Na platformie Netflix od niedawna można zobaczyć wszystkie 26 półgodzinnych odcinków Neon Genesis Evangelion, a na 2020 rok zapowiedziany jest kolejny po 25 latach film z tej kultowej serii anime. Czy serial i filmy, które kiedyś można było dostać tylko na VHS, nadal są tak samo dobre?

Bohater

Gendo Ikari to ojciec Shinjiego i dowódca organizacji NERV. Odegrał znaczącą rolę w badaniach i budowie Evangelionów, wielkich pilotowanych przez ludzi robotów. Gendo porzucił swojego syna, Shinjiego, kiedy ten był małym dzieckiem. Nie interesował się nim nawet kiedy Shinji pilotował Evę. Nie przejawia żadnych uczuć do syna, wręcz jest dla niego niemiły i surowy. Gendo jest typem osoby, która przedkłada ogól jakim jest np. organizacja nad jednostką, w tym własnego syna. Zrobiłby wszystko, aby odnieść sukces. Podejmuje drastyczne i ekstremalne środki, uczciwie lub nie. Jednak jego ostatnie słowa w „The End of Evangelion” ujawniają jego żal i prawdziwe motywacje dla jego bezwzględnego zachowania. Zamierzał użyć Trzeciego Uderzenia, aby przywrócić do życia swoją żonę Yui Ikari. Jednak takie poświecenie jest sprzeczne z tym, o co zabiegała zawsze Yui.

Fabuła

Na pierwszy rzut oka seria Evangelion jest anime o mechach lub serialem sci-fi o ludziach pilotujących gigantyczne roboty wojenne przeciwko śmiertelnemu wrogowi z innego świata. Fabuła osadzona jest w dystopijnej przyszłości Japonii, 15 lat po ogólnoświatowym kataklizmie. Potężne stworzenia zwane Aniołami atakują Tokio-3, ufortyfikowane miasto, które może być ostatnią wielką nadzieją ludzkości.

Na rozkaz ojca podczas pierwszego takiego ataku młody nastolatek o imieniu Shinji Ikari zostaje eskortowany do podziemnej bazy badawczej. Jest to centrum specjalnej siły paramilitarnej znanej jako Nerv. Wszyscy mają nadzieję, że Shinji może zrobić to, czego połączone siły zbrojne Narodów Zjednoczonych nie mogą: pokonać atakujących. Aby to zrobić, Shinji będzie musiał pilotować bio-mechaniczne mechy, podobnie jak piloci Rei Ayanami i Asuka Langley Soryu. Bez nich ludzkość na pewno zginie.

To takie mocne uogólnienie, bo Evangelion to coś więcej niż wielkie maszyny walczące z wielkimi potworami. Poza walkami gigantów ważniejsi są tu ludzie, ich emocje i więzi, a czasem ich brak. Z czasem to relacje między postaciami, dramat dojrzewania, przytłaczające oczekiwania rodzicielskie i niezręczność dorastania stają się główną osią napędzającą akcję, w której bitwy stają się tylko przerywnikami. To, co ludzie robią sobie nawzajem w tym anime, niezależnie od tego, czy są dziećmi, czy dorosłymi, jest niesamowicie psychologicznie i etycznie niepokojące. Ale wszystko, co zostało zrobione, ma być dla większego dobra, dla całej ludzkości. Jednak czy nie jest to tania wymówka? By nie spoilerować dodam tylko jedno: dramat Evangelion może wywrócić Twoją duszę na lewą stronę, jeśli na to pozwolisz.

W jakiej kolejności oglądać Evangelion?

Seria Evangelion składa się z serialu anime (26 odcinków), filmów, z których jeden jest podsumowaniem, drugi sequelem, a trzy kolejne, w tm najnowszy zapowiadany na 2020 rok, to wersje alternatywne. Jak to oglądać?

