Najgroźniejsi w galaktyce, komiks z serii Star Wars. Łowcy nagród

Najgroźniejsi w galaktyce, komiks z serii Star Wars. Łowcy nagród

22 lipca 2021 0 przez Monika Kilijańska

Może i łowcy nagród poradzili sobie w Mandalorianinie, jednak nie jestem przekonana, czy w komiksie Najgroźniejsi w galaktyce z serii Star Wars. Łowcy nagród są oni godnymi postaciami do stania się pierwszoplanowymi bohaterami. A w zasadzie scenarzysta Eathan Sacks robi wszystko, by tak nie było.

Bohaterowie

Co my tu mamy? Oto świat najemników, łowców nagród, którzy nie są po niczyjej stronie w konflikcie Rebelianci kontra Imperium. Mają tylko osobiste animozje. Taki np. Boba Fett najchętniej zdarłby skórę ze wszystkich Wookich i przysmażył przy okazji Hana Solo. Beilert Valance to właściwie cyborg i nieśmiało daje znać, że warto zastanowić się nad cyborgizacją ludzi, bo ileż z człowieka zostaje, jeśli zamienimy go w chodzącego Terminatora. Za to Lash z jakichś powodów zawala misję. Bossk to jaszczur i tylko jaszczur, ale to nie oznacza, że jest jakoś mniej interesujący niż reszta. Bo żadne z nich nie jest interesujące, żadnego historia nas nie urzeknie, choć scenarzysta starał się łapać za serce rodzinnymi więzami.

Fabuła

Wiele lat temu Boba Fett, Bossk i Valance połączyli siły w misji, którą nie ukończyli. Powodem była zdrada jednego członka zespołu. Teraz on wraca, a każdy z samotnych teraz łowców ma już inny wyznaczony sobie cel. Kto pierwszy go osiągnie? Czy można zaufać zdrajcy? I czy zdrada naprawdę była zdradą?

Kreska

Jeśli w komiksie mamy łowców nagród, sceny walki powinny być fascynujące. Przecież oni są stworzeni do takich bijatyk, strzelanek i mordobicia! Ale to trzeba umieć pokazać. Paolo Villanelli najwyraźniej nie jest dobrym rysownikiem do takiej roboty. Albo może nie jest dobry do ukazywania scen walki inaczej niż w przerysowany i chaotyczny sposób. Ciosy są powtarzalne np. Valance zawsze traci twarz, bo trzeba się ponabijać z jego sztucznej skóry na zcyborgizowanej twarzy. Walki są tak pokręcone, że czasami nie wiadomo kto co komu zrobił.

Ciekawostka

Już Zaratustra powiedział w jednym ze swoich dzieł (Tako rzecze Zaratustra), że pewnego dnia człowiek, który już pokonał w sobie zwierzę, pokona w sobie człowieka. Stworzy w ten sposób nadczłowieka (nie mylić z nadludźmi faszyzmu) , byt żyjący pełnią tego świata, ale jakby ponad jego prawami, i zasadami. Osiągnie to dzięki nauce. Oczywiście Zaratustra twierdził, że dzięki jego nauce, ale dziś może to dotyczyć także nauce związanej z transhumanizmem, osiągnięciami technologii i bioinżynierii. Jak daleko obecnie sięga cyborgizacja ciała? Już dziś dokonuje się przeróżnego typu protezowania i implantowania, czyli technouzupełniania i technorozszerzania człowieka. To właśnie wczesna cyborgizacja, rozumiana jako włączanie techniki w ludzkie ciało, dla jego uzupełnienia i/albo rozszerzenia. Choćby Oscar Pistorius, południowoafrykański niepełnosprawny biegacz, to ikona transhumanistycznej wizji egzorozszerzania człowieka, tworząc z niego nie niepełnosprawnego (dis‐ability ale super‐sprawnego (super‐ability), przewyższającego możliwościami sportowców bez zmian w ciele. Także implanty ślimakowe to przykład endousprawniania i cyborgizacji. Naprawdę niedaleka przyszłość może być czasem, kiedy nie tyle modyfikujemy PC-ty i smartfony, a siebie.

(informacje na podstawie książki Narodziny cyborgizacji. Nowa eugenika, transhumanizm i zmierzch edukacji Michała Klichowskiego)

Podsumowanie

Podejmowana jest próba przedstawienia niektórych postaci łowców nagród jako moralnie złożonych, co nawet działa to w przypadku jednego z nich, ale znacznie częściej zwyczajnie brakuje oryginalności, dostajemy znane klisze i frazesy. Gdyby wydawało się, że komiks zmierza w kierunku solowego wystąpienia Fetta, mógłby czytelnika przekonywać, jednak tak jak Boba zostaje na boku historii, tak i ja, jako czytelnik, jestem skrajna od wydania dobrej oceny temu zeszytowi. Jestem za to ciekawa, w którą stronę będzie zmierzał Sacks w kolejnych tomach.

Recenzja ukazała się także na portalu Secretum.pl.


Na szybko:

Książka przeskakuje między okresami i postaciami w zawrotnym tempie, bez wyjaśnienia, kim są ci ludzie i gdzie jest ta historia. Jest kilka dobrych scen bitewnych, ale to wszystko. Trzymaj się z daleka od tej książki, chyba że pożresz wszystko i wszystko Gwiezdne Wojny. A nawet wtedy poczekaj, aż znajdziesz lepszą okazję.

Moni zdaniem:

Fabuła: 5/10
Kreska: 5/10
Bohaterowie: 5 /10