Rodzi­na jed­no­czy się nie­zwy­kle rzad­ko i naj­czę­ściej w momen­cie prze­ło­mo­wym. Dla Pike­ów takim był zawał ojca rodzi­ny. Czy utra­co­ne przez lata wię­zi pomię­dzy naj­bliż­szy­mi krew­ny­mi da się jesz­cze jakoś sca­lić, czy już za póź­no?

Bohaterowie

Roy­al City to jak do tej pory najam­bit­niej­szy i chy­ba naj­bar­dziej oso­bi­sty pro­jekt Jef­fa Lemire’a — jed­ne­go z naj­lep­szych twór­ców współ­cze­sne­go komik­su, auto­ra m.in. Opo­wie­ści z Hrab­stwa Essex, Łasu­cha czy Pod­wod­ne­go spa­wa­cza. Moż­na go więc porów­ny­wać nie­co z Patric­kiem Pike’m, któ­ry powra­ca do mia­stecz­ka, w któ­rym dora­stał. Patrick jest pisa­rzem, głę­bo­ko pogrą­żo­nym w kry­zy­sie twór­czym. On się wręcz topi, tra­ci grunt pod noga­mi. Co rusz dzwo­ni do nie­go agent z pona­gle­niem, a na ekra­nie kom­pu­te­ra napi­sał zale­d­wie kil­ka zdań. Poprzed­nie dwie książ­ki też nie są best­sel­le­ra­mi. Choć w mia­stecz­ku powi­nien spo­tkać się z daw­no nie­wi­dzia­ną rodzi­na, uni­ka ich jak może. Z jed­ną tyl­ko oso­bą dobrze mu się roz­ma­wia – z Tom­mym. W tym jed­nak sęk, że Tom­my w 1993 roku zgi­nął.

Fabuła

Kie­dy jeden z człon­ków rodzi­ny, mąż i ojciec rodu Pike, dosta­je zawa­łu zjeż­dża się do mia­stecz­ka Roy­al City cała rodzi­na. Ponow­ne spo­tka­nie jego człon­ków do naj­ła­twiej­szych nie nale­ży: sio­stra Tara para­ją­ca się dewe­lo­per­ką for­su­je pro­jekt głę­bo­kich zmian w Roy­al City, przez co cier­pi jej mał­żeń­stwo. Brat Richie wpadł w nałóg i spo­re dłu­gi. Wiecz­nie nie­za­do­wo­lo­na mat­ka nie szczę­dzi kry­ty­ki każ­de­mu z nich, choć sama do świę­tych nie nale­ży. Wresz­cie Patrick, nie­speł­nio­ny i żąd­ny sła­wy pisarz, któ­ry jed­nak cier­pi na nie­moc twór­czą i dodat­ko­wo ma pro­ble­my z poro­zu­mie­niem się z wła­sną żoną.

bty

Rodzi­na nie tyl­ko zma­ga się z pro­ble­mem będą­ce­go w śpiącz­ce sta­rusz­ka, ale tak­że wła­sny­mi demo­na­mi, któ­re uosa­bia­ją zja­wy z zaświa­tów. Każ­da z nich, choć mają róż­ne for­my, to ich daw­no zmar­ły tra­gicz­nie brat. Jak bar­dzo będzie odci­skał pięt­no na ich życiu zanim odej­dzie? Jaki sekret kry­je dzien­nik Tom­mie­go?

Kreska

Nie­dba­łe, brzyd­kie, a może nawet tur­pi­stycz­ne rysun­ki Jef­fa Lemire’a nabie­ra­ją lek­ko­ści po poko­lo­ro­wa­niu deli­kat­ny­mi akwa­re­la­mi. Obra­zy są enig­ma­tycz­ne i ete­rycz­ne niczym sama zja­wa jaką jest Tom­my. Dymy miej­skiej fabry­ki, wędru­ją­ce po zaświa­tach duchy i fale radio­we łączą się w jed­no, sta­no­wią całość. Wszyst­ko tu pły­nie. Jak życie.

Ciekawostka

Śpiącz­ka, w któ­rą zapa­da ojciec Patric­ka, jest sta­nem głę­bo­kie­go zabu­rze­nia świa­do­mo­ści i przy­tom­no­ści, zwią­za­ne z roz­pa­dem cyklu czu­wa­nia i wzbu­dze­nia. Czę­sto jest wyni­kiem ura­zu pnia mózgu, w tym przy­pad­ku spo­wo­do­wa­ne­go zawa­łem. Typo­wy­mi obja­wa­mi śpiącz­ki są: brak reak­cji na bodź­ce, brak spon­ta­nicz­nych ruchów, brak odru­chów, brak kon­tak­tu słow­ne­go, bez­ruch. Ist­nie­ją meto­dy budze­nia pacjen­tów w sta­nie śpiącz­ki, take jak odwró­ce­nie przy­czy­ny śpiącz­ki (np. wstrząs glu­ko­zo­wy, jeśli niski poziom cukru), poda­wa­nie leków w celu zatrzy­ma­nia obrzę­ku mózgu lub wywo­ły­wa­nie hipo­ter­mii, jed­nak nie są one pew­ne. Śpiącz­ka może trwać od kil­ku dni do kil­ku tygo­dni. W cięż­szych przy­pad­kach śpiącz­ka może trwać ponad pięć tygo­dni, a nie­któ­re trwa­ją nawet kil­ka lat. Po tym cza­sie nie­któ­rzy pacjen­ci stop­nio­wo wycho­dzą ze śpiącz­ki, nie­któ­rzy prze­cho­dzą do sta­nu wege­ta­tyw­ne­go, a inni umie­ra­ją.

Podsumowanie

Roy­al City to współ­cze­sna waria­cja na temat powie­ści spo­łecz­no-oby­cza­jo­wej. Ale przede wszyst­kim to opo­wieść o utra­cie: utra­cie dziec­ka, utra­cie miło­ści, utra­cie życia, utra­cie zaufa­nia i utra­cie same­go sie­bie. Pięk­na i nostal­gicz­na opo­wieść.

Na szybko
  • 9/10
    Fabu­ła — 9/10
  • 7/10
    Kre­ska — 7/10
  • 7.5/10
    Boha­te­ro­wie — 7.5/10
7.8/10

Moni zda­niem:

Opo­wieść o rodzi­nie jak każ­da, mie­ście jak wszyst­kie na świe­cie, o zwy­kłych spra­wach takich jak stra­ta. Jed­nak jest na tyle magicz­na i deli­kat­nie nary­so­wa­na, mimo nie­dba­łej kre­ski, że aż chce się ją dalej poznać.