Jeśli Rosja to stan umy­słu, to czym­że było sta­li­now­skie ZSRR? Kosz­mar­nym snem? Raczej tak, bo mówi­my o kra­ju, w któ­rym puka­nie do drzwi powo­do­wa­ło szyb­sze bicie ser­ca i żegna­nie się z całą rodzi­ną. Za drzwia­mi mogło prze­cież stać NKWD w naj­lep­szym razie z bile­tem do łagru w jed­ną stro­nę. Czy śmierć Sta­li­na, uko­cha­ne­go ojca naro­du, będzie odde­chem ulgi? A może machi­na ter­ro­ru cał­kiem zgrab­nie dzia­ła mimo bra­ku maszy­ni­sty?


Bohaterowie

Chrusz­czow, Beria, Malen­kow, Miko­jan, Kaga­no­wicz, Buł­ga­nin to kum­ple nie tyl­ko od kie­li­cha, ale głów­ni człon­ko­wie KC KPZR, par­tii przą­dzą­cej ZSRR sil­ną ręką, pra­we ręce Sta­li­na. Malen­kow peł­ni obo­wiąz­ki Sekre­ta­rza Gene­ral­ne­go i w przy­pad­ku pro­ble­mów zdro­wot­nych Sta­li­na wystę­pu­je w jego imie­niu. Buł­ga­nin to Mar­sza­łek Zwiaz­ku Radziec­kie­go, wybit­ny gene­rał II Woj­ny Świa­to­wej, choć nigdy nie był dowód­cą polo­wym. Kaga­no­wicz to wice­pre­mier ZSRR, a Miko­jan Prze­wod­ni­czą­ce­go Pre­zy­dium Rady Naj­wyż­szej ZSRR. Chrusz­czow był pro­te­go­wa­nym Kaga­no­wi­cza, sze­fem par­tii w Moskwie i regio­nie.

Beria to naj­bar­dziej prze­bie­gły z całej szóst­ki par­tyj­niak. Jako Komi­sarz Spraw Wewnętrz­nych był głów­nym pomy­sło­daw­cą powsta­nia guła­gów, zbrod­ni katyń­skiej czy innych zbrod­ni sta­li­now­skich. Swo­ją pozy­cję wyko­rzy­sty­wał do zaspo­ka­ja­nia popę­du sek­su­al­ne­go. Na jego roz­kaz przy­pro­wa­dza­no dziew­czy­ny, cza­sem pro­sto z uli­cy, któ­re następ­nie gwał­cił. By spra­wa nie sta­ła się dla nie­go pro­ble­mem szan­ta­żo­wał je lub od razu wysy­łał człon­ków rodzi­ny do wię­zie­nia. Do tej szóst­ki war­to by było jesz­cze dodać byłe­go mini­stra spraw zagra­nicz­nych, Moło­to­wa, któ­re­go żonę na pole­ce­nie Sta­li­na uwie­zio­no, a na pole­ce­nie Berii po śmier­ci wodza uwol­nio­no. Moło­tow wraz z Żuko­wem, Kaga­no­wi­czem, Buł­ga­ni­nem, Malen­ko­wem i Chrusz­czo­wem zawią­zu­ją spi­sek, by usu­nąć Berię ze sta­no­wi­ska.

Fabuła

Muzy­ka łago­dzi oby­cza­je. W przy­pad­ku Sta­li­na tak bar­dzo zała­go­dzi­ła, że aż śmier­tel­nie: w trak­cie wysłu­chi­wa­nia kon­cer­tu pia­ni­stycz­ne­go wódz dosta­je uda­ru i pada jak kło­da. Co dalej się dzie­je? Ano nic szcze­gól­ne­go. Nawet odda­na poko­jów­ka podej­rze­wa raczej upi­cie się w tru­pa niż tru­pa. Dopie­ro kie­dy nie moż­na Sta­li­na dobu­dzić zaczy­na robić się gorą­co. Do kogo zadzwo­nić? Kto powi­nien wezwać leka­rza? Jaki lekarz nie jest wro­giem naro­du i pomo­że? Czy pomoc rze­czy­wi­ście jest tu nie­odzow­na? Wszyst­kie te myśli kłę­bią się w gło­wach naj­bliż­szych współ­pra­cow­ni­ków Sta­li­na, tzw. komi­te­tu (poza Moło­to­wem, któ­ry popadł w nie­ła­skę i już nie jest ulu­bień­cem). Ale żeby je upo­rząd­ko­wać naj­le­piej zwo­łać nara­dę i pod­jąć odpo­wied­nią decy­zję. Kie­dy prze­bie­gła szóst­ka pró­bu­je uchwa­lić przy szkla­necz­ce wód­ki co dalej zro­bić, Sta­lin leży w swo­im łóż­ku i nie daje oznak życia. Jedy­nie poko­jów­ka, mier­na ale wier­na, potra­fi logicz­nie postą­pić i podać wodzo­wi nitro­gli­ce­ry­nę.

