Rynek komiksowy odradza się na nowo, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu były to dzikie przedsięwzięcie, na którym można było się dorobić, ale i wiele stracić. Można było także skończyć o wiele gorzej niż Sapkowski na sprzedaniu praw do Wiedźmina CD-Projektowi, znacznie gorzej. Poznajcie historię twórców jednej z największych franczyz komiksu – Supermana, czyli rysownika Joe Shustera i scenarzysty Jerry’ego Siegela.

Bohaterowie

Rodzina Joe’go Shustera jak spora część rosyjskich Żydów wyemigrowała do Ameryki uciekając przed pogromem. Wprawdzie jego ojciec, pochodzący z Rotterdamu, nie musiał przed niczym uciekać,a le wizja nowego życia w Kanadzie była kusząca, a i nowo poznana Żydówka także. Razem założyli rodzinę, czego owocem był mały Joe, przyszły rysownik DC Comics, twórca Supermana. To ojciec zaszczepił w nim miłość do komiksów, bo oglądanie kolorowych „funnies” w weekendowym wydaniu gazety było rytuałem ojca i syna.

Ale rodzinie Joe’go nie wiodło się najlepiej. Jako syn krawca często się przeprowadzał, bo nie stać ich było na czynsz. Na szczęście życie postawiło go na drodze Jerry’ego Siegela, genialnego scenarzysty, z którym początkowo publikował w szkolnej gazetce komiksy jego scenariusza. Ojciec Jerry’ego też był żydowskim krawcem, ale raczej tym lepszym, bo zarabiał całkiem sporo. Chłopcy marzyli o sławie, publikowaniu w poważnych czasopismach i dążyli do tego celu jak się dało. Wysyłali swoje pomysły do różnych gazet i w końcu udało im się. Jednak dopiero teraz miała się zacząć dla nich prawdziwa walka: walka nie tylko o czytelnika, ale także o pieniądze. W branży komiksowej nikt nie został tak bardzo pokrzywdzony jak ta dwójka.

Fabuła

Do szału związanego z Supermanem komiksy były kojarzone jako rozrywka dla mnie j inteligentnych i infantylnych mężczyzn lub dzieci. I tak kojarzono także ich twórców: jako mniej wymagających, dziecinnych, mniej ważnych niż prawdziwi pisarze czy artyści-rysownicy. Joe Shuster i Jerry Siegel, przyjaciele ze szkoły średniej, jednak chcieli być znani właśnie w komiksowym świecie.

Jak mało kto walczyli o to, by ich dostrzeżono i udało im się: zainteresowało się postacią Supermana jedno z największych wydawnictw międzywojnia, wydawca Action Comics, National. Jednak wraz z euforią dotyczącą pierwszego komiksu przyszła także do podpisania umowa, która okazała się kubłem zimnej wody: umowa o przekazanie praw autorskich i korzystania z postaci przez wydawnictwo. Młodzi chłopcy początkowo cieszyli się z zarobionych 130 dolarów, jednak ani w przyszłości nie otrzymywali pensji jak Stan Lee, ani nie mieli złamanego grosza z całej franczyzy związanej z boomem na postacie superbohaterskie. Boomem, którego w sumie nikt się nie spodziewał. Boomem, który nieco ostygł przez wybuch II Wojny Światowej i wstąpienie Jerry’ego do wojska.

Wojna w Europie się skończyła, a wojna Jerry’ego w Nowym Jorku się zaczęła. Nie dość, że kryzys spowodował spadki wydawnictw, to jeszcze akcja propagandowa, ukazująca komiksy jako zło całego świata, spowodowały, że i dla najlepszych w branży zaczęło brakować na pokrycie życiowych kosztów. Psychiatrzy tacy jak Frederic Wertham, perorowali, by palić komiksy i zakazać czytać je dzieciom, prawo się zmieniło na niekorzyść, a Joe i Jerry mogli tylko się temu przyglądać. Joe zaczął tracić wzrok, Jerry’ego zwolniono i przeniósł się do konkurencyjnego Marvel Comics. Gorzej miał tylko Bill Finger, rysownik Batmana, który do końca swoich dni otrzymywał stawkę za stronę i pozostał anonimowy, kiedy scenarzysta, Bob Kane opływał w luksusy.

Prawie dali za wygraną. Pewnie nigdy nie upomnieliby się o swoje pieniądze, gdyby nie to, że 19 kwietnia 1966 roku wygasała umowa i wydawnictwo National nie mogło wydawać już komiksów o Supermanie. Ruszyła rozprawa, która ciągnęła się miesiącami. W końcu Jerry pękł. Napisał list, w którym przeklinał nowo zapowiadany film aktorski o Supermenie. Poruszyło to całą społeczność, a przede wszystkim świat mediów. Z nim nie można było zadzierać!

Kreska

Rysunki Thomasa Campiego są raczej mało szczegółowe, jednak nie odbiera im to realizmu. Zabawa kształtem kadrów idealnie obrazuje gdzie zaczyna się fikcja, a gdzie prawda. Dopełnieniem jest ciepła paleta barw wykorzystania przy kolorowaniu scen. Lekko przygaszona ich barwa części dotyczącej wspomnień doskonale kontrastuje z wyraźniejszą gamą stosowaną w przedstawieniu czasów teraźniejszych.

Ciekawostka

Film, o którym mowa w komiksie, to Superman oparty na scenariuszu Mario Puzo (autora Ojca chrzestnego czy Rodziny Borgiów) w reżyserii Richarda Donnera. Film zadebiutował w kinach 15 grudnia 1978 roku. To właśnie go przeklinał Jerry w swoim liście i kto wie czy to przekleństwo nie zadziałało. Choć przeklęci byli już inni odtwórcy ról Supermana, np. George Reeves, który popełnił samobójstwo, a Lee Quigley, filmowy Superman – niemowlę, umarł w tragicznych okolicznościach w wieku 14 lat po wypiciu rozpuszczalnika.

Wersja dorosła, grana przez Christophera Reeve’a, jest jeszcze tragiczniejsza. Być może dlatego, że aktor wcielił się aż czterokrotnie w trykotowego bohatera. 27 maja 1995 roku aktor ćwiczył w ośrodku jeździeckim. Jego koń odmówił posłuszeństwa i gwałtowanie wyhamował zrzucając go z siodła. Złamanie kręgosłupa szyjnego spowodował trwały paraliż od szyi w dół. Aktor zaangażował się w pomoc niepełnosprawnym. Odszedł w wieku 52 lat na skutek zatrzymania akcji serca wywołanej zażyciem antybiotyku przeciwko sepsie.

Podsumowanie

Czy warto zainteresować się tą pozycją? Tak, zdecydowanie. Szczególnie, jeśli jesteś fanem gatunku superbohaterskiego czy genezy komiksu. Nawet osoba niezwiązana z tematem może poczuć się zaciekawiona wyjaśnieniami jak wyglądała machina tworzenia komiksów, która potrafiła nie tylko wydać na świat kultowe dzieła, ale także zniszczyć niejednego człowieka.


Na szybko:

Joe Shuster. Opowieść o narodzinach Supermana to pozycja, która powinna znaleźć się na półce każdego fana komiksu, nie tylko tego zakochanego w Supermanie. To właściwie komiksowa wersja biografii szczególnie rysownika Joe’go Shustera, ale także scenarzysty Jerry’ego Seigela. Miejmy nadzieję, że niejedna taka publikacja ukaże się na polskim rynku.

Moni zdaniem:

Fabuła: 7,5/10
Bohaterowie: 7,5/10