Czy to ptak? Czy to samo­lot? Nie, to deka­pi­ta­tor Nor­gal! Może nie jest potęż­ny jak Super­man, mrocz­ny jak Bat­man czy skan­dy­naw­ski jak Thor, jed­nak z nimi i wie­lo­ma inny­mi super­bo­ha­te­ra­mi mógł­by się rów­nać. Czy taki pro­sto­li­nij­ny boha­ter, fan porząd­ne­go sku­tecz­ne­go cię­cia mie­czem, ma szan­sę z cza­ra­mi?

Bohaterowie

Wiel­ki. Potęż­ny., Egze­ku­tor, deka­pi­ta­tor, heros. Wyzwo­li­ciel wie­lu ziem spod pla­gi potwo­rów. Syn Mino­tau­ra. Albo zwy­czaj­nie Nor­gal, bo przy tym jest nie­zwy­kle skrom­ny. Góra mię­śni, bia­ły włos spię­ty w kucyk, bro­da tak­że z kucy­kiem. Wiecz­nie w bie­gu, wiecz­nie w wal­ce. Niczym One-punch man powa­la jed­nym cio­sem, a wła­ści­wie jed­nym cię­ciem. Gło­wy lecą mu pod nogi i sku­pia się wyłącz­nie na nich. Kocha ciszę i spra­wie­dli­wą zapła­tę za swo­je usłu­gi. Uwa­ża, że stal jest sil­niej­sza od magii i opie­ra swój osąd na wła­snym doświad­cze­niu.

Fabuła

Dobre zle­ce­nie nie jest złe: nie dość, że moż­na stać się po zabi­ciu jakie­goś legen­dar­ne­go potwo­ra same­mu legen­dą, to jesz­cze dobrze zapła­cą. Z tych pobu­dek na wyspę Bar­ra przy­by­wa Nor­gal. Jego zada­niem jest wyzwo­le­nie spod jarz­ma węża mor­skie­go mia­stecz­ka Castel­bay, któ­rym kie­ru­je opac­two. Nie­mniej duchow­ni nie są sko­rzy do zapła­ty. Nor­gal posta­na­wia zabrać co swo­je i zabie­ra opa­to­wi wiel­ki zło­ty łań­cuch z szyi, co spo­ty­ka się z oskar­że­niem o kra­dzież. Zbul­wer­so­wa­ny duchow­ny idzie więc się poskar­żyć komuś wyżej – namiest­ni­ko­wi lub choć­by nawet same­mu kró­lo­wi.

Tym­cza­sem sła­wa Nor­ga­la roz­prze­strze­nia się w mgnie­niu oka. Jed­nak nie tyl­ko jego mię­śnie i fech­tu­nek jest sław­ne, ale tak­że jed­no z tro­fe­ów – gada­ją­ca gło­wa Agha­ty Błę­kit­nej Wiedź­my, któ­ra posia­da nie­sa­mo­wi­tą moc. To na nią ma ocho­tę cza­row­nik z Czar­ne­go Bagni­ska, uwię­zio­ny na bagnie. Z pomo­cą cza­rów wiedź­my mógł­by wyzwo­lić się. Sam jed­nak nie ma szans, pod­ju­dza więc swo­je­go lojal­ne­go pod­wład­ne­go, zara­zem namiest­ni­ka Bar­ry, by zwa­bił Nor­ga­la na bagna. Czy lojal­ność wygra z chę­cią posia­da­nia wła­dzy i koro­ny?

Kreska

To, co w Head Lop­pe­rze rzu­ca się w oczy już od pierw­szej stro­ny, a nawet okład­ki, to oczy­wi­ście sza­ta gra­ficz­na. Bar­dzo spe­cy­ficz­na, taka, któ­ra nie każ­de­go kupi. Kre­ska jest tu pro­sta, podob­nie jak kolo­ry­sty­ka, pro­jek­ty posta­ci są już znacz­nie bar­dziej ory­gi­nal­ne i dopra­co­wa­ne, acz nadal podob­ne do innych car­to­ono­wych boha­te­rów nie­jed­nej serii. Czu­ję lek­ki nie­do­syt, bo kocham dopra­co­wa­ne gra­ficz­nie plan­sze, ot, takie jak choć­by nie­któ­re kar­ty z dodat­ku, wyko­na­ne przez innych arty­stów.

Ciekawostka

Wyspa Bar­ra rze­czy­wi­ście ist­nie­je. Jest to naj­bar­dziej wysu­nię­ta na pół­noc wyspa archi­pe­la­gu Hebry­dów Zewnętrz­nych, znaj­du­ją­ce­go się w pobli­żu zachod­nie­go wybrze­ża Szko­cji. Jest mała, bo jej linia brze­go­wa to zale­d­wie 16 km. Zachod­nie wybrze­że to głów­nie piasz­czy­ste pla­że, wschod­nie jest ska­li­ste. To dość górzy­sty teren, ale zamiesz­ka­ły. Według spi­su lud­no­ści z 2001 roku miesz­ka tu, głów­nie w mie­ście, 1078 osób. Języ­kiem domi­nu­ją­cym jest gaelic­ki, a więk­szość lud­no­ści to kato­li­cy. Ma lądo­wi­sko dla samo­lo­tów, ale dzia­ła ono tyl­ko w cza­sie odpły­wu. Jed­ną z atrak­cji tury­stycz­nych jest zamek Kismul, nie­da­le­ko Castle­bay. Zbieg oko­licz­no­ści? Nie sądzę.

Podsumowanie

Co cha­rak­te­ry­zu­je ten nary­so­wa­ny pro­stą kre­ską komiks? Akcja, dużo walk, krwi, ści­na­nych głów, intryg i lek­ka szczyp­ta humo­ru. Może nie wisiel­cze­go, ale takie­go ocie­ra­ją­ce­go się o gro­te­skę. Jed­nak Head looper to lek­tu­ra dla zago­rza­łych fanów komik­su.

Na szybko
  • 6/10
    Fabu­ła — 6/10
  • 5/10
    Kre­ska — 5/10
  • 6/10
    Boha­te­ro­wie — 6/10
5.7/10

Moni zda­niem:

Skan­dy­naw­sko-grec­ka mie­szan­ka: Wiking, syn Mini­tau­ra, niczym wytraw­ny ratow­nik świa­ta, poko­nu­je kolej­ne bestie, wro­gów i ujaw­nia spra­wy dotych­czas szy­te gru­by­mi nić­mi. Pro­sta kre­ska odstrę­cza, gro­te­sko­wy humor przy­bli­ża. To nie jest dobra lek­tu­ra dla począt­ku­ją­cych.