Dru­gi tom Tokyo Gho­ula zaczy­na odkry­wać przed nami coraz bar­dziej ludz­ki świat gho­uli. Czy Ken będzie mógł się odna­leźć w nowej pra­cy, w któ­rej będzie nara­żo­ny nie tyl­ko na cią­gle gde­ra­nie i docin­ki Touki, ale tak­że na spo­tka­nia z inny­mi ludź­mi czy nawet inspek­to­ra­mi tępią­cy­mi gho­ule?

Bohaterowie

W tej czę­ści nie tyl­ko pozna­je­my głę­biej głów­ne­go boha­te­ra, lek­ko nie­śmia­łe­go, zaczy­ta­ne­go w książ­kach Kane­kie­go. Powo­li poja­wia­ją się tak­że inne posta­cie zwią­za­ne z nowym miej­scem pra­cy Kena: z kawiar­nią Ante­iku. Tre­ning czy­ni mistrza i Kane­ki uczy się powo­li nie tyl­ko jak odna­leźć się w nowej sytu­acji, ale tak­że jak parzyć pra­wi­dło­wo kawę czy też jak zno­wu jeść kanap­ki jak czło­wiek. Nadal rewo­lu­cje żołąd­ko­we na tyle dają mu się we zna­ki, że każ­dy posi­łek jest nie­to­le­ro­wa­ny. Jedy­ny­mi rze­cza­mi, jakie może przyj­mo­wać to kawa i spe­cjal­nie spre­pa­ro­wa­ne kost­ki cukru, któ­re dostar­cza mu szef kawia­ren­ki. Ken i ja jako czy­tel­nik nie bar­dzo wiem co zawie­ra­ją, jed­nak dają odpo­wied­nie uczu­cie syto­ści.

W kawiar­ni pra­cu­ją tak­że odro­bi­nę wyco­fa­ny Yomo czy nie­po­kor­na, kłó­tli­wa Touka. To oni poma­ga­ją Kane­kie­mu w codzien­nych czyn­no­ściach jak zdo­by­wa­nie poży­wie­nia czy też obsłu­gi­wa­nie klien­tów kawiar­ni. Powo­li Ken czu­je się tu jak w swo­im domu.

Fabuła

Pierw­szy tom zakoń­czył się zapro­sze­niem Kena przez pana Yoshi­mu­rę, sze­fa Ante­iku do pozna­nia gho­uli bar­dziej dzię­ki pra­cy w kawiar­ni. W koń­cu Ken nale­ży do oby­dwu świa­tów, a tego mrocz­niej­sze­go nie zna nawet za bar­dzo z mediów, sko­ro całe dnie wolał sie­dzieć z książ­ką w ręku. Dzię­ki pomo­cy pra­cu­ją­cej tam Touki czy Yomo dowia­du­je się, że gho­ule potra­fią żyć jak ludzie, mieć rodzi­ny, dzie­ci i praw­dzi­we uczu­cia. Czym róż­ni się dziew­czyn­ka chcą­ca się uczyć od żąd­ne­go wie­dzy małe­go gho­ula? Niczym. No może poza tym, że zja­da ludz­kie mię­so i nie lubi jak ktoś pod­czas posił­ku na nią patrzy. Dzię­ki takim nor­mal­nym życio­wym sytu­acjom Kane­ki uczy się tak­że nie­któ­rych zasad panu­ją­cych w świe­cie gho­uli: dam nie prze­szka­dza się kie­dy jedzą, pod­czas prze­mia­ny w gho­ula dla bez­pie­czeń­stwa gho­ule mają zało­żo­ne maski, gho­ule zacho­wu­ją się jak ludzie wśród ludzi, nawet jedzą posił­ki jak one. Ken pozna­je Utę, dość eks­cen­trycz­nie wyglą­da­ją­ce­go twór­cę masek. Pozna­je tak­że Hina­mi i jej mat­kę, Ryouko Fuegu­chi, któ­re skry­wa­ją się w Ante­iku przed Gołę­bia­mi, jak potocz­nie nazy­wa­ne są oso­by pra­cu­ją­ce dla BSG, oddzia­łu wal­czą­ce­go z gho­ula­mi. Świat ludzi i gho­uli nie jest bez­piecz­ny dla żad­ne­go z nich.

