Świat przy­szło­ści poza Zie­mią jest dość okle­pa­nym tema­tem, jed­nak nadal cią­gnie do nie­go wie­lu czy­tel­ni­ków, fanów kina i futu­ry­stów. Czy moż­li­we było­by skon­stru­owa­nie stat­ku-arki? A jeśli tak to przed jakim poto­pem musia­ła­by ona chro­nić ludz­kość?

Bohater

Naga­te Tani­ka­zie­go wycho­wy­wał dzia­dek, Hiro­ki Saitou. Miesz­ka w pobli­żu maga­zy­nu żyw­no­ści nr 6, gdzieś poza miesz­kal­ną czę­ścią Sido­nii. Po śmier­ci sta­rusz­ka chło­pak cały­mi dnia­mi tre­no­wał zdol­no­ści bojo­we na jed­nym ze sta­rych symu­la­to­rów kosmicz­nej gwar­dii. Jed­nak nie samy­mi wal­ka­mi o Sido­nię się żyje – potrze­ba i ryżu. Naga­te wbrew wcze­śniej­szym zapew­nie­niom uda­je się do zaka­za­nej czę­ści pod­zie­mi, przez co gubi się w labi­ryn­cie kory­ta­rzy i tra­fia do zamiesz­ka­łej czę­ści Sido­nii. Naga­te lubi jeść i jest jed­nym z nie­licz­nych, któ­rzy potrze­bu­ją aż tyle kalo­rii, by spo­koj­nie prze­żyć. Ina­czej niż wszyst­kim spo­tka­nym w czę­ści miesz­kal­nej ludziom jemu bar­dzo czę­sto po ludz­ku bur­czy w żołąd­ku.

Naga­te ma pro­blem nie tyl­ko z cią­głą potrze­bą jedze­nia, ale tak­że nie wie wie­lu pod­sta­wo­wych rze­czy jak zasa­dy bez­pie­czeń­stwa czy ilość powszech­nie wystę­pu­ją­cych płci. Oka­zu­je się, że nawet jego zdol­no­ści bojo­we, tak czę­sto szko­lo­ne na symu­la­to­rze, nie są takie fan­ta­stycz­ne, ale i tak dosta­je się do eska­dry. Spe­cjal­ne warun­ki trak­to­wa­nia oraz spe­cy­ficz­ny zapach cia­ła Tani­ka­ze­go spra­wia­ją, że nie jest on za bar­dzo lubia­ny.

Fabuła

Nowy w szko­le zawsze ma pod gór­kę. Musi na uczyć się zasad, wszy­scy są cie­ka­wi jak się wyka­że i nie ma nawet do kogo zaga­dać, bo wszy­scy trak­tu­ją go jak małp­kę w cyr­ku. Szcze­gól­nie, kie­dy oka­zu­je się, że jako nowy zacho­wu­je się dziwnie:m mówi „dzień dobry”, nic nie wie o zasa­dach bez­pie­czeń­stwa, je wię­cej niż nor­ma i dziw­nie pach­nie. Do tego został przy­ję­ty do szko­ły na spe­cjal­nych warun­kach i wła­ści­wie nie­wie­le sam wie na swój temat, a to, co wie, nie trzy­ma się kupy. Wszyst­ko to spra­wia, że nowy na roku, czy­li Naga­te Tani­ka­ze, wpa­da w kło­po­ty zupeł­nie bez­wied­nie: a to wpad­nie do jakiejś dziu­ry, a to przy­pad­ko­wo pod­glą­da mło­de dziew­czy­ny w negli­żu, a to pora­ża nie­świa­do­mo­ścią histo­rii. Jed­nak w obli­czu zagro­że­nia przed pustel­nia­ka­mi, dziw­ny­mi kosmicz­ny­mi two­ra­mi, każ­da para rąk zdol­nych do wal­ki jest na mia­rę zło­ta.

Może i Naga­te nie prze­szedł do koń­ca symu­la­cji bojo­wej na now­szym sprzę­cie, ale 28 kapi­tan Sido­nii decy­du­je, by tak­że jego wysłać na szko­le­nie na żywo. I by dołą­czył do Gwar­dy, eli­tar­ne­go oddzia­łu. Nie jest na szczę­ście sam, zawsze przy boku towa­rzy­szy mu Shi­na­to­se Iza­na, któ­ra nale­ży do trze­ciej płci, roz­mna­ża­ją­cej się wła­ści­wie w dowol­ny spo­sób, nawet na zasa­dzie roz­mna­ża­nia podob­ne­go do dżdżow­nic. Pierw­sze zada­nie, czy­li wydo­by­cie i dostar­cze­nie na Sido­nię bry­ły lodu z pobli­skiej pla­ne­to­idy, oka­zu­je się zada­niem ponad siły mło­dych kade­tów. Nagle spod lodu poja­wia się pustel­niak. Yama­no tra­fia w tara­pa­ty, a z Tani­ka­zem nie ma kon­tak­tu. Powrót nie dla wszyst­kich jest moż­li­wy.

Naga­te nie może sobie daro­wać, że nie mógł nic zro­bić. Przed oczy­ma ma wciąż obra­zy żar­łocz­ne­go pusl­tel­nia­ka i jego trans­for­ma­cję. Iza­na sta­ra się go jakoś odcią­gnąć od złych myśli, zabie­ra więc chło­pa­ka na Festi­wal Gra­wi­ta­cji. Tu docho­dzi do sce­ny zazdro­ści i to nawet nie­jed­nej. Jed­nak to był ostat­ni raz, kie­dy na Sido­nii zor­ga­ni­zo­wa­no Festi­wal Gra­wi­ta­cji. Teraz cze­ka ich kosmicz­na misja.

