W wielu filmach, książkach i komiksach dowiadujemy się, że wracając do czasów, w których się już żyło, stworzy się paradoks i… no i różnie, bo można się wymazać z historii, a można sprowadzić na świat zagładę. Co jednak jeśli zacznie się podróżować w inne czasy, całkiem odległe i np. z własną wersją z innego czasu? Czy to już nie za wiele?

Bohaterowie

MacKenzie to największa zadymiara ze wszystkich gazeciarek. Ale tylko w swoich czasach. Czasach, w których czuje się dobrze i wie, że tak będzie jeszcze długo. Gdy tylko dowiaduje się, że zachoruje na białaczkę i umrze, coś w niej pęka. Nagle staje się apatyczna, mało co ją cieszy. Do tego miewa koszmary. I choć nadal wydawać by się mogło, że każdego wroga może pokonać z półobrotu czy zdzielić kijem do hokeja na trawie prosto w potylicę, to cały czas drży na samą myśl, że nawet podróże w czasie nie pomogą jej w zdobyciu leku na raka. Robi więc wszystko, by wizje np. KJ się spełniły, nawet te, które ją trochę obruszają.

Fabuła

W piątej odsłonie dziewczyny, wraz z dorosła wersją Tiffany trafiają w końcu do odległej przyszłości futurystycznego i tętniącego życie Cleveland, czasów rządów „starych” ze stojącym na ich czele Yahpo. Tego samego, który był niemowlakiem skoku gazeciarek do prehistorii. Skoro jest syn, to i pojawia się matka, Wari, teraz już staruszka. Okazuje się, że trzeba wszystko odplątać, bo dojdzie do końca świata. Dziewczyny powinny wrócić do 1988 roku jak najszybciej. A przecież one właśnie takiego wyjścia szukają! Wszystko zaczyna się powoli składać w jedną całość… by zaraz rozbić się na kawałki. Dokładnie 4 kawałki, po jednym dla każdej z gazeciarek. Co przyniesie ostatni tom Paper girls?

Kreska

Choć byłam oszołomiona kreską w tomie związaną z prehistorią, to dystopijne miasto wręcz zapiera dech w piersiach. Dopiero tu widać ponadprzeciętne umiejętności Cliffa Chianga w kreowaniu futurystycznych wizji świata. Nie tylko dba o elementy architektoniczne, ale i detale dotyczące najmniejszych części kostiumów postaci. To chyba najlepsza osoba do przedstawienia szalonych pomysłów Vaughana.

Ciekawostka

Choć biblioteka sporo zmieniła się od 1988 roku to jedno jest niezmienne – tylko posiadacze karty bibliotecznej mogą korzystać z jej zasobów. Kiedy jednak wymyślono, by dzięki niej wypożyczać książki? Na początku to nie książki wędrowały między ludźmi, a biblioteki. Stąd nie było potrzeby wprowadzania kart bibliotecznych. Ale już w mniejszych społeczeństwach, przy amerykańskich szkółkach niedzielnych czy YMCA zaczęły pojawiać się karty członkowskie, które z czasem przekształciły się w pełnoprawne karty biblioteczne. Początkowo łączenie użytkownika i wypożyczonej książki spisywano w systemach podobnych do ksiąg rachunkowych niczym pożyczka. John Cotton Dana, dyrektor biblioteki publicznej w Newark około roku 1900 opracował system wykorzystujący kartę pożyczającego i kartę książkową, jaką jeszcze niedawno miały i polskie biblioteki. Pierwsze maszyny biblioteczne czytające karty (metalowe!) znane były już w 1932 roku!

Podsumowanie

Każdy skok w czasie może przybliżyć gazeciarki do upragnionego celu – powrotu do domu, ale może też je oddalić. Były już w czasach dinozaurów, teraz są w odległej przyszłości. Czy taka zabawa czasem nie skończy się przypadkiem… końcem świata? Ale którego świata: przeszłego, przyszłego czy… ich?

Pozostałe recenzje serii Paper girls: Papier girls [tom 1], Paper girls [tom 2], Paper girls [tom 3], Paper girls [tom 4]


Na szybko:

W piątym tomie Paper girls wydaje się, że klucz do powrotu gazeciarek jest na wyciągnięcie ręki. Jednak zabawy z czasem pokazują, że im więcej ingeruje się w historię, tym trudniej pozostawić linie czasowe w niezmienionym stanie. Czy będzie dane im wrócić do 1988 roku, który pamiętają?

Moni zadaniem:

Fabuła: 8/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 9/10