Wie­cie co robię z kwa­śny­mi jabł­ka­mi? Kro­ję w ćwiart­ki i zapie­kam z ryżem. Jeśli by brać za kwa­śne jabł­ko czło­wie­ka, to czy też jedy­nym wyj­ściem jest go pokro­ić? Czy z kwa­śny­mi jabł­ka­mi moż­na cokol­wiek inne­go zro­bić?

Bohaterowie

Boha­ter­ką jest mło­da nauczy­ciel­ka języ­ka pol­skie­go. To bar­dzo poboż­na oso­ba, któ­ra w peł­ni pod­po­rząd­ko­wu­je się mężo­wi. Mężo­wi, któ­re­go podzi­wia za zarad­ność, mądrość i apa­ry­cję. Mężo­wi, któ­re­mu wie­le wyba­cza, bo prze­cież mógł mieć każ­dą, a wybrał ją. To dla­te­go sta­ra­ła się jak mogła, y być dobrą żoną i kochan­ką, a w przy­szło­ści może i mat­ką. Sprzą­ta­ła, goto­wa­ła dwu­da­nio­we obia­dy, zawsze na czas, wymia­ta­ła paję­czy­ny, któ­re zawsze two­rzy­ły się w rogach przy sufi­cie, czy­ści­ła sztuć­ce pastą do zębów jak pora­dzi­ła jej mama pod­czas wigi­lij­nej kola­cji. Sta­ra­ła się być dobrą żoną, ale cza­sem za mało. Jej zda­niem za mało, ale tak to jest z oso­bą, któ­ra nie wie­rzy w sie­bie.

Fabuła

Kwa­śne jabł­ko to praw­dzi­we stu­dium prze­mo­cy fizycz­nej i sek­su­al­nej w typo­wej rodzi­nie. Bo bicie to nie tyl­ko dome­na pato­lo­gii czy pro­ble­mem ludzi sła­bo wykształ­co­nych. To tak­że pro­blem inte­li­genc­kich, dobrze sytu­owa­nych domów. Takich, w któ­rych mał­żon­ko­wie skoń­czy­li stu­dia, pocho­dzą z nor­mal­nych, nie dys­funk­cyj­nych rodzin, któ­rzy pra­cu­ją i ucho­dzą za wzo­ro­wych. Komiks pozwa­la prze­śle­dzić kolej­ne sta­dia nara­sta­ją­cej bru­tal­no­ści. Roz­po­czy­na się od ude­rze­nia dło­nią w twarz, koń­czy na sinia­kach, meto­dycz­nym laniu jako karze. Kobo­ie­ty potra­fią sobie radzić: przy­kry­wa­ją sinia­ki flu­idem, noszą bluz­ki z dłu­gim ręka­wem, ciem­ne oku­la­ry, na wizy­cie lekar­skiej twier­dzą, że spa­dły ze scho­dów. Jed­nak nie popra­wia to wca­le ich jako­ści życia, tyl­ko masku­je tru­pa jakim jest miłość w związ­ku. Ile jesz­cze będzie kobiet, któ­re usil­nie będą twier­dzi­ły, że coś zmie­ni ich opraw­cę?

Pro­ble­mem Kwa­śne­go jabł­ka jest to, że dłu­go zwle­ka­no z jego wyda­niem. Naj­pierw wydaw­nic­two odrzu­ci­ło go, potem sama rysow­nicz­ka zre­zy­gno­wa­ła, by po latach wró­cić do tema­tu. Szko­da, ze dopie­ro teraz. Szko­da, bo temat jest już tak obec­ny w mediach, że komiks nic wię­cej nie doda­je. Akcja z pla­ka­ta­mi „Bo zupa była za sło­na” daw­no prze­brzmia­ła, a teraz wię­cej sły­szy się o prze­mo­cy psy­chicz­nej czy eko­no­micz­nej. Dobrze, że cho­ciaż mamy tu wzmian­kę o prze­mo­cy sek­su­al­nej, któ­ra i w mał­żeń­stwie ma swo­je miej­sce.

