Godzilla, Obcy, Tytani z Ataku tytanów. Co je łączy? Polowania na ludzi, masakrowanie ludzi, zjadanie ludzi. Jak wyglądałby świat, w którym to nie człowiek jest na końcu łańcucha pokarmowego? Czy podziemna wioska daje jednostce siłę, czy raczej tylko w grupie jest moc?


Bohaterowie

Gogi i Zedo to bracia, których młodość przypadła na lata post-apokaliptycznego chowania się gdzieś głęboko pod ziemią w miastach, które są jedyna odpowiedzią na warunki panujące na powierzchni po zderzeniu z nią komety. Nie tylko spowodowana nią zima, ale także wielkie potwory opanowały planetę, przez co nie da się tam spokojnie żyć. Jednak i życie pod powierzchnią nie należy do łatwych. Można być tam albo szczurem, albo mieć władzę niczym gangi. Do jednego z nich, Krwawych Wilków, chcieliby przynależeć Gogi i Zedo. Oznacza to jednak, że muszą się wkupić, a jedynym sposobem jest zdobycie, w mniej lub bardziej legalny sposób, czarnego bursztynu. Jakakolwiek próba jego zdobycia wiąże się jednak ze śmiertelnym niebezpieczeństwem: kradzieże są ryzykowne, ale szukanie go na powierzchni, gdzie jest go najwięcej, jeszcze bardziej. Gogi i Zedo wybierają jednak tą druga opcję. Niestety zostają rozdzieleni. Czy łączące ich wcześniej więzi przetrwają rozłąkę? Jak przebywanie w różnych środowiskach wpłynie na każdego z nich?

Fabuła

Świat na powierzchni Ziemi jest zimny, zniszczony i pełen śmiercionośnych potworów. Jednak jest też pełen cennego surowca: czarnego bursztynu. To silnie wybuchowa substancja, którą chciałby mieć każdy gang podziemia, w którym chowają się ludzie. Mając choćby grudkę można być u władzy. Tego właśnie szukają Gogi i Zedo – czarnego bursztynu, władzy, poklasku, dostatniego życia. Jednak żeby pić szampana trzeba ryzykować. Chłopcy wychodzą na powierzchnię, co kończy się rozdzieleniem tej pary. Odtąd jeden z nich, Gogi, zostaje pod opieką wolnych ludzi, którzy, jak się okazuje, mogą żyć na powierzchni bez większego strachu niż podziemne plemiona, a Zedo dalej toczy walkę o władzę pod powierzchnią, tworząc własną organizację. Czy ich ponowne spotkanie będzie powodem do radości czy walki o władzę?

Kreska

Pierwsza praca Miguela Valderrama pokazuje, że ma on dopracowaną, ciekawą kreskę. Postacie są bardzo uszczegółowione, choć nie są zbytnio charakterystyczne. Bardzo doceniam, że ich mimika twarzy jest bardzo plastyczna. Dużym atutem są także bardzo szczegółowe, odważne tła czy też atrakcyjne wizualnie kadry walki czy choćby spadania.

Ciekawostka

Tak naprawdę istnieje czarny bursztyn. Choć najrzadszy jest ten biały, to także czarny na rynku jubilerskim jest bardzo pożądany. Choć nie tylko Bałtyk obfituje w bursztyn, to właśnie tu jest najwięcej jego odmian kolorystycznych. I tak: bursztyn biały jest jak zastygnięta piana, przezroczysty, czerwony, żółty i pomarańczowy, nie ma baniek powietrza, a kolor czarny zawdzięczamy zanieczyszczeniom organicznym, które wpadły do żywicy podczas wypływania z drzew. Czarny bursztyn często powstawał wewnątrz pnia drzew.

Podsumowanie

Giants to pierwsze dziecko braci Valderrama, Carlosa i Miguela. Jak na pierwszy twór – jest dobrze, bo kolejne mogą być tylko lepsze. Nawet ta historia, choć prosta i odrobinkę bez szaleństw, jest ciekawa, postacie są szczere, a dopracowane rysunki cieszą oko. Warto zobaczyć, przeczytać, przemyśleć, bo i do rozmyślań nad naturą ludzką skłania ten komiks.

Na szybko
  • 5.5/10
    Fabuła - 5.5/10
  • 7.7/10
    Kreska - 7.7/10
  • 6.5/10
    Bohaterowie - 6.5/10
6.6/10

Moni zdaniem:

Wielkie potwory, świat post-apo, ludzie, którzy są na przegranej pozycji nie tylko w łańcuchu pokarmowym, ale także we własnym, podziemnym społeczeństwie. Krótki i treściwy, choć sztampowy na wskroś komiks o ładnej kresce, dobrze dobranych postaciach i spójnym scenariuszu bez fajerwerków.