Za każ­dym wiel­kim czło­wie­kiem stoi mat­ka. Ta, któ­ra daje wstręt­ne lekar­stwa, zapro­wa­dza na szcze­pie­nie czy też nie pozwa­la na nie­bez­piecz­ne eska­pa­dy. Ale tak­że ta, któ­ra potra­fi być przy dziec­ku zawsze, kie­dy ono tego potrze­bu­je, nawet w okre­sie doro­sło­ści. Jak Hil­da i jej mama pora­dzą sobie w zupeł­nie dla nich nowej sytu­acji – kie­dy będą musia­ły być razem?

Bohaterowie

Mama to taka oso­ba, któ­ra czę­sto chcia­ła­by dzie­cię­cą cie­ka­wość może nie ukró­cić, ale zmi­ni­ma­li­zo­wać do bez­piecz­nych roz­mia­rów. Tak, by zrów­no­wa­żyć ewen­tu­al­ne obra­że­nia moż­li­wo­ścią pozna­nia cze­goś nowe­go. Hil­da jest bar­dzo cie­kaw­ską małą dziew­czyn­ka, więc aż dziw bie­rze, że jej mama jesz­cze nie osi­wia­ła. Kobie­ta w koń­cu zaczy­na podej­rze­wać, że dziec­ko nawet mimo zapew­nień, że nie robi nic nie­bez­piecz­ne­go, to jed­nak coś kom­bi­nu­je. W koń­cu jak uwie­rzyć dziec­ku, że wyta­pla­ło się w kału­ży aż po pom­pon na czap­ce albo że wyszło na spo­koj­ny spa­cer po mie­ście, a wra­ca jak­by prze­cho­dzi­ło gdzieś kana­ła­mi? W pew­nym momen­cie nastę­pu­je prze­peł­nie­nie bufo­ra zaufa­nia i kara: areszt domo­wy, nud­ne wspól­ne gra­nie w plan­szów­ki. Ech, bycie mama to prze­cież tyl­ko nuda.

Fabuła

Dzie­ci lubią faj­ne rze­czy, nic więc dziw­ne­go, że i Hil­da zamiast sie­dzieć w domu i czy­tać książ­kę albo poma­gać mamie woli wyjść na spa­cer czy do kole­żan­ki. Tym bar­dziej że miesz­ka w tak magicz­nym miej­scu jak Trol­berg! Sama pofru­wa­ła­bym sobie na puchach! Kie­dy po kolej­nej eska­pa­dzie, pod pre­tek­stem spa­ce­ru z Roż­kiem, Hil­da podej­rza­nie się tłu­ma­czy, mat­ka posta­na­wia, że cały dzień spę­dzą razem. Oka­zu­je się jed­nak, że nie takie­go dnia chcia­ła­by dziew­czyn­ka, bo o ile pik­nik był nawet faj­ny, to jed­nak wola­ła­by się spo­tkać z rówie­śni­ka­mi, a nie spę­dzać czas „tyl­ko z mamą”, wręcz za karę. Docho­dzi pomię­dzy nimi do ostrzej­szej wymia­ny zdań i Hil­da musi spę­dzić dzień w swo­im poko­ju. Ale z tego poko­ju wca­le nie trze­ba wycho­dzić przez drzwi czy okno, by zali­czyć cie­ka­wą przy­go­dę! Co jed­nak będzie, kie­dy mama się dowie? Czy zdą­żą się pogo­dzić, zanim będzie za póź­no, by wró­cić do domu?

bty

Kreska

Bar­dzo komik­so­wy styl rysun­ków Luke’a Per­so­na spra­wia, że komiks jest ucztą dla oczu, tak­że tych małych. To ide­al­ne wyda­nie dla dzie­ci. Pięk­ne, duże rysun­ki, ślicz­na opra­wa i duży for­mat albu­mu, miła dla oka kre­ska i sto­no­wa­ne kolo­ry. Wszyst­ko to spra­wia, że w połą­cze­niu z dyna­micz­nym kadro­wa­niem i wspa­nia­łym pro­jek­tem wystę­pu­ją­cych posta­ci jest to cudow­na książ­ka do czy­ta­nia dla każ­de­go.

Ciekawostka

Mama Hil­dy chce namó­wić dziew­czyn­kę na wspól­na grę plan­szo­wą. Jest nią wie­lo­oso­bo­wa gra Osad­ni­cy z Cata­nu (ory­gi­nal­na nazwa Die Sie­dler von Catan). Pod­sta­wo­wa wer­sja gry jest prze­zna­czo­na dla 3–4 gra­czy, ale racze opra­co­wa­li wła­sne zasa­dy dla gry dwu­oso­bo­wej. Nie­mniej w Hil­dzie i kamien­nym lesie w grze będzie brał udział tak­że Poką­tek, więc będą korzy­sta­li z ory­gi­nal­nych instruk­cji. Każ­dy z gra­czy repre­zen­tu­je tytu­ło­wych osad­ni­ków zakła­da­ją­cych kolo­nie na wcze­śniej nie­za­miesz­ka­nej wyspie Catan. Wyspa skła­da się z wyło­żo­nych loso­wo na począt­ku każ­dej gry hek­sa­go­nal­nych żeto­nów wyobra­ża­ją­cych róż­ne rodza­je tere­nu: las, pola upraw­ne, łąki, góry, wzgó­rza i pusty­nię. Na każ­dym polu umiesz­czo­ny jest żeton z licz­bą. Osa­dy zakła­da­ne przez gra­czy dostar­cza­ją ich wła­ści­cie­lom surow­ców natu­ral­nych. To ile wyge­ne­ru­ją dóbr, zale­ży od przy­le­ga­ją­ce­go do nich tere­nu oraz od rzu­tu kość­mi w każ­dej turze. Surow­ce natu­ral­ne są uży­wa­ne do roz­bu­do­wy­wa­nia osad i infra­struk­tu­ry oraz naby­wa­nia kart roz­wo­ju. Han­del surow­ca­mi jest dozwo­lo­ny, kosz­tow­ny, ale koniecz­ny, bo bar­dzo trud­no jed­ne­mu gra­czo­wi wypro­du­ko­wać wszyst­kie surow­ce potrzeb­ne do roz­wo­ju. Grę kom­pli­ku­je zło­dzie­ja, któ­ry krad­nie gra­czom surow­ce i utrud­nia ich pro­duk­cję. W grze nie ma wal­ki – jedy­nie poprzez odpo­wied­nią stra­te­gię han­dlo­wą moż­na wpły­nąć na powo­dze­nie lub upa­dek czy­jejś osa­dy. Zwy­cięz­cą zosta­je gracz, któ­ry zgro­ma­dzi dzie­sięć punk­tów zwy­cię­stwa liczo­nych według wytycz­nych z instruk­cji

Podsumowanie

Hil­da i kamien­ny las to prze­pięk­na opo­wieść o rodzi­ciel­skiej przy­go­dzie. Cza­sem war­to razem z dziec­kiem coś prze­żyć na jego spo­sób, nawet, jeśli wyda­je się to nam tro­chę nie­re­al­ne. Kto wie ile z mamy Hil­dy mam ja sama.

Inne recen­zje cyklu o Hil­dzie Folk:

Hil­da Folk — 1 — Hil­da i Troll
Hil­da Folk — 2 — Hil­da i Noc­ny Olbrzym

Na szybko
  • 9.2/10
    Fabu­ła — 9.2/10
  • 9.2/10
    Kre­ska — 9.2/10
  • 9.2/10
    Boha­te­ro­wie — 9.2/10
9.2/10

Moni zda­niem:

Świat rodzi­ca i świat dziec­ka jesz­cze nigdy nie był tak magicz­ny i tak ze sobą połą­czo­ny. Prze­pięk­na histo­ria o mat­czy­nej miło­ści. Komiks tak­że dla dzie­ci.