Tym razem trafiamy razem z gazeciarkami do pierwotnej dżungli, gdzie przeżyjemy tajemnicze obrzędy i spotkamy nie tylko osoby z przeszłości, ale i naszych czasów. Dziewczyny mają naprawdę wiele pytań i żadnych odpowiedzi. Czy ta podróż pokazana w trzecim tomie Paper girls sprawi, że dojrzeją?

Bohaterowie

Wari to totalny dzikus. Ale tacy są właśnie ludzie w 11706 r p.n.e. Polują na wielkie leniwcopodobne niedźwiedzie, walczą z sobą nawzajem i wyznają dziwny kult, odrobinę przypominający jednak zwyczaje chrześcijańskie czy żydowskie. Ot choćby historia z podążaniem do gwiazdy czy ofiary z własnych synów możemy bez trudu znaleźć w Biblii. Wari choć jest nastolatką ma już syna, oseska Jahpo, którego nosi w nosidle na plecach. Nie rozstają się ze sobą, a to dlatego, że zgodnie z tradycją jej dziecko powinno być oddane najsilniejszemu mężczyźnie, który mógłby być jego ojcem. Wari to buntowniczka i za nic w świecie nie oddałaby dziecka. Tym bardziej, że mężczyźni są agresywni i prawdopodobnie chcieliby malca złożyć w ofierze. A kogo czczą? Prawdopodobnie… Ostatnie Spiętrzenie, takie, jakim gazeciarki dostały się właśnie w to miejsce i czas.

Fabuła

Mac, KJ, Tiff i Erin tym razem zostają wyplute przez spiętrzenie czasoprzestrzeni gdzieś w środku puszczy. Podejrzewają, że albo to czasy przedchrystusowe, albo bardzo mocno po. W końcu każda z nich oglądała Planetę małp i wie co to post-apo. Z czym tym razem przyjdzie im się zmierzyć? O dziwo nie ze Starszymi, potworami z innego wymiaru czy gigantycznymi robotami, a z dziką i mocno przerośniętą naturą. Tu zwierzęta są gigantyczne i z chęcią zjadłyby sobie jakąś nastolatkę na śniadanie. Na pomoc przychodzi im Wari, dzikuska obwieszona… kablami i układami scalonymi, nosząca na plecach małego bobasa. Pewnie byłoby się z nią ciężko dogadać, gdyby Erin nie zabrała ze sobą translatora z przyszłości. Jednak w tej dżungli nie są same. Czy mężczyznami z przeszłości lub podróżującą w czasie badaczką z przyszłości da się dogadać?

Ta podróż może być nieco depresyjna. Dziewczyny dorastają: fizycznie i psychicznie. Widzą młodą matkę, choć w ich wieku, opiekują się maluchem i muszą zadecydować czy ratować własną skórę czy mieszkańców tego świata. Do tego muszą przetrawić to, o czym dowiedziały się podczas poprzednich skoków: Mac o swojej chorobie, KJ o swojej orientacji seksualnej. To trudniejsze niż jakaś walka z tubylcami czy dzikimi zwierzętami.

Kreska

Uproszczony styl rysunku Cliffa Chianga nadal bardzo mi się podoba. Dobór kolorów, nieco neonowych, także jest fantastyczny. Jednak największe wrażenie robią projekty postaci czy oryginalnych urządzeń do przenoszenia się w czasie. Są fantazyjne, wręcz jak ze snu. Podsycają ciekawość i dają więcej pytań niż odpowiedzi, ale widząc np. kolejny układ scalony zaraz pojawia się w głowie myśl „ciekawe do czego to będzie potrzebne”, bo że będzie, jesteśmy pewni tak jak było to ze strzelbą w opowiadaniach Czechowa.

Ciekawostka

Dziewczyny wspominają, że jako uczennice 7 klasy każda z nich przeczytała Autostopem przez Galaktykę Douglasa Adamsa. To bardzo dziwaczna książka, którą można by porównać z pokręconym snem. Cóż innego mogłoby to być, skoro główny bohater dowiaduje się, że nie tylko jego dom ma być zburzony, bo będzie budowana obwodnica (o czym powinien wiedzieć, bo w urzędzie wiedzieli), ale i Ziemia ma być zniszczona, bo budowana będzie międzygalaktyczna autostrada (o czym Ziemianie powinni wiedzieć, bo w jakimś kosmicznym urzędzie tym zadecydowano). Z braku protestów obydwie budowy dojdą do skutku, więc nie zostaje nic innego jak brać nogi za pas. Najlepiej statkiem… kumpla, który okazuje się być kosmitą. A wszystko to zapewne dlatego się dzieje, bo czwartki są dziwne. Ich podróż jest naprawdę dziwna, podczas niej spotykają m.in. robota z depresją czy dowiadują się czym jest liczba 42, jaki przekaz dla ginącej populacji ludzkiej mają delfiny oraz jaki jest najmocniejszy drink w kosmosie. Warto sięgnąć po tę groteskowo humorystyczną (uwaga! absurdalne brytyjskie poczucie humoru!) książkę z gatunku sci-fi.

– Ale czy możemy mu ufać?
– Ja osobiście ufałbym mu do końca świata.
– Aha – to znaczy jak długo?
– Jakieś dwanaście minut.

W 2005 roku powieść doczekała się adaptacji filmowej, równie pokręconej i którą też polecam.

Podsumowanie

Akcja trzeciego tomu Paper girls nie jest już tak szybka jak w poprzednich zeszytach. Jest spokojniej, choć nie sielsko. Wszędzie zieleń czasów mocno przedchrystusowych, prymitywne plemiona i wielkie, groźne zwierzęta. Czy w takim otoczeniu nasze podróżniczki w czasie z przymusu będą miały szanse na kolejny skok?

Pozostałe recenzje komiksów z serii Paper girls: tom 1, tom 2


Na szybko:

Seria naprawdę się rozkręca i tym razem wyrzuca nas w daleką przeszłość. Dzikie ostępy, prymitywna ludność, a pomiędzy tym wszystkim miłość do dzieci, urządzenia z przyszłości i durne tradycje. Wszystko to z wciągającą fabułą i świetnej kresce.

Moni zdaniem:

Fabuła: 7/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 8/10