Frankenstein

Frankenstein

25 marca 2024 0 przez Monika Kilijańska

Ja, jak prawie wszyscy na świecie, oczywiście wiele razy słyszałam historię Frankensteina. Potwora. Monstrum. Jednak jeśli dobrze się wczytać to nie tyle opowieść o strachu, horrorze czy potworach, ile o tym, co dzieje się, gdy żywa istota staje się samotna. Komiks właśnie na ten aspekt najbardziej zwraca uwagę.

Bohaterowie

Ma ciało wilkoluda, cyrkowca. Jest szkaradny. Początkowo nic nie mówi, gdyż jego umysł to czysta karta. Ale to niezwykle inteligentna bestia. Szybko się uczy. Dzięki podglądaniu i podsłuchiwaniu biednej rodziny, wśród której żyje miesiącami bez ich wiedzy, uczy się czytać i mówić. Chowa się w cieniu, z dala od ludzi, którzy tylko go przeganiali i bili.

Fabuła

Historia zaczyna się od listów Roberta Waltona do swojej siostry w Anglii, w których opowiada on o swoich planach wyjazdu z Rosji na Biegun. Kilka miesięcy później, latem, pisze o chwilowym uwięzieniu swojego statku w lodzie, o podróżniku na saniach, którego ratują. Nieznajomym jest Victor Frankenstein i uwiedziony życzliwością Waltona, opowiada swoją smutną historię, opowiedzianą w pierwszej osobie.

Młody ambitny naukowiec postanawia zabawić się w Boga i przy okazji tworzy potwora. Potwór zmaga się z własną tożsamością i znaczeniem swojego życia. Stwór wie, że jest brzydki i wie, że budzi strach u każdego, kogo spotka. Czuje się jednak głęboko samotny. Długo tuła się z dala od ludzi, ale nie potrafi być sam. Postanawia zwrócić się o pomoc do Victora. Błaga lekarza, aby stworzył dla niego partnerkę, a Victor ostrożnie się zgadza. Obietnic jednak trzeba dotrzymywać. Inaczej trzeba się liczyć z zemstą.

Kreska

Georges Bess ma niesamowity dar przenoszenia emocji na rysunek. Jego prace zawsze są dopracowane do najmniejszych szczegółów. Mistrzowsko panuje nad światłem. Wydobywa jednak nie tylko przerażenie na widok monstrum, ale czyste współczucie, że został mu zgotowany tak zły los. Moje fotografie jego prac nijak się mają do tego, jak widzi je oko, za co przepraszam. To trzeba zobaczyć na własne oczy.

Ciekawostka

Komiks powstał na podstawie powieści Frankenstein Mary Shelley. Autorka wyraźnie inspirowała się epickim poematem Raj utracony Johna Miltona i otwarcie się do tego przyznała wiele lat po publikacji Frankensteina. Szczególnie jednego wersu używa jako motto powieści, opisującej rozmowę Adama z Bogiem po stworzeniu:

Czy prosiłem Cię, Twórco, z mojej gliny
Aby uformować człowieka? Czy prosiłem cię?
Z ciemności, aby mnie promować?
Czy prosiłam Cię, Stwórco, abyś ukształtował moją glinę w człowieka
Czy prosiłem Cię, abyś oderwał się od ciemności?

Stworzenie wyraża te same uczucia, gdy błaga doktora Frankensteina, aby uczynił mu partnera. Sam nawet nawiązuje do poematu epickiego, ale przypomina lekarzowi, że Bóg tworząc Adama, stworzył Ewę i ich nie porzucił.

Podsumowanie

Ten komiks spełniła prawie wszystkie moje oczekiwania. Bogaty rozwój postaci zarówno Frankensteina, jak i potwora, doskonałe wykorzystanie napięcia i złych przeczuć w celu stworzenia napięcia, dobre tempo akcji, świetne czarno-białe rysunki. Na pewno były pewne wolniejsze fabularnie momenty, ale dzieje się tak głównie dlatego, że styl pisania pierwowzoru bardzo się zmienił. Może zakończenie nie satysfakcjonuje, ale pamiętajmy, że Shelley miała osiemnaście lat, kiedy napisała książkę.


Na szybko

Moni zdaniem:

Fabuła: 7/10
Kreska: 9/10
Bohaterowie: 8/10