Wojna to nie tylko krew, śmierć i łzy. To także wątpliwości. Co mogli czuć piloci, którzy zrzucali bomby nad Zagłębiem Ruhry? Przecież wiedzieli jak niedokładana jest celność nalotu i że w domach śpią spokojnym snem dzieci, kobiety i starcy. Co mogli czuć niesympatyzujący z Hitlerem żołnierze Wermachtu? Czy wojna powinna mieć sumienie?

Bohaterowie

Bohaterem pierwszej, bardzo przejmującej historii jest dowódca samolotu Lancaster J jak Jenny porucznik Ronald Page to twardy gość. Ale ma jedną wadę: Niemcy zabili jego rodzinę we śnie. Podczas bombardowania Londynu trafili prosto w dom. Z żony i synka nie zostało nic. Chłopca, niemowlę jeszcze, wyrzuciło prosto przez okno na pietrze. Leżał na środku ulicy z otwartą raną brzucha. Znalazł go Page, a jego śmierć strasznie nim wstrząsnęła. Od tego czasu jest chyba jedynym pilotem w całym RAF-ie, który naprawdę cieszy się z bombardowań obszarów przemysłowych Niemiec. Podczas każdej misji potrafi rzucić tekstem „mam nadzieję, że właśnie przelatujemy nad sierocińcem” albo „Szkopy smażą się pewnie teraz jak kiełbaski”. Jad, jak w nim się sączy, bardzo przeszkadza załodze, która niekoniecznie jest rada z nalotów na cele, które mogą być zamieszkałe przez cywilów. Page nawet w chwili ostrzelania samolotu nie myśli jednak o sobie: każe wykopać z luku bombę, by dokonać więcej zniszczeń, a zamiast wyskoczyć w trakcie pikowania z raka dalej ciągnie drążek kierowniczy – prosto na małe senne miasteczko…

Fabuła

Tak jak część pierwsza tak i druga to zbiór czterech odrębnych historii z różnych frontów II Wojny Światowej. J jak Jenny to historia nie do końca zgranej drużyny pilotów RAF-u oraz ich nieudanej akcji nad terenem Niemiec. Dopiero po wylądowaniu jeden z ocalałych zdał sobie sprawę, że ich dowódca wcale nie był takim świrem, na jakiego się kreował.

Rozbójnicy byli członkami SAS – elitarnej jednostki specjalnego przeznaczenia Armii Brytyjskiej, działającej na terenie Afryki. Ich misją było neutralizowanie wroga poza linią walk: podkładanie bomb na lotniskach, usuwanie niewygodnych dowódców Afrika Korps czy też niszczenie obiektów wroga. Takie małe oddziały miały sporą autonomię i mogły niezauważenie podejść do wroga.

Sępy to moja ulubiona historia z całego tomu drugiego. Być może, że jej fenomen nie polega na pięknie narysowanych bitwach czy wzruszającej historii, a dialogu czterech kompletnie różnych żołnierzy, których chęć przeżycia spowodowała dostanie się do jednego leja bombowego. Dyskusja przypomina debaty prowadzone choćby w filmach takich jak 12 gniewnych ludzi czy Rzeź, gdzie nie wielka scenografia jest ważna, a gra bohaterów i ich słowne utarczki, racje czy przekonania. Jak poradzą sobie skazani na siebie, pozostawieni przez własne oddziały niemiecki pilot, irlandzki frankista, angielski socjalista i hiszpański świadek nalotów w Guernice? Ten ostatni podsumowuje całą rozmowę, która trwała aż do zmroku, w prostych słowach:

Gwarantuję Wam jedno – nikt z nas niczego się dzisiaj nie nauczył.

Archangielsk to najbardziej oparta na faktach historia obydwu tomów. Tak jak MacKenzie tak wielu pilotów brało udział w ochronie konwojów płynących do Rosji z transportem. Jako że armia nie miała lotniskowców pod swoją banderą jedynym sposobem na wystartowanie samolotu było wystrzelenie go niczym z procy. Był jednak jeden szkopuł – trzeba było albo lądować na pobliskim lądzie albo samolot szedł na straty, a pilot katapultował się, biorąc na siebie ogień z wieżyczek strzelniczych wroga lub lodowatą wodę Morza Arktycznego.