Zdecydowanie polecam najpierw obejrzeć serial. Po nim najlepiej zabrać się za sequel The End of Evangelion. Dopiero po obejrzanej serii i sequelu warto przejść do filmu Death & Rebirth. Jest to film podsumowujący, w którym do końca dołączono pierwsze 30 minut The End of Evangelion. Alternatywne wersje Evangeliona to tzw. seria Rebuild. Wyglądają trochę jak remake oryginału (około 90% Evangelion 1.0 jest identyczne z pierwszymi pięcioma odcinkami serii), ale potem fabuła istotnie się zmienia. Istnieje wiele spekulacji, że są one w pewien sposób kontynuacjami, ale twórcy nie udzielili żadnych odpowiedzi. Kolejno mamy: Evangelion: 1.0 You Are (Not) Alone, Evangelion: 2.0 You Can (Not) Advance, Evangelion: 3.0 You Can (Not) Redo, Evangelion: 3.0+1.0 (zapowiedź, pierwsze 10 minut filmu poniżej) i w takiej kolejności najlepiej je oglądać.

Dodam jeszcze coś od siebie o samym zakończeniu: ostatnie dwa odcinki oryginalnego serialu są bardzo abstrakcyjne, przez co nieco mogą namieszać. Twórca serii Hideki Anno słynie z tego, że nie wyjaśnia swoich prac i oczekuje od widzów samodzielnego rozgryzienia problemów w nich zawartych. Nie raz za to nawet fani grozili mu za takie podejście śmiercią, co trochę jest i śmieszne i straszne, bo pokazuje jak bardzo przyzwyczailiśmy się do prostych kinowych rozwiązań fabuły. Istnieją sugestie, że zakończenia zarówno serialu telewizyjnego, jak i filmu są w rzeczywistości zbieżne, ale należy to ocenić po obejrzeniu obu. I do tego namawiam!

Kreska

Choć jest to dość stara animacja, bo pierwsze odcinki i filmy to koniec lat ‘90 ubiegłego wieku, to zadziwia bogactwo szczegółów w grafice. Dziesiątki drobiazgów wypełniają mieszkania czy ulice, choć ich istnienie nie wpływa na fabułę. Do tego postacie są bardzo ekspresyjne. Gorzej z mechami, które wydają się mocno odrealnione, wręcz czasem niepasujące do koncepcji przez użyte kolory, a ich walki z Aniołami też nie są najwyższych, nomen omen, lotów.

Muzyka

W serii Evangelion pojawiły się różne ścieżki dźwiękowe, albumy remiksów i kompilacje. Franczyza sprzedała ponad 9 milionów albumów i singli. Większość z nich skomponował Shirō Sagisu, za co otrzymał nawet nagrodę Kobe Animation w 1997 r. Najbardziej znanym utworem, wręcz ikonicznym jest „Fly Me to the Moon” pierwotnie autorstwa Barta Howarda. Została ona wykonana przez różnych aktorów głosowych z serii anime, a te wersje piosenki zostały wykorzystane jako końcowa piosenka tematyczna dla serii. Wykonywali ją głównie Claire Littley, Megumi Hayashibara i Hikaru Utada. Niestety w streamie na Netflix piosenkę „Fly Me to the Moon” zastąpiono innym utworem: „Hostility Restrained.”. Została ona również zastąpiona w niektórych scenach, w których była używana jako podkład muzyczny. Netflix nie nabył licencji na utwór ze względu na cenę do użytku globalnego. Outro „Fly Me to the Moon” jest dostępne dla osób korzystających z Netflix tylko w Japonii. A szkoda, bo ten spopularyzowany przez Sinatrę utwór był naprawdę piękny i dawał nadzieję po każdym z depresyjnych odcinków Evangeliona.

Ciekawostka

Większość ludzi nie popiera surowego Gendo, jednak ja nawet go lubię. Dlaczego? Czy mam pociąg do sadystycznych postaci? Jak mogę lubić taką zimną, bezwzględną, manipulującą i kalkulującą wszystko osobę, jak on? To pytanie zadała sobie wiele razy. Ale zacznijmy od początku: jestem niezwykle podobna do Gendo. Czasami bywam zimna i niewrażliwa, a także lubię analizować ludzi. Wprawdzie daleko mi do bezdusznego manipulatora, ale czasem pozwalam sobie na lekkie udawanie. Może moje zainteresowanie nimi jest próbą zrozumienia własnej ciemnej strony?