Ciekawostka

Japoń­ska stro­na zde­cy­do­wa­ła, że Sido­nia to Sido­nia – nazwa wła­sna i ogól­nie nie powin­na być koja­rzo­na z np. Cydo­nią. Choć po japoń­sku zarów­no Sido­nia jak i Cydo­nia pisze się tak samo. To tyl­ko zbież­ność pisow­ni. Sido­nia jest kosmicz­na arką, a Cydo­nia Pla­ni­tia to mar­sjań­ski region, na któ­rej leży twór geo­lo­gicz­ny zwa­ny Mar­sjań­ską Twa­rzą. Mar­sjań­ska Twarz jest dość cie­ka­wym two­rem i nawią­zu­je do inter­pre­ta­cji zdjęć, na któ­rych obiekt ma przy­po­mi­nać ludz­ką twarz. Cydo­nia była wybrze­żem znaj­du­ją­cym się na połu­dnio­wo-wschod­nim brze­gu ogrom­ne­go akwe­nu wod­ne­go, któ­ry miał miej­sce na Mar­sie miliar­dy lat temu. Teren Cydo­nii usia­ny jest licz­ny­mi wzgó­rza­mi pod­da­ny­mi sil­nej ero­zji na sku­tek dzia­ła­nia bar­dzo niskich tem­pe­ra­tur i wia­tru oraz kra­te­ra­mi ude­rze­nio­wy­mi.

Pierw­sze zdję­cie Twa­rzy Mar­sjan­skiej na Cydo­nii sfo­to­gra­fo­wa­ła son­da Viking 1 w 1976 roku. Póź­niej­sze zdję­cia wyko­na­ne z orbi­te­ra Mars Glo­bal Survey­or nie były już jed­nak tak prze­ko­nu­ją­ce. Powszech­nie uwa­ża się, że jest to ilu­zja optycz­na, gra świa­teł i cie­ni. Widze­nie ludz­kiej twa­rzy jest efek­tem pare­ido­lii. Ludz­ki mózg ma ten­den­cję do roz­po­zna­wa­nia kształ­tów ludzi i zwie­rząt w nie­ty­po­wych kształ­tach ele­men­tów kra­jo­bra­zu. Mimo to nadal wie­lu ludzi uzna­je for­ma­cję za twór sztucz­ny. Uwa­ża­ją ją za wytwór sta­ro­żyt­nej, wyso­ko zaawan­so­wa­nej kosmicz­nej cywi­li­za­cji, któ­rej człon­ko­wie mie­li sko­lo­ni­zo­wać Zie­mię.

Kreska

Rysun­ki są bar­dzo uprosz­czo­ne, ale to nie zna­czy, że sła­be. Tsu­to­mu Nihei to mistrz indu­strial­nych prze­strze­ni i deta­li. W koń­cu z wykształ­ce­nia jest archi­tek­tem i przez kil­ka lat pra­co­wał w zawo­dzie. Oka­blo­wa­niem, sie­cią kory­ta­rzy czy budzą­cy­mi gro­zę prze­ciw­ni­ka­mi z kosmo­su wywo­łu­je uczu­cie nie­po­ko­ju, zagro­że­nia. Struk­tu­ry niczym w Bla­me! przy­tła­cza­ją, kory­ta­rze mylą nie tyl­ko boha­te­ra, ale i czy­tel­ni­ka. Mało jest tak dobrze nakre­ślo­nych i sku­pio­nych nie tyl­ko na wal­kach mang o mechach, jak choć­by legen­dar­ny już Neon Gene­sis Evan­ge­lion. Pro­ble­mem w odbio­rze może być brak cha­rak­te­ry­stycz­nych posta­ci, bo powo­dem jest powszech­ne klo­no­wa­nie. Do tego bra­ku­je deta­li w pro­jek­tach poszcze­gól­nych boha­te­rów i cięż­ko cza­sem odróż­nić jed­ne­go od dru­gie­go. Ale myślę, że w następ­nych tomach już się do tego przy­zwy­cza­ję.

Podsumowanie

Świat Tsu­to­mu Nihei napraw­dę wcią­ga nie gorzej niż czar­na dziu­ra. I chcesz wie­dzieć co będzie na jej koń­cu. Autor dość oszczęd­nie daw­ku­je nam infor­ma­cje, akcja nie dzie­je się zbyt szyb­ko, a nie­po­rad­ność boha­te­ra może cza­sem dener­wo­wać. Jed­nak chce­my wie­dzieć co tak napraw­dę się sta­ło. Cze­go Naga­te nie pamię­ta, cze­go mu się zazdro­ści i co kry­ją wszyst­kie te klo­ny w swo­ich ser­cach? Świet­na lek­tu­ra dla fanów sci-fi.


Na szybko
  • 7.5/10
    Fabu­ła — 7.5/10
  • 7.5/10
    Kre­ska — 7.5/10
  • 6/10
    Boha­te­ro­wie — 6/10
7/10

Moni zda­niem:

Kosmos! Kosmos to miej­sce akcji, ale kosmo­sem są tak­że fan­ta­stycz­ne rysun­ki Tsu­to­mu Nihei. Jeśli lubisz dobrą man­gę sci-fi osa­dzo­ną w kosmo