Nie prze­pa­dam za dra­ma­ta­mi czy melo­dra­ma­ta­mi, chy­ba że są napraw­dę dobrze zro­bio­ne. Sły­szę Twój głos to zde­cy­do­wa­nie man­ga dla młod­sze­go niż ja czy­tel­ni­ka. Naj­le­piej nasto­lat­ka, któ­ry mógł­by iden­ty­fi­ko­wać się z parą głów­nych boha­te­rów. Jeśli nie lubi­cie tro­chę naiw­nych histo­rii to będzie się Wam podo­bać.

Bohaterowie

Głów­ną boha­ter­ką jest lice­alist­ka Ryou Aiha­ra. To napraw­dę cho­ro­bli­wie nie­śmia­ła dziew­czy­na. Ma spo­re pro­ble­my w komu­ni­ko­wa­niu się z inny­mi, gdyż prze­ra­ża ją samo mówie­nie. Strach powo­du­je, że woli nic nie mówić, a jej głos jest coraz cich­szy, wręcz nie­sły­szal­ny. Dodat­ko­wo zwy­kle zaczy­na się jąkać i oso­by, któ­re nawet chcia­ły­by z nią poga­dać, mają trud­ność ze zro­zu­mie­niem co mówi. Mimo swo­je­go lęku Ryou bar­dzo chcia­ła­by mieć tele­fon komór­ko­wy jak inne lice­alist­ki, choć wie, że nawet nie mia­ła­by z kim poroz­ma­wiać. Zamknię­ta w swo­im świe­cie ciszy jest zupeł­nie sama i nikt się z nią nie kole­gu­je. Ryou ma jed­nak coś, cze­go nie posia­da­ją inne dziew­czę­ta: boga­tą wyobraź­nię. Całe dnie spę­dza na wymy­śla­niu jak mógł­by wyglą­dać jej tele­fon, gdy­by mogła go mieć, jakie miał­by dodat­ki, dzwon­ki, tape­ty. Sprzęt, któ­ry wykre­owa­ła w myślach jest tak dla niej real­ny, że w koń­cu uda­je jej się nawet z kimś połą­czyć. W tym momen­cie Ryou zaczy­na podej­rze­wać, że tra­ci zmy­sły. Jed­nak moż­li­wość swo­bod­nej roz­mo­wy z nie­zna­jo­mym z wła­snej gło­wy jest na tyle kuszą­ca, że wygry­wa i dziew­czy­na ma pierw­sze­go przy­ja­cie­la, z któ­rym może poroz­ma­wiać. Czy taka rela­cja może potrwać dłu­żej? Czy Ryou otwo­rzy wresz­cie się przed real­ny­mi ludź­mi?

Fabuła

Nie­śmia­ła do prze­sa­dy Ryou two­rzy w wyobraź­ni tele­fon, dzię­ki któ­re­mu któ­re­goś dnia uda­je się jej połą­czyć z kimś po dru­giej stro­nie słu­chaw­ki. Oka­zu­je się, że taka wyima­gi­no­wa­na słu­chaw­ka napraw­dę ist­nie­je. W ten dość nie­ty­po­wy spo­sób nie­na­wi­dzą­ca swo­je­go gło­su Ryou może poroz­ma­wiać ze swo­im rówie­śni­kiem Shi­nyą Noza­kim czy mło­dą kobie­tą, Hara­dą. Sta­ją się oni przy­ja­ciół­mi, któ­rych Ryou nigdy nie mia­ła, choć począt­ko­wo wyda­je się dziew­czy­nie, że prze­cież nie jest to moż­li­we. Wspól­ne roz­mo­wy powo­du­ją, że dziew­czy­na zaczy­na wie­rzyć w sie­bie. Za namo­wą Shu­nyi nagry­wa ona swój głos na magne­to­fon i sta­ra się do nie­go przy­zwy­cza­ić. Kie­dy oka­zu­je się, że magne­to­fon odma­wia Ryou posłu­szeń­stwa, Shi­nya posta­na­wia przy­je­chać do dziew­czy­ny i napra­wić sprzęt. W koń­cu jest lokal­ną zło­tą rącz­ką. Nie wszyst­ko jed­nak idzie po myśli tych dwoj­ga.

Moment spo­tka­nia to tak­że moment, kie­dy wszyst­ko w man­dze się zmie­nia. Z dość pozy­tyw­nej w odbio­rze wal­ki o wła­sne poczu­cie war­to­ści czy leni­wie roz­wi­ja­ją­cej się histo­rii o przy­jaź­ni na odle­głość, nagle zamie­nia się w rzew­ny melo­dra­mat. Taki, za któ­rym nie prze­pa­dam. Zakoń­cze­nie zupeł­nie do mnie nie tra­fi­ło, jed­nak rozu­miem że może się podo­bać, bo nie każ­dy ma takie ser­ce z kamie­nia jak ja.

Na samym koń­cu zamiesz­czo­no roz­dział zero­wy, któ­ry jest krót­kim przed­sta­wie­niem pro­ble­mu z komu­ni­ka­cją, jaki ma Shi­ny­ia Noza­ki. Odnaj­dzie­my tu nie tyl­ko powód, dla któ­re­go komu­ni­ku­je się on w myślach, ale tak­że skąd wzię­ło mu się zami­ło­wa­nie do maj­ster­ko­wa­nia i napra­wy znisz­czo­nych sprzę­tów elek­tro­nicz­nych.

Kreska

Nie znaj­dzie­my tu ani spek­ta­ku­lar­nych wido­ków, ani bitew. To spo­koj­na man­ga więc i rysun­ki są melan­cho­lij­ne i deli­kat­ne. Jak na dra­mat przy­sta­ło Hiro Kiy­oha­ra sku­pia się przede wszyst­kim na posta­ciach w nim gra­ją­cych i to wła­śnie kadry wypeł­nio­ne głów­ny­mi boha­te­ra­mi prze­wa­ża­ją. Bar­dzo przy­po­mi­na mi to kre­ację z inne­go dra­ma­tu, nie­co bar­dziej bru­tal­ne­go, Vita­min, któ­ry bar­dziej jest w moim guście pod wzglę­dem fabu­ły.

Podsumowanie

Sły­szę Twój głos to dość dra­ma­tycz­na histo­ria przy­jaź­ni nie­moż­li­wej nie tyl­ko ze wzglę­du na odle­gło­ści dzie­lą­ce boha­te­rów czy wiek. To też histo­ria o poko­ny­wa­niu wła­snych sła­bo­ści i nie ugi­na­niu się pod wpły­wem lęku. Tą jed­no­to­mów­kę poko­cha każ­dy, kto lubi łza­we zakoń­cze­nia, któ­re jed­nak wie­ją opty­mi­zmem na przy­szłość, a nie bez­na­dzie­ją i mara­zmem. Szcze­gól­nie pole­cam ją nasto­lat­kom, bo to wła­ści­wy tar­get tej man­gi.

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 6/10
    Boha­te­ro­wie — 6/10
7.3/10

Moni zda­niem:

Ckli­wy dra­mat tar­ge­to­wa­ny przede wszyst­kim do nasto­lat­ków. Tą jed­no­to­mów­kę poko­cha każ­dy, kto lubi łza­we zakoń­cze­nia, któ­re jed­nak wie­ją opty­mi­zmem na przy­szłość, a nie bez­na­dzie­ją.