Po komedii spodziewamy się przede wszystkim relaksu. I właśnie taka jest manga Ja, Sakamoto.
Legenda o wiernych wasalach Satsumy [tom 1]
24 kwietnia 2026Na rynku mang mamy nowego gracza – Wydawnictwo Mangioka. Jest to inprint Wydawnictwa Mandioca. Czym tym razem nas zaskoczą? Historyczną mangą Legenda o wiernych wasalach Satsumy!
Bohaterowie
Sakon Shiba był jednym z kilkudziesięciu samurajów gōshi 郷士, niższego rzędu, który dopuścił się odpłaceniu złem za zło. Nie dość, że cichcem napadł na posiadłość jōkashi, to jeszcze w momencie przyjazdu urzędników państwowych wybił swoich kompanów. Wszystko dla honoru, którego etos głosili. Jest on jednym z więźniów, którzy bali udział w krwawym hiemontori.

Fabuła
Pierwsze strony tego quasihistorycznego dzieła przedstawiają zrytualizowaną walkę dwóch wrogich „armii”. Na hiemontori skazani przestępcy, z rękami związanymi za plecami, są wsadzani na konie. W ten sposób mają dojechać do dużego drzewa oddalonego o jakieś pięćset metrów. Jeśli do niego dotrą, otrzymują wolność. Aby jednak tam dotrzeć, muszą przebiec przez szpaler dwóch konnych drużyn samurajów, z których każdy chce wyrwać więźniowi wątrobę – swoiste trofeum.

Ale tu pojawia się pytanie: kim są ci skazani? To wcale nie jest takie proste do wyjaśnienia. Wraz ze spadkiem zapotrzebowania na wyszkolonych samurajów, najniższa klasa wojowników, znana jako gōshi, czyli chłopi-samurajowie, rosła w siłę. Członkowie niegdyś cenionej dziedzicznej arystokracji, oddani surowym rygorom kodeksu Bushido, stali się teraz utrapieniem. Zmuszony do wykonywania pracy zazwyczaj wykonywanej przez chłopów i kupców, aby uniknąć głodu, Satsuma Daimyo oświadczył, że szeroki wachlarz zawodów może być wykonywany tylko przez gōshich. Ci sfrustrowani samurajowie wciąż nie byli zadowoleni z sytuacji. Wykorzystywali swoje monopole w zawodach, którymi gardzili. Wymuszali nieuczciwe ceny i przywileje od każdego kupca potrzebującego sklepu lub każdego chłopa wymagającego opieki medycznej. Za obrazę mogli takiego klienta nawet zabić! Tymczasem wyższe warstwy samurajów otwarcie pogardzały „zjadaczami bulw”, być może czując się nieswojo, przypominając sobie o ich stale malejącym znaczeniu. Narastający konflikt w końcu spowodował, że ich niechęć została zaprzęgnięta w większą intrygę.

Kreska
To bardzo brutalistyczna i szczegółowa manga. Hiroshi Hirata bardzo dokładnie i dosłownie obrazuje brutalność gry-rytuału hiemonotori, ukazując jego moralne wypaczenie. Gdy opancerzeni samurajowie sieką ostrą jak brzytwa kataną, przestępca wkrótce zostaje zredukowany do lśniącego, szkarłatnego szlaku odciętych kończyn i rozbitych organów. Wojownicy nie oszczędzają się nawzajem, desperacko pragnąc choćby skrawka chwały, jaką mogliby zyskać, docierając do mety z kawałkiem bezrękiego, bezgłowego torsu, w którym znajdowała się wątroba. Sztuka i kaligrafia, których Hirata używa do przedstawienia tej sceny – zaczerpniętej ze szczegółowych relacji historycznych – są typowo niepokojące i piękne. Kontrast między eleganckimi krajobrazami i architekturą a makabryczną pogardą dla ludzkiego cierpienia jest zarówno niepokojący, jak i fascynujący.

Sposób rysowania i zastosowany styl narracji Hiraty sprzyjają uwypukleniu elementu zbiorowego kosztem jednostki: trudno jest rozróżnić zdecydowaną większość postaci. Przede wszystkim liczy się zrozumienie mieszkańców Satsumy i samurajów, którzy tam żyli. Jednocześnie, eksponowana jest również jednostka, ale tylko wtedy, gdy taka propozycja jest interesująca pod względem narracyjnym. Uwypuklone są postaci, które pośród powszechnego dekadentyzmu przyjmują kontrastujące cechy buntu i lojalności, ukazując ludzi poszukujących fundamentów zasad, wartości samurajów, a nie podążających za nimi z czystej formalności.

Ciekawostka
Choć apoteozą samurajów jako sposobu życia był prawdopodobnie okres sengoku, czyli wojujących państw, który w zasadzie zakończył się w pierwszych kilku dekadach po bitwie pod Sekigaharą w 1600 roku, to jednak lata pokoju, które towarzyszyły konsolidacji władzy przez szogunat Tokugawa, najsilniej oddziałują na wyobraźnię społeczeństwa. Motyw wojownika, na którego skazano klątwę urodzenia w czasach pokoju, trafia głęboko w sedno archetypów. Sakon Shiba to postać wędrownego rōnina, w którego wcielił się Tetsurō Tamba w klasycznym japońskim filmie chanbara z 1964 roku Trzech wyjętych spod prawa samurajów (Sanbiki no Samurai) w reżyserii Hideo Goshy. Jest on jednym z trzech głównych bohaterów, który wplątuje się w konflikt z korupcyjnym zarządcą.

Podsumowanie
Satsuma Gishiden momentami posługuje się niemal akademickim tonem. Niewątpliwie, wielką zaletą tej powieści graficznej jest demitologia życia samuraja. W całym tomie prezentowany jest nam znacznie mniej romantyczny obraz wojownika o silnym kodeksie postępowania, ale jednocześnie uwięzionego w sztywnej hierarchii, w której ci na dole, mimo że wyżej od przeciętnego obywatela, wciąż byli nieszczęśliwi.

Na szybko:
Świetna manga historyczna o samurajach. Zdecydowanie dla dojrzałego czytelnika. Zapowiada się ciekawa intryga polityczna.
Moni zdaniem:
Fabuła: 8/10
Kreska: 7/10
Bohaterowie: 7/10





