Kid Lucky. Uczeń kowboja

Kid Lucky. Uczeń kowboja

3 września 2021 0 przez Monika Kilijańska

W hołdzie największemu chyba dziełu Monnisa, czyli komiksowi Lucky Luke, Achdé zabiera nas w pobocznej serii Kid Lucky w podróż do dzieciństwa tego szybkostrzelnego kowboja. Choć to seria poboczna przygód dzielnego opiekuna krów, nie ma się nawet co zastanawiać czy warto czytać. Warto.

Bohaterowie

Tak naprawdę nie znaliśmy przecież pochodzenia Lucky Luke’a ani jego dzieciństwa. Okazuje się, że Kid Lucky został znaleziony na pustyni, w pobliżu splądrowanego wozu pionierów. Znalazca, dość bojaźliwy kowboj, przywiózł malca do Nothing Gulch, gdzie szybko znalazła się kochająca go kobieta. Nie mogę jednak napisać, że była to matka-anioł. Nie, nie! Opiekunką Luka została hałaśliwa właścicielka saloonu Miss Marsha. Choć wychowuje malca twardą ręką, to nie szczędzi mu miłości i wolności. Dziecko ma więc czas na wygłupy, w tym nawet zabawę w Indian i kowbojów. Ujawnia też zdolności Kid Lucky’a, który już jako brzdąc strzelał z procy do własnego cienia i z nim wygrywał.

Fabuła

Ukazane w komiksie życie na Dzikim Zachodzie jest bardzo karykaturalne. Historię tworzą jednostronicowe gagi z Lukiem i gromadką jego dość indywidualnych przyjaciół ze szkolnej ławy. Ciekawym zabiegiem jest wyjaśnianie niektórych niuansów historycznych czy kulturowych w przypisach. Dzięki temu czytelnik, mały czy duży, może się dowiedzieć np. jak karano oszustów.

Kreska

Choć nie jest to już dzieło Monnisa, to nadal można delektować oczy tym samym uproszczonym, nieco karykaturalnym światem, który znamy z siedemdziesięciu zeszytów rysowanych przez tego belgijskiego mistrza. Kolor są żywe, kadry rozmieszczone równomiernie, po 6-10 na stronie. Duży format zeszytu pozwala dobrze przyjrzeć się obrazkom i przeczytać każdy dymek.

Ciekawostka

Lucky Luke wzbudzał kontrowersje za promowanie palenia, gdyż nie rozstawał się z papierosem. Papieros jest częścią profilu postaci, podobnie jak fajka Popeye’a. Kto pamięta czasy Wilka i zająca ten wie, że nie było wtedy to nic dziwnego, że bohaterowie bajek czy komiksów dla dzieci palą, piją i żyją. Jednak czasy się zmieniają, zmieniły też przyzwyczajenia naszego dzielnego kowboja. Od 1983 roku przerzucił się na trzymanie w ustach… suchego kłosa zboża. Miało to go uspokoić w czasie rzucania nałogu, a stało się jego charakterystyczną cechą. W Światowy Dzień Bez Tytoniu w 1989 r. magazyn Spirou, w którym publikowano Lucky Luke’a, opublikował antytytoniowy zeszyt #2668.

Podsumowanie

Choć komiks raczej skierowany jest do młodszego odbiorcy, ja bawiłam się przednio. Być może powodem był wisielczy humor, którym okraszone są niektóre scenki. Tak jak w starym dobrym Lucky Luke’u, którego kocham do dziś.

Recenzja ukazała się także na portalu Secretum.pl.


Na szybko:

Choć to spinn off serii, bardzo polecam każdemu, młodszemu i starszemu czytelnikowi. Młodszy pozna tak samo psotnego małego Luka jak on sam, a starszy przypomni sobie, że nawet najszybszy strzelec na Dzikim Zachodzie musiał być kiedyś dzieckiem i bawił się w Indian i kowbojów.

Moni zdaniem:

Fabuła: 8/10
Kreska: 7/10
Bohaterowie: 8 /10