak zagryw­ka nie­prze­my­śla­na. Pro­sto­ta i słod­kie zwie­rząt­ka jesz­cze bar­dziej poka­zu­ją bru­tal­ność obo­zów zagła­dy, a uka­za­ne cechy cha­rak­te­ry­stycz­ne zwie­rząt nie­ste­ty czę­sto poka­zu­ją jakie są w oczach oca­la­łe­go Żyda poszcze­gól­ne nacje.