Kreska

Choć wszyscy rysownicy stanęli na wysokości zadania, to jednak największe brawa należą się Davidowi Lloydowi, który w przepiękny sposób nie tylko ukazał walki powietrzne, ale także wszelkie wątpliwości targające pilotami. Warto też zaznaczyć, że Carlos Ezquerra miał utrudnione zadanie, gdyż ilustrowana przez niego historia ma zaledwie kilka kadrów związanych z działaniami wojennymi, a resztę z postaciami występującymi w historii. Jednak zarówno projekt jak i wykonanie postaci jest na takim poziomie, że wręcz można odczuć napięcie panujące pomiędzy nimi.

  • J jak Jenny rysowany przez Davida Lloyda
  • Rozbójnicy rysowany przez Cama Kennedy’ego
  • Sępy rysowany przez Carlosa Ezquerrę
  • Archangielsk rysowany przez Gary’ego Erskine’a

Ciekawostka

Podczas hiszpańskiej wojny domowej tuż przed II Wojną Światową licząca około 5000 mieszkańców Guernika była siedzibą rządu autonomicznego Kraju Basków i ważnym węzłem komunikacyjnym. 26 kwietnia 1937 roku Guernika została zaatakowana bombami burzącymi i zapalającymi przez siły lotnicze. Pierwotnym celem ataku były most na rzece Oca, infrastruktura drogowa na zachód od miasta oraz wycofujące się oddziały Frontu Ludowego. Atak był dziełem niemieckiego korpusu ekspedycyjnego Luftwaffe, wspierającego generała Franco.

Pierwsze trzy fale nalotów, od 16:30 do 18:00 zbombardowały mosty i drogi i niewielką część miasta. Dopiero kolejny, czwarty nalot, który miał miejsce od godziny 18:30 i następował falami co 15 minut, spowodował, że miasto było ruiną. Kombinacja bomb burzących i zapalających powodowała wielkie zniszczenia zabudowy i znacznie utrudniała walkę z pożarami. W godzinę po nalocie płonęło lub było już ruiną 18% zabudowań. Nieudolnie prowadzona akcja pożarowa przyczyniła się do zniszczenia aż 71% zabudowy Guerniki. Dokładna liczba ofiar nalotu nie jest znana. Według różnych, sprzecznych ze sobą szacunków, zginęło od 100 do 3000 osób, a kilkaset zostało rannych (zachowane dokumenty ze szpitali mówią o 120 zabitych i 30 rannych). W samym mieście ofiarami byli głównie cywile, zniszczeniu uległy przede wszystkim budynki cywilne. Nie ucierpiała nawet fabryka broni ani most, który był głównym celem ataku. Zniszczenie centrum miasta przypisywane jest złej widoczności z powodu dymu pochodzącego z wcześniejszych nalotów.

Oczywiście każda strona zrzucała winę za masakrę na drugą stronę. Bombardowanie Guerniki stało się symbolem okrucieństwa wojny, ruchu antywojennego i antyfaszystowskiego, szczególnie po namalowaniu przez Pabla Picasso potępiającego bestialstwo wojny obrazu Guernica (Wezwanie przeciwko wojnie).

Podsumowanie

Poza walką na lądzie, na wodzie i w powietrzu wojna działa się także w umysłach. Jak cudownie, że i komiks potrafi pokazać zwyczajną wymianę zdań pomiędzy zwaśnionymi stronami, choć wiadomo, że w rzeczywistości nie dogadaliby się choćby ze względu na barierę językową. Fantastyczny kawałek historii opakowany w komiksową formę.

Recenzja pierwszego tomu Opowieści wojennych.


Na szybko:

Opowieści wojenne to komiks naprawdę z górnej półki pod względem i kreski i scenariusza. Jeśli miałabym polecać komiks o II Wojnie Światowej, to ten. Dodatkowy plus za ukazanie także wojny domowej w Hiszpanii, która była poligonem testowym dla wszystkich stron późniejszego międzynarodowego konfliktu.

Moni zdaniem:

Fabuła: 10/10
Kreska: 9,5/10
Bohaterowie: 9,5/10