Pro­ble­mem jest tak­że poka­za­nie ofia­ry pogo­dzo­nej z losem i dzię­ku­ją­cej za wszyst­ko, co jej dał. Wiem, że to wyol­brzy­mie­nie, ale czy w dobie 50 twa­rzy Greya zosta­nie tak ten obraz ode­bra­ny jak powi­nien, to nie jestem do koń­ca prze­ko­na­na. To chy­ba nie są dobre cza­sy dla tego komik­su.

Kreska

Tu nie moż­na mówić o kre­sce, a raczej powin­no o obra­zie. Rysun­ki Joan­ny Kar­po­wicz są naj­więk­szym atu­tem tego komik­su. Są wraż­li­we i nie­zwy­kle kobie­ce, co tak bar­dzo współ­gra z wraż­li­wo­ścią boha­ter­ki i jej naiw­no­ścią. Dużo jest tu sym­bo­licz­nych scen zwią­za­nych z reli­gią, któ­re są napraw­dę dobrze zapla­no­wa­ne. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­je szcze­gól­nie ostat­ni, naj­bar­dziej chy­ba sym­bo­licz­ny z całe­go zeszy­tu kadr.

Ciekawostka

Kam­pa­nia Powstrzy­mać Prze­moc Domo­wą była pierw­szą ogól­no­pol­ską akcją medial­ną skie­ro­wa­ną do ofiar i świad­ków prze­mo­cy w rodzi­nie. Zosta­ła zaini­cjo­wa­na przez Ogól­no­pol­skie Pogo­to­wie Dla Ofiar Prze­mo­cy w Rodzi­nie „Nie­bie­ska Linia” oraz Pań­stwo­wą Agen­cję Roz­wią­zy­wa­nia Pro­ble­mów Alko­ho­lo­wych w listo­pa­dzie 1997 roku. Celem było uka­za­nie, jak w komik­sie Kwa­śne jabł­ko, że prze­moc nie doty­czy tyl­ko mar­gi­ne­su i może doty­czyć każ­dej rodzi­ny, a tak­że poka­za­nie, że ofia­ra nie jest nicze­mu win­na. W ramach kam­pa­nii medial­nej powsta­ły i były emi­to­wa­ne spo­ty radio­we i tele­wi­zyj­ne, a w wie­lu pol­skich mia­stach zawi­sły bil­l­bo­ar­dy autor­stwa Toma­sza Siko­ry doty­czą­ce pro­ble­mów prze­mo­cy rodzin­nej. Jej hasła jak „Bo zupa była za sło­na” są żywe nawet dziś. Kam­pa­nia przy­nio­sła skut­ki w świa­do­mo­ści spo­łe­czeń­stwa np. wzro­sła o 70% licz­ba tele­fo­nów do „Nie­bie­skiej Linii”. Dobrze, że coraz wię­cej osób reagu­je na jaw­ną agre­sję, szko­da, że w kam­pa­nii nie było ani sło­wa o innych rodza­jach prze­mo­cy domo­wej poza fizycz­ną.

Podsumowanie

Kwa­śne jabł­ko to bru­tal­na histo­ria, bo prze­moc domo­wa jest bru­tal­na i taką ją trze­ba poka­zy­wać. Jed­nak prze­moc to nie tyl­ko bicie. Cza­sem to „tyl­ko” poni­ża­nie, któ­re tu zosta­ło zale­d­wie dotknię­te w paru sło­wach. Albo „tyl­ko” żebra­nie o pie­nią­dze we wła­snym domu, o czym nie wspo­mi­na się w komik­sie wca­le.

Na szybko
  • 5/10
    Fabu­ła — 5/10
  • 6/10
    Kre­ska — 6/10
  • 6/10
    Boha­te­ro­wie — 6/10
5.7/10

Moni zda­niem:

Kwa­śne jabł­ko to opo­wieść o prze­mo­cy domo­wej i tok­sycz­nym związ­ku przed­sta­wio­na z per­spek­ty­wy umę­czo­nej kobie­ty. Bru­tal­na, szcze­ra i oszczęd­na w sło­wach. Ale, choć wcho­dzi w temat głę­bo­ko, pozo­sta­wia nie­do­syt, spo­ra­wi wra­że­nie nie­do­koń­czo­nej. Jak­by każ­dy z czy­tel­ni­ków miał po swo­je­mu ją dokoń­czyć.