 

Kie­dy Sta­lin leży i dogo­ry­wa, weso­ła szóst­ka obmy­śla co dalej. Moż­na by było leka­rza przy­wo­łać, ale jakie­go, sko­ro albo więk­szość sie­dzi, albo boją się, albo mogą być reak­cyj­nym ścier­wem. Chy­ba naj­le­piej zwo­łać całe kon­sy­lium tych, któ­rzy jesz­cze nie pod­pa­dli. Ale jeśli oka­że się, że Sta­li­na moż­na ura­to­wać to robić to czy cze­kać na samo­oz­dro­wie­nie? Przez nie­ko­niecz­nie pośpiesz­ne zacho­wa­nie Sta­li­no­wi wca­le się nie polep­sza i w koń­cu zamiast go leczyć komi­tet zaczy­na pla­no­wać sek­cję zwłok i wiel­ki pogrzeb. Na nie­szczę­ście syn Sta­li­na przy­cho­dzi w momen­cie kro­je­nia ojca na kawa­łecz­ki, przez co do koń­ca będzie prze­ko­na­ny, że Sta­lin zgi­nął w wyni­ku zama­chu.

Śmierć jest strasz­na, ale życie jesz­cze bar­dziej. Jesz­cze zanim trum­na Sta­li­na spo­cznie obok Leni­na wal­ki o wła­dze będą trwa­ły w naj­lep­sze. Czy Beria dzię­ki zare­kwi­ro­wa­nym doku­men­tom zgar­nie więk­szość wła­dzy w swo­ich rękach?

Kreska

Kre­ska Thier­re­go Robi­na jest bar­dzo żywa, kolo­ro­wa i cha­rak­te­ry­stycz­na. Ten doświad­czo­ny fran­cu­ski rysow­nik przed­sta­wił bar­dzo wier­nie posta­cie histo­rycz­ne przy oka­zji uka­zu­jąc za pomo­cą ich apa­ry­cji cechy cha­rak­te­ru takie jak wred­ność Berii, wynio­słość Buł­ga­ni­na czy pozor­na rezy­gna­cja i marazm Moło­to­wa. Nie lada wyzwa­niem było zapro­jek­to­wa­nie ubio­rów i umun­du­ro­wa­nia tak, by zga­dza­ło się z histo­rycz­na rze­czy­wi­sto­ścią. Wyszło wyśmie­ni­cie.

Ciekawostka

Nie­wie­le jest dobrze zekra­ni­zo­wa­nych komik­sów, szcze­gól­nie tych euro­pej­skich, jed­nak wła­śnie Śmierć Sta­li­na moż­na zali­czyć do tej gru­py. Na pod­sta­wie książ­ki w 2017 roku wszedł na ekra­ny kin film pod tym samym tytu­łem, z moim ulu­bio­nym Ste­vem Busce­mim w roli Niki­ty Chrusz­czo­wa. Film tak jak jego pier­wo­wzór to mie­szan­ka pozor­nie kome­dio­wych scen z bru­tal­ną wizją życia w dobie ZSRR.

 

Podsumowanie

Nie wszyst­kie zda­rze­nia, któ­re dzie­ją się w komik­sie Śmierć Sta­li­na mia­ły napraw­dę miej­sce. Książ­ka jest fabu­la­ry­zo­wa­na wizją histo­rycz­ną i w posło­wiu moż­na dowie­dzieć się nie­któ­rych spro­sto­wań. Czy jed­nak prze­szka­dza to w odbio­rze? Abso­lut­nie nie! Taka wer­sja jesz­cze bar­dziej poka­zu­je jak cha­otycz­ne i nie­bez­piecz­ne było życie w ZSRR w ostat­nich dniach życia Sta­li­na i zaraz po jego śmier­ci.

Na szybko
  • 9.1/10
    Fabu­ła — 9.1/10
  • 8/10
    Kre­ska — 8/10
  • 8/10
    Boha­te­ro­wie — 8/10
8.4/10

Moni zda­niem:

Fabu­la­ry­zo­wa­na histo­ria nie jest zła, jeśli nadal prze­ka­zu­je głów­ną myśl histo­rycz­ną. Taka wła­śnie jest Śmierć Sta­li­na – bar­dziej kolo­ro­wa, ale docho­dzą­ca do tych samych wnio­sków co histo­ry­cy: że w ZSRR nie dzia­ło się dobrze, a rze­czy­wi­stość gra­ni­czy­ła z absur­dem.