Batman. Trzech Jokerów

Batman. Trzech Jokerów

20 lipca 2021 0 przez Monika Kilijańska

Kim jest Joker? Przestępcą, klaunem, a może komikiem? A może zwykłym obywatelem Gotham? Który z nich to ten pierwszy, ten, od którego się wszystko zaczęło? Choć Joker jest tytułowym bohaterem komiksu Batman. Trzech Jokerów, to wcale nie jego historia będzie tu najważniejsza. O wiele bardziej zagłębimy się w relacje pomiędzy trzema członkami Batrodzinki: Batmana, Batgirl i Jasona.

Bohaterowie

Joker, który zawsze był jedną z moich ulubionych postaci komiksowych. W zależności od historii może być nieszkodliwym dowcipnisiem, psychopatycznym seryjnym mordercą lub gangsterem z pokręconym poczuciem humoru. I to wszystko do niego pasuje! Jednakże czy potrzebujemy jeszcze wyjaśniania Jokera? Dla mnie może on być kimkolwiek i niech nawet za każdym razem będzie kim innym, i tak będzie dobrze.

Fabuła

Barbara i Jason przeszli traumę przez jednego z Jokerów. Ich historię być może czytelnik poznał już z lektury Batmana: Zabójczego żartu czy Batmana: Śmierć rodziny, jednak nawet bez informacji zawartych w tych zeszytach, można bez trudu odczytać co stało się w przeszłości tych dwojga. Ciężko nawet powiedzieć, czy sobie z nią poradzili, szczególnie patrząc na Red Hooda. Grzebiąc w ranach (i cmentarnej ziemi!) nasi bohaterowie będą musieli zmierzyć się z niejednym Jokerem. Najgorsze jednak jest to, że nie znajdą czasu na oddech, bo liczba Jokerów wzrasta wykładniczo.

Dlaczego właściwie zastanawiamy się dłużej nad Batmaniątkami niż Jokerami? Być może dlatego, że taki Jason ma wiele do zarzucenia swojemu Battacie. Bo wzorowym rodzicem to on nie jest. Może i pewnych rzeczy nie wiedział, ale jako rodzic wiem, że rodzic nigdy się nie poddaje i walczy o swoje dzieci. Tu okazuje się, że Batman nie za wiele wie o rodzinie. Ale skąd niby miałby czerpać wzorce? Od Alfreda? No właśnie… A tu przecież sam Batman ma nieprzetrawione problemy. W ten sposób otrzymujemy nieco patologiczną, pełną niedomówień i tajemnic Batrodzinkę.

Kreska

Warto też wspomnieć o grafice spod ręki rysownika Jasona Faboka i kolorysty Brada Andersona. Ich wspólna praca zaowocowała dziełem niebanalnym, przypominającym nieco nawet Alana Moora. Czyli wzorowanie się na mistrzu i to jeszcze w mistrzowskim wydaniu! Pomimo posiadania trzech wersji tej samej postaci, przez cały czas było dla mnie bardzo jasne, który Joker był w każdym panelu. Panelu dopieszczonemu co do szczegółów czy teł. Coś pięknego!

Ciekawostka

Dzieci, które we wczesnym dzieciństwie były zaniedbywane i źle traktowane nie rozwijają się tak, jak dzieci z kochających rodzin. Wychowanie takiego dziecka jest problematyczne dla rodzica adopcyjnego. Proces przywiązania i budowania więzi kształtuje się przez pierwsze trzy lata życia dziecka. Jeśli zostanie przerwany poprzez odrzucenie dziecka, brak opieki, obojętność, czy przemoc, powstają zaburzenia więzi, zwane reaktywnym zaburzeniem przywiązania (RAD). Jeśli w domu rodzinnym więź była patologiczna, wówczas dziecko będzie miało dysfunkcyjne wzorce więzi, które przeniesie do rodziny adopcyjnej. Nie dziwmy się więc ani Batmanowi, ani Jasonowi.

Podsumowanie

Cóż mogę powiedzieć na zakończenie jak nie „warte przeczytania”? Właśnie, nic więcej. Może i Batmana tu mniej, może i Jokera jest dużo, ale ilościowo, nie treściowo. Myślę, że Jason i Barbara mają więcej czasu panelowego niż Gacek, ale biorąc pod uwagę ich przeszłość, myślę, że to sprawiedliwe. Nie jest to najbardziej pełen akcji komiks, ale monumentalna historia. I za to ją warto pokochać.

Recenzja ukazała się także na portalu Secretum.pl.


Na szybko:

Bardzo ciekawy pod względem psychologicznych aspektów postaci tom przygód Batmana i jego dorosłej rodzinki. Nie jest to sielankowa idylla, a ciężka praca, by wzajemnie sobie ufać po wielu traumatycznych przeżyciach. Tym bardziej, że bohaterom wciąż przeszkadza Joker. A nie, przepraszam, trzech… wielu Jokerów! Świetna historia, świetna kreska.

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 9 /10