W cza­sach PRL-u mili­cja była wyko­rzy­sty­wa­na do popraw­ne­go dzia­ła­nia apa­ra­tu par­tyj­ne­go. Ale na szczę­ście nie tyl­ko. Pod­sta­wo­wą funk­cją nadal było ochra­nia­nie oby­wa­te­li i łapa­nie zło­czyń­ców takich jak pory­wa­cze czy szan­ta­ży­ści. Czy tym razem porucz­ni­ko­wi Bogu­sła­wo­wi Kot uda się roz­wią­zać zagad­kę kry­mi­nal­ną i dorwać auto­ra ano­ni­mo­wo listu z pogróż­ka­mi?

Bohaterowie

Jan Debo­is to dyplo­ma­ta dobrze po czter­dzie­st­ce. Lubi czy­tać naj­now­sze książ­ki, np. 49 opo­wia­dań Erne­sta Hemin­gwaya, i nad wyraz kocha swo­ją żonę, któ­ra obec­nie spo­dzie­wa się dziec­ka. Miesz­ka w sta­rej kamie­ni­cy w mod­nie urzą­dzo­nym miesz­ka­niu. Zawsze dobrze ubra­ny. Lubi być dobrze przy­go­to­wa­ny do każ­de­go rodza­ju prze­mo­wy. W tym celu ćwi­czy sztu­kę ora­tor­ską w łazien­ce przed lustrem.

Fabuła

Zna­ny, nie obno­szą­cy pie­niędz­mi ani nie ukry­wa­ją­cy fak­tu ich posia­da­nia dyplo­ma­ta dosta­je podej­rza­ny list. Jest obser­wo­wa­ny. Nadaw­ca dokład­nie wie, że ma żonę, gdzie miesz­ka i praw­do­po­dob­nie, że nie­dłu­go adre­sat zmie­nia miej­sce zamiesz­ka­nia na zagra­nicz­na pla­ców­kę. List jest groź­bą i jak w pro­fe­sjo­nal­nej groź­bie bywa: trze­ba zapła­cić, by pozbyć się pro­ble­mu. Wizy­ta na komi­sa­ria­cie suro­wo wzbro­nio­na. Co więc robi? Idzie z listem na mili­cję, przy oka­zji by żądać ochro­ny dla żony i nie­na­ro­dzo­ne­go wspól­ne­go dziec­ka. Mili­cja ma jed­nak plan uję­cia spraw­cy. Czy dyplo­ma­ta będzie dobrym wabi­kiem?

Kreska

Rysun­ki Lesz­ka Wicher­ka cechu­je gru­ba i twar­da niczym mili­cyj­na pał­ka kre­ska oraz deli­kat­ne sza­ro-paste­lo­we niczym sza­ra rze­czy­wi­stość PRL-u kolo­ro­wa­nie. Może to nie są naj­pięk­niej­sze obraz­ki na świe­cie, ale potra­fią uka­zać nie tyl­ko ówcze­sną rze­czy­wi­stość peł­ną meblo­ścia­nek i tele­fo­nów sta­cjo­nar­nych, ale też odczu­cia takie jak strach czy zdzi­wie­nie boha­te­rów.

Ciekawostka

Świet­nie zasto­so­wa­ny clif­fhan­ger. A czym­że jest clif­fhan­ger? To taki zabieg fabu­lar­ny, któ­ry pole­ga na nagłym zawie­sze­niu akcji w sytu­acji peł­nej napię­cia. Czę­sto to dosłow­nie topór na d gło­wą czy inny miecz Damo­kle­sa. Naj­le­piej zauwa­żyć takie zabie­gi moż­na pod­czas sean­sów seria­li, jed­nak serie komik­sów, mang czy opo­wia­dań (jak choć­by o przy­go­dach Sher­loc­ka Hol­me­sa), tak­że z powo­dze­niem korzy­sta­ją z clif­fhan­ge­rów.

Wydanie

Pamię­tam swój pierw­szy zeszyt w cien­kie linie. Był szorst­ki, nie­bie­ski niczym skó­ra małe­go Smer­fa. Okład­ka była ze sła­bej jako­ści papie­ru i widać było na niej nit­ki celu­lo­zy. Wszy­scy mie­li takie zeszy­ty. Żona dyplo­ma­ty nie jest może for­ma­tu A5, jed­nak i ilość stron i papier, lek­ko sza­ry, twar­dy, przy­po­mi­na te sta­re, PRL-owskie zeszy­ty. Świet­nie pomy­śla­ne, by wła­śnie na takim papie­rze wydać komiks o tych cza­sach.

Podsumowanie

Dzię­ki mili­cji przy­kład­ni oby­wa­te­le mogli spać spo­koj­nie. W razie pro­ble­mu wytrwa­ła bry­ga­da ochot­ni­ków zdol­na była na spo­ro pra­cy, nawet w godzi­nach nad­licz­bo­wych, by schwy­tać prze­stęp­cę. Komiks o mili­cji, choć chy­ba jed­nak bar­dziej o intry­dze, któ­rą mili­cji pod nos pod­su­nął pewien dyplo­ma­ta. Krót­ki, tre­ści­wy i zachę­ca­ją­cy do się­gnię­cia po fina­ło­wą część dru­gą.

Recen­zja pierw­sze­go zeszy­tu serii: Strza­ły na Słu­żew­cu
Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 7.5/10
    Kre­ska — 7.5/10
  • 6.8/10
    Boha­te­ro­wie — 6.8/10
7.4/10

Moni zda­niem:

Histo­ria krót­ka, bo w for­mie 16-kart­ko­we­go zeszy­tu, o pra­cy na Komen­dzie Głów­nej MO. Do roz­pra­co­wa­nia jest z pozo­ru łatwa spra­wa zwią­za­na z szan­ta­żem listow­nym. Jed­nak nie wszyst­ko jest takie, jakie się być wyda­je.