Poza oso­ba­mi zwią­za­ny­mi z Ante­iku zaczy­na­my pozna­wać i śled­czych. Przez dwóch z nich, Mado i Amo­na, zaczy­na­ją się poważ­ne kło­po­ty. Są to sil­ni i bez­względ­ni inspek­to­rzy. Do tego Mado ma bzi­ka na punk­cie gho­ulo­we­go kagu­ne, z któ­re­go moż­na spo­rzą­dzić quinque, prze­no­śną gho­ulo­wą broń, któ­rą mogą posłu­gi­wać się inspek­to­rzy. Jego deter­mi­na­cja jest na tyle sil­na, że nie ma dla nie­go żad­nych barier.

Wszyst­kie te pro­ble­my spra­wia­ją, że Kane­ki chce zacząć pano­wać nad kagu­ne. Pro­si też Toukę, by nauczy­ła go wal­czyć, a sam zgłę­bia już nie lite­ra­tu­rę pięk­ną czy kolej­ne książ­ki Sen Takat­su­ki, któ­rą nadal uwiel­bia, a książ­ki poświę­co­ne meto­dom wal­ki.

Kreska

Dru­gi tom debiu­tanc­kiej man­gi Sui Isi­dy nadal trzy­ma poziom. Szcze­gól­nie rzu­ca się w oczy ide­al­nie wywa­żo­na mimi­ka twa­rzy: tra­gicz­na w chwi­lach śmier­ci, wście­kła w chwi­lach zemsty, zdzi­wio­na pod­czas nagłe­go ata­ku, znie­sma­czo­na pod­czas jedze­nia kanap­ki czy prze­stra­szo­na kie­dy Ken pierw­szy raz spo­ty­ka Utę. Sce­ny wal­ki, szcze­gól­nie szyb­kiej Touki, są wyśmie­ni­te i lubię napa­wać oczy ich wido­kiem. Taką ucztę dla oczu war­to oglą­dać.

Ciekawostka

Uta to gho­ul, któ­ry wyróż­nia się dość nie­ty­po­wą fry­zu­rą, masą kol­czy­ków, non stop widocz­ny­mi ghu­lo­wy­mi oczy­ma, czy­li kaku­gan, oraz tatu­aża­mi. Jest arty­stą, więc tak­że jego cia­ło wyglą­da eks­tra­wa­ganc­ko. Cie­ka­wost­ką jest, że jeden z tatu­aży to cytat łaciń­skie­go poety Mar­cja­li­sa:
Νεχ ποσσυμ τεχυμ ωιωερε, νεχ σινε τε.
Nec possum tecum vive­re, nec sine te.
Nie mogę żyć z tobą ani bez cie­bie.
—Epi­gra­my XII, 46

Podsumowanie

W dru­gim tomie Tokyo Gho­ula pozna­je­my coraz cie­kaw­sze posta­ci zwią­za­ne z świa­tem gho­uli i wydzia­łem śled­czym dwu­dzie­stej dziel­ni­cy. Wal­ka pomię­dzy… no wła­śnie, nawet nie moż­na powie­dzieć czy pomię­dzy dobrem a złem, bo tak napraw­dę nie wie­my któ­ra stro­na jest ta zła: ludzie zabi­ja­ją­cy gho­ule czy gho­ule zabi­ja­ją­cy ludzi. Czy w kolej­nym tomie Ken uży­je maski do wal­ki z ludź­mi?

Pozo­sta­łe recen­zje serii Tokyo Gho­ul: