Bat­man to moja ulu­bio­na postać z wyho­do­wa­nych przez DC super­bo­ha­te­rów. Mrocz­ny mści­ciel, z lek­kim poczu­ciem wyż­szo­ści, zawsze kul­tu­ral­ny i wal­czą­cy przy pomo­cy wyśmie­ni­tych gadże­tó­wi. Czę­sto jed­nak sam. I w Try­bu­na­le sów tak­że musi zmie­rzyć się z samot­no­ścią, któ­ra po pew­nym cza­sie dopro­wa­dza do sza­leń­stwa. Bat­man waria­tem? To musi być dobre!

Bohater

Bat­man Sny­de­ra to już dosyć zmę­czo­ny super­bo­ha­ter. Może i ma poma­gie­rów, ale prze­cież i tak sam wie naj­le­piej jak i co robić, choć tak napraw­dę ma już tro­chę psy­chicz­ne­go doła. Bat­ma­no­wi zaczy­na bra­ko­wać pew­no­ści. Choć dys­po­nu­je naj­prze­róż­niej­szy­mi gadże­ta­mi i nowin­ka­mi tech­no­lo­gicz­ny­mi, napo­ty­ka takie tajem­ni­ce i takich wro­gów, że nie koniecz­nie potra­fi sobie nie tyl­ko fizycz­nie, choć to jesz­cze mu idzie, ale i psy­chicz­nie z nimi podo­łać. A prze­cież Gotham to Bat­man! Czym­że będzie mia­sto jeśli go zabrak­nie? Ale Bat­man to tak­że czło­wiek, Bru­ce Way­ne, dosko­na­ły biz­nes­men, bar­dzo dobry dewe­lo­per, któ­ry pro­wa­dzi rodzin­ną fir­mę, prze­ka­zy­wa­nej z poko­le­nia na poko­le­nie. Tym razem on i jego impe­rium będą nara­że­ni na nie­bez­pie­czeń­stwo, w któ­re nawet trud­no uwie­rzyć!

Fabuła

Zawsze było tak: Bat­man ma kło­po­ty, wal­czy i wygry­wa. Tym razem jest odro­bi­nę ina­czej, bo Bat­man nie jest już tym samym Bat­ma­nem. Lata wal­ki o świet­ność Gotham City spra­wi­ły, że to zgorzk­nia­ły facet. Ale oka­zu­je się, że wróg, któ­ry czai się w ciem­no­ści, wca­le nie jest przy­cza­jo­ny tyl­ko na nie­go: on obser­wu­je rodzi­nę Wayne’ów już od wie­ków i od wie­ków toczy się wal­ka z Try­bu­na­łem Sów. Kim­że jest to legen­dar­ne sto­wa­rzy­sze­nie, któ­rym stra­szy się do dziś dzie­ci, a w któ­re nikt nie wie­rzy tak samo jak teraz nie wia­do­mo czym była Czar­na Woł­ga czy Klaun z Kosza­li­na? Nawet sam Bat­man nie trak­tu­je donie­sień o Try­bu­na­le poważ­nie! Czy napraw­dę to pra­wo­wi­ci wła­ści­cie­le Gotham? I dla­cze­go chcą się pozbyć Bat­ma­na?

Strzeż­cie się Try­bu­na­łu Sów, co wszyst­ko widzi wokół
i rzą­dzi Gotham tak, jak chce, choć nie wycho­dzi z mro­ku.
Try­bu­nał wie, co się dzie­je w two­im łożu i umy­śle,
gdy­by choć­by „Sowa” szep­niesz, on za tobą Szpo­na wyśle.

Sny­der powo­li snu­je swo­ją opo­wieść o Try­bu­na­le. Powol­ne tem­po, któ­re zwy­kle nuży, tym razem bar­dzo cie­ka­wi i intry­gu­je niczym wyra­fi­no­wa­na powieść detek­ty­wi­stycz­na. Dosta­je­my całą masę retro­spek­cji nie tyl­ko z same­go życia Bat­ma­na, ale tak­że histo­rii jego poprzed­ni­ków. Takie sce­na­riu­sze aż chce się czy­tać i jestem cie­ka­wa jak poto­czą się kolej­ne losy gac­ka, sko­ro w tych pierw­szych sied­miu zeszy­tach aż tyle się dzie­je.

Kreska

Greg Capul­lo, któ­re­mu powie­rzo­no zada­nie nary­so­wa­nia Bat­ma­na. Try­bu­na­łu sów, pora­dził sobie nad­zwy­czaj dobrze, umie­jęt­nie nada­jąc reali­stycz­ny sznyt poszcze­gól­nym sce­nom i nie upo­dab­nia­jąc kre­ski do swo­ich poprzed­nich zle­ceń. Zabie­gi takie jak mody­fi­ka­cja ostro­ści widze­nia czy zmia­na kąta czy­ta­nia są bar­dzo cie­ka­we i nada­ją jesz­cze bar­dziej mrocz­ny, pełen sza­leń­stwa posmak. Peł­ne nie­po­ko­ju, werwy i obłę­du kadry świet­nie kształ­tu­ją nara­sta­ją­cą atmos­fe­rę napię­cia. Przy tym wszyst­kim retro­spek­cje cechu­je nastro­jo­wość i odpo­wied­nie dobra­nie kolo­ry­sty­ki. Za nakła­da­nie tuszu odpo­wie­dzial­ny jest Joh­na­than Gla­pion, zna­ko­mi­cie dopeł­nia­ją­cy kre­skę Capul­la. On wie, że Bat­man to przede wszyst­kim czerń!

Ciekawostka

W 2000 roku w War­sza­wie odna­lazł się pierw­szy ame­ry­kań­ski numer komik­su o Bat­ma­nie. Wpraw­dzie nie był to Try­bu­nał sów, a The Case of the Che­mi­cal Syn­di­ca­te. Jego wła­ści­ciel kupił go pod­czas poby­tu w USA w 1939 roku i od powro­tu do Pol­ski prze­cho­wy­wał w domu, po czym sprze­dał jed­ne­mu z war­szaw­skich skle­pów z komik­sa­mi. Jest jedy­nym takim zna­le­zi­skiem w Euro­pie, co potwier­dzi­ło – podob­nie jak auten­tycz­ność komik­su – jego ame­ry­kań­skie wydaw­nic­two.

Podsumowanie

Bat­man jest moją ulu­bio­ną posta­cią ze staj­ni DC Comics. Tu mamy nie tyl­ko twar­de­go i bez­względ­ne­go face­ta, ale zwy­kłe­go czło­wie­ka, któ­re­go moż­na zła­mać. Takie przed­sta­wie­nie super­bo­ha­te­ra nie­zmier­nie mi się podo­ba i z cie­ka­wo­ścią się­gnę po kolej­ne tomy Try­bu­na­łu sów.

Na szybko
  • 9.8/10
    Fabu­ła — 9.8/10
  • 9/10
    Kre­ska — 9/10
  • 9.6/10
    Boha­te­ro­wie — 9.6/10
9.5/10

Moni zda­niem:

Bat­man jakie­go jesz­cze nie zna­li­ście: Bat­man zła­ma­ny, cier­pią­cy psy­chicz­nie, osza­la­ły. Jeśli tak jak ja kochasz tego czło­wie­ka-nie­to­pe­rza, nie możesz nie zapo­znać się z jego przy­go­da­mi z Try­bu­na­łem Sów. Świet­na detek­ty­wi­stycz­na zagad­ka i zna­ko­mi­ta opra­wa gra­ficz­na oraz wyda­nie.