OKP Dolores. Czerwony kryształ [tom 3]

OKP Dolores. Czerwony kryształ [tom 3]

22 marca 2021 0 przez Monika Kilijańska

Tom trzeci pierwszej solowej serii Didiera Tarquina stanowi zakończenie pierwszego cyklu kosmicznej odysei tegoż autora. Drugi jest już zapowiedziany. I bardzo dobrze, bo choć poprzedni, drugi tom, nie był najlepszy, to trzeci podnosi poprzeczkę i zapowiada ciekawą i świetnie zilustrowaną historię.

Bohaterowie

Mona to sierota, która jest byłą mniszką sióstr Kościoła Nowych Pionierów. Byłą, bo zakon wypuszcza w świat swoje akolitki jak tylko staną się pełnoletnie. Taki test na żarliwość i bogobojność: przeżyć w wierze w dzikim świecie. A Mona jak nikt zdała go śpiewająco, choć nie wiem, czy jej działania są etycznie poprawne, bo Mona nie waha się wiele by zabić. Okazuje się jednak, że Zakon bardziej ją wykorzystał niż tylko szkoląc na swoją akolitkę.

Fabuła

Statek Mony, OKP Dolores, poszukuje tzw. czerwonego kryształu, związanego z legendą o mieczu Telassiego. Dotknięcie kryształu wiązało się z władzą, ale i poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Osobą, która obecnie sprawuje wręcz boską, w swoim mniemaniu, władzę z pomocą kryształu jest generał McMoore. Siedzi gdzieś zabarykadowany za przegrodą, w raju zbudowanym dookoła kryształu. Generał miał być nieśmiertelny, jednak nic nie dawało spowolnić jego starości ani odepchnąć śmiertelność. Problemem dodatkowym jest jeszcze to, że odczuwa on głód boga Rassetów, co wiąże się on z ludożerstwem. Ale także to, że rada rasseckich czarowników sprzedała mu informację, że tylko spożycie ciała Shilli, bogini wojowniczki o ognistych włosach, córki boga matki, sprawi, że generał otrzyma nieśmiertelność. Jak jednak najszybciej znaleźć Shillę? Najlepiej ją sobie wyprodukować!

Kreska

Pod względem graficznym naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Aż widać, że małżeństwo Didier i Lyse Tarquin dobrze bawili się podczas rysowania kadrów i scen. Znakiem szczególnym jest uwielbienie do masakr, krwi i mięsa, a to potrafią narysować nadzwyczajnie.

Ciekawostka

Możecie nie zdawać sobie sprawy, ale Czerwony Kryształ, który oddziałuje na ludzi, naprawdę istnieje! Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża był zaniepokojony, że dwa poprzednie symbole (Czerwony Krzyż i Czerwony Półksiężyc) miały znaczenie religijne. Dlatego w 1992 r. zdecydowano, że potrzebny jest trzeci, bardziej neutralny symbol. Został wprowadzony III Protokołem Dodatkowym (wszedł w życie 14 stycznia 2007 r.) do konwencji genewskich o ochronie ofiar wojny z dnia 12 sierpnia 1949 r. Wewnątrz granic własnego państwa istnieje dla stowarzyszenia krajowego możliwość wpisania w kryształ: krzyża, półksiężyca, gwiazdy Dawida lub kombinacji powyższych znaków.

Podsumowanie

Choć historia wydaje się być naprawdę ciekawa, to jednak mam sporo „ale” do fabuły. Wydaje się ona być aż za bardzo liniowa. Do tego postaci nie są na tyle dobrze napisane, by się z nimi utożsamiać i iść za śladem ich statku. Tak naprawdę ukazanie brutalności świata Rassetów jest jedynym plusem, który przyciągnął mnie do czytania tej serii.

Recenzja także na portalu Secretum.pl.


Na szybko:

Czerwony kryształ nie jest wolny od wad i prostoty, ale emanuje kreatywną swobodą, która się podoba, i brudem, który odpycha. Dlatego po przeczytaniu serii można albo ją pokochać, albo znienawidzić, albo mieć ambiwalentne odczucia jak ja. Być może dlatego, że Didier traktuje tomy 1-3 jako swoisty prolog i początkowo zamierzał rozpoczynać historię dopiero od tomu 4, którego jeszcze nie znamy. Niemniej twórcom udało się stworzyć wszechświat, w którym wszystko jest możliwe i nic nie może ich powstrzymać przed robieniem z nim tego, co chcą.

Moni zdaniem:

Fabuła: 6/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 7 /10