Czy ist­nie­je na świe­cie jakieś miej­sce, w któ­rym moż­na poczuć się napraw­dę wol­nym? Jeśli tak, to czy jest to Grass Kings w jed­nym z ame­ry­kań­skich sta­nów, któ­re i tak ma swo­je­go nie­for­mal­ne­go kró­la? Czy spo­łe­czeń­stwo może być wol­ne w kra­ju wol­no­ści?

Bohaterowie

Kró­le­stwem Traw rzą­dzą trzej bra­cia. Naj­star­szy jest byłym poli­cjan­tem, środ­ko­wy to for­mal­ny wódz, a naj­młod­szy wybo­ro­wy strze­lec i peł­ni rolę straż­ni­ka gra­ni­cy mia­sta. Robert, naj­star­szy z nich, nie potra­fi pogo­dzić się z rodzin­na tra­ge­dią. Zapo­mnie­nie odna­lazł w alko­ho­lu. Miesz­ka sam i nie­czę­sto przyj­mu­je gości. Świet­nie jeź­dzi kon­no i strze­la. Jako przy­wód­ca dba o wszyst­kich miesz­kań­ców, prze­strze­ga ich przed nie­bez­pie­czeń­stwem, a kie­dy trze­ba potra­fi też zagrzać do wal­ki. Ma dobre ser­ce i poma­ga każ­de­mu, kto pomo­cy szu­ka, jed­nak intru­zów w mie­ście nie tole­ru­je.

Fabuła

Mia­stecz­ko przy­czep kem­pin­go­wych Grass Kings to zie­mia obie­ca­na zagu­bio­nych, ucie­ka­ją­cych przed wymia­rem pra­wa czy szu­ka­ją­cych wol­no­ści. Miesz­kań­cy żyją tu w umow­nym rozej­mie z sze­ry­fem z sąsied­nie­go mia­sta, któ­ry jed­nak tyl­ko szu­ka pre­tek­stu, by zgła­dzić dzi­kie osie­dle z powierzch­ni zie­mi.

Spo­łecz­ność, choć żyje w izo­la­cji i cią­głym napię­ciu, pro­wa­dzi pro­sty i spo­koj­ny tryb życia. Wszyst­ko zmie­nia zale­d­wie jed­na nie­zna­jo­ma, tak­że ucie­ki­nier­ka. Wraz z jej przy­by­ciem odży­wa­ją daw­ne zapo­mnia­ne histo­rie i zaognia­ją się kon­flik­ty pomię­dzy zwa­śnio­ny­mi mia­sta­mi. Na nowo też poja­wia się strach przed ukry­wa­ją­cych się pośród miesz­kań­ca­mi Grass Kings mor­der­cą.

Grass Kings prze­no­si nas nie tyl­ko na ame­ry­kań­ską pro­win­cję dnia dzi­siej­sze­go, ale uka­zu­je jak to miej­sce z poko­le­nia na poko­le­nie, od Indian, przez pierw­szych osad­ni­ków, aż po hipi­sow­skie koczo­wi­sko sta­ło się mia­stem wol­no­ści. I jak wiel­ką ofia­rę z ludzi musia­ła przy­jąć ta zie­mia, by mogła być kró­le­stwem wol­no­ści.

Kreska

Stro­na gra­ficz­na jest fan­ta­stycz­na. Kadry wyko­na­ne tech­ni­ką akwa­re­lo­wą na pierw­szy rzut oka nie wyróż­nia­ją się niczym szcze­gól­nym. Choć same rysun­ki są nie­co nie­chluj­ne, a kre­ska czę­sto nie­wy­raź­na, to zasto­so­wa­na w nich tech­ni­ka akwa­re­lo­wa daje prze­pięk­ne kolo­ro­wa­nie. Tyler Jen­kins uwiódł mnie nama­lo­wa­ną — tak, nawet nie nary­so­wa­ną, a nama­lo­wa­ną – w ten spo­sób histo­rią. Szcze­gól­ne wra­że­nie zro­bi­ły na mnie plan­sze z kadra­mi na całą stro­nę.

Ciekawostka

Tak napraw­dę w USA jest dokład­nie 41 nie­za­leż­nych miast, może nie jest Grass Kings, z cze­go 38 znaj­du­je się w Sta­nie Wir­gi­nia. Nie nale­żą one for­mal­nie do żad­ne­go z hrabstw Sta­nu Wir­gi­nia, a dla celów sta­ty­stycz­nych trak­to­wa­ne są jak powia­ty. W Wir­gi­nii wszyst­kie nie­za­leż­ne mia­sta, zwa­ne tak­że wol­ny­mi, ist­nie­ją od 1871 roku, kie­dy po woj­nie sece­syj­nej weszła w życie popra­wio­na kon­sty­tu­cja. Mają one wła­sne sądy, szko­ły czy poli­cję. Trzy nie­za­leż­ne mia­sta poza Wir­gi­nią to Bal­ti­mo­re w sta­nie Mary­land; St. Louis, Mis­so­uri; i Car­son City, Neva­da.

Podsumowanie

Prze­pięk­na akwa­re­lo­wa histo­ria praw­dzi­wiej ame­ry­kań­skiej wol­no­ści, któ­ra jest oku­pio­na przede wszyst­kim krwią. Ile jesz­cze jej w Kró­le­stwie Traw będzie musia­ło zostać roz­la­nej, by wol­ność zatrium­fo­wa­ła? I czy to moż­li­we, sko­ro w jej cie­niu czę­sto kry­je się wystę­pek?

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 9/10
    Kre­ska — 9/10
  • 8.5/10
    Boha­te­ro­wie — 8.5/10
8.5/10

Moni zda­niem:

Deli­kat­na i powol­na w nar­ra­cji, nie­dba­ła w kre­sce, prze­pięk­na w akwa­re­lo­wym kolo­ro­wa­niu histo­ria wal­ki o wol­ność. Wal­ki teraz i wal­ki w prze­szło­ści. Czy miesz­kań­cy Grass Kings są potom­ka­mi pierw­szych wol­nych osad­ni­ków i ich powin­no­ścią jest bro­nić wol­no­ści za wszel­ką cenę?