Republika Smoka. Cykl Wojna Makowa [tom 2]

Republika Smoka. Cykl Wojna Makowa [tom 2]

12 kwietnia 2021 0 przez Monika Kilijańska

Drugi tom każdej serii budzi u mnie pytanie: czy autor/autorka podoła? Czy będzie mi się tak samo, a nawet lepiej podobało? Tym razem Rebeca C. Kuang nie musi robić lekko nużącego wprowadzenia. Zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń po dramacie w Golyn Niis.

Bohaterowie

Podobał mi się rozwój postaci Rin. Poznajemy ją jako młodą, pełną determinacji, nieustraszoną i lubiącą być pod cudzymi rozkazami, mimo swej niezależności. Teraz jest człowiekiem złamanym, pogrążającym się w ciemności, zemście, własnych myślach. Człowiekiem, który jest uzależniony od opium, które osłabia moc ognia, i zarazem brutalnej siły, jaką daje Feniks. Tak naprawdę drugi tom to wyłącznie historia przemian, jakie dokonują się wewnątrz dziewczyny.

Jednak „Republika Smoka” to nie tylko Rin. Inni bohaterowie także mają tu swoje pięć minut, choć najwięcej poświęca się Kitajowi i Nehzie. Ten pierwszy mężnieje, dorasta. Staje się jednym z najlepszych strategów wojennych, choć do generałów armii ma małe doświadczenie. Przy tym jest teraz bliższy Rin niż kiedykolwiek wcześniej. Drugi zaś nabiera nieco delikatności, przez co namiesza w sercu i życiu Rin.

Fabuła

Atlana, przywódcy Cike, już nie ma. Tam, gdzie kiedyś płonął jego ogień, pozostał tylko żar. Rin obecnie żyje jak w narkotycznym śnie, odurzając Feniksa tak często jak się da. Tylko zemsta na cesarzowej jeszcze trzyma ją po tej stronie życia. Częściowo z przyzwyczajenia, a bardziej dlatego, że nie miała czym go zastąpić. Wszak jak inni mieszkańcy nie wierzy w życie po śmierci. W środku dążenia do podejścia do cesarzowej Żmii pojawia się Yin Vaisra, ojciec Nezhy i władca Prowincji Smoka, pojawia się z ofertą przejęcia władzy i przede wszystkim schwytania Su Daji. Aby jej marzenie o zemście było czymś więcej niż przyjemną fantazją, Rin dołącza do armii Vaisry.

Jednak po wyczerpującej wojnie z Federacją, Prowincja Smoka, jak i jego poplecznicy, nie mają tak licznego wojska, by sprzeciwić się obecnej władzy. Nawet wiedząc, że armia Żmii też jest przetrzebiona. Jedynym ratunkiem mogą okazać się Hesperianie. Ale czyż nie znamy z polskiej historii grupy obcokrajowców, którzy mieli pomóc nam przywrócić ład, a potem stali się jednym z potężniejszych wrogów? Czy przypadkiem nie skończy się to podobną bitwą? Jednak Rin chce walczyć, staje więc po stronie Vaisry, walczy w jego flocie morskiej i razem z Nezhą, Kitajem i cike zdobywa kolejne miasta. Ale dobra passa nie trwa wiecznie.

Choć Rin była świadoma tego, na co się zgodziła, dość długo nie pojmuje skali problemu. Okazuje się, że nawet walka bogów nie jest wystarczająca, by zapanował złakniony pokój. Ludzie, którzy nie mają już niczego do stracenia, którym grozi wszystko, są niebezpieczni. Będzie tu sporo plot twistów, które ukontentują niejednego czytelnika ze strategicznym zacięciem.

Podsumowanie

Oczywiście książka nie jest bez skazy. Zdarzyło się, że bywały niepotrzebne sceny, choć może trzecia część wyjaśni nam powód ich umieszczenia. Na szczęście świetnie skonstruowany świat całej serii, z dość specyficznym systemem wierzeń, skonfrontowanie go z wierzeniami nieco nam bliższymi, bo Hesperianie bezspornie są tu namiastką katolickich misjonarzy, tak często wprowadzających religię przy pomocy miecza, jest naprawdę zajmujące. Ogólnie polecam, bo tom drugi jest zdecydowanie lepszy, mimo iż nie porusza aż tak bardzo, nie pokazuje aż takiego ludobójstwa czy tortur, by nas zszokować, ale za to potrafi prawie przez cały czas czytania książki trzymać wysoki poziom uwagi czytelnika i fabularnego napięcia. Nie daje czytelnikowi chwili oddechu przez zakończeniem serii. I to bardzo dobrze!

Recenzja także na portalu DuzeKa.pl.


Na szybko:

Autorka z mroczną radością zagłębia się w kontynuację Wojen makowych. Rezultatem jest rozległa – ale dynamiczna – powieść, która przekręca historię, geografię, mitologię i fantazję w dźwięczną opowieść. Podkreśla, jak różne mogą być nasze własne motywy działania w czasach strachu, niepokoju i nierówności. Pokazuje, że odzyskiwanie tego, co zagubione, nie zawsze jest właściwe. Akcja jest okrutna, krwawa i nieubłagana, choć mnie Golyn Niis z pierwszego tomu sprawiło większy szok niż cokolwiek z Republiki Smoka. Kuang bardzo dobrze potrafi odmalować przemoc, jej fizyczne i psychiczne skutki. Ale mimo mrożących krew w żyłach, przyprawiających o zawał serca spektakl, Republika Smoka nie jest wcale aż tak ponura. Autorka w odpowiednich chwilach dawkuje humor, przez co czytelnik ma chwilę na oddech.

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Bohaterowie: 7 /10