W odcinku 21 pełnym retrospekcji poznałam go jako młodego odrzuconego przez rówieśników człowieka. Jego osobowość wzbudzała jakąś pogardę i nienawiść ze strony kolegów. Doskonale wiem, jak to jest. Aby sobie poradzić, stłumił większość swoich emocji, stając się bardzo zimnym i oderwanym od humanitaryzmu. Jemu pozostała tylko pogarda dla ludzkości. Dopiero spotkanie Yui przełamało ten jego wewnętrzny lód. Yui prawdopodobnie czuła i rozumiała jego ból, dając to, czego pragnął przez całe życie – akceptację. Wiecznie tłumione emocje wybuchły gorącym uczuciem, którego koniec wraz ze zniknięciem Yui sprawiły, że przemieniły się w obsesyjne szukanie ich ponownie. Tyle, ze było to szukanie nie uczuć w innej osobie, a próba połączenia się z Yui nawet kosztem zniszczenia rasy ludzkiej. Gdyby był naprawdę bezduszny, czy szedłby niczym Dante aż do piekieł? Choć będzie on zawsze najgorszym ojcem z anime, to jednak fascynuje mnie jego dążenie do połączenia się na wieki z osobą kochaną. Czy chciałbym mieć go jako ojca? Nie, bo zniszczyłby mnie. Jednak mógłby być świetnym i kochającym partnerem.

Dlaczego Evangelion jest legendą?

Seria Evangelion nie jest pierwszym anime o mechach. W końcu mamy Mobile Suit Gundam, Robotech, Macross czy Mazinger Z. Nie jest to również pierwsze anime, w którym ludzkość zbiera się razem do kupy i wykorzystuje swoją ostatnią technologię do odparcia inwazji sił lub zapewnienia przetrwania ludzkiej cywilizacji za pomocą jakiejś nowoczesnej arki (patrz Uchuu Senkan Yamato, Robotech i Hyakujuo Golion czy tytułowy chapter z mangi Hotel). Tak jak Evangelion także one czerpią pełnymi garściami z dorobku religii całego świata czy mitologii. Różnica polega na tym, co Hideki Anno zrobił ze swoim materiałem.

Tradycyjnie, seria mecha skupia się na słabszym bohaterze (prawie zawsze jest to facet), który staje przed wyzwaniem wbrew wszelkim przeciwnościom i siłom, by za pomocą jego potężnej machiny wojennej ocalić świat . Evangelion daje coś więcej. To jakby smakować warstwy tortu. W tym mamy nie tylko walkę mechów z potworami, ale także szczery portret młodego mężczyzny zmagającego się z depresją czy sprzeczne pragnienia ucieczki od odpowiedzialności i zadowolenia swoich przełożonych poprzez robienie tego, o co proszą, pomimo szkód, jakie wyrządzają sobie i innym. Oczekiwania co do fabuły zostają bardzo szybko wyrzucone przez okno i otrzymujemy coś, co wchodzi znacznie głębiej niż zwykłe anime o robotach. Ostatecznie narracja sprawia, że z dystopijnego świata przenosimy się do metafizycznej przestrzeni umysłu i duszy. Sukces Evangelionu utorował drogę do głębszych poszukiwań, anime ze skomplikowanymi postaciami, o niekoniecznie typowej podróży głównego bohatera. Nie bez powodu hype na Evangelion trwa już 25 lat!

Podsumowanie

Seria w pełni zasługuje na peany na swoją cześć, nawet jeśli czasem nie jest w pełni doskonała. Jednak nie oznacza to, że każdy musi ją obejrzeć. Bo to nie jest anime dla każdego. Może być trudne w odbiorze i na pewno nie jest przeznaczone dla młodszego czy wrażliwego widza. Jednak jeśli się zdecydujesz albo planujesz rewatch przed zbliżającą się następną częścią tego uniwersum, nie wahaj się, warto.


Na szybko:

Jeśli lubisz anime o walkach gigantycznych robotów z istotami pozaziemskimi, Evangelion jest dla Ciebie. Jeśli kochasz japońskie animacje o głębszych relacjach międzyludzkich, to też znajdziesz tu naprawdę wiele ciekawych wątków. Tak samo jeśli lubisz rozkodowywać symbolikę zawartą w scenach. Evangelion to kultowa produkcja i warto się z nią zapoznać.

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Kreska: 7/10
Bohaterowie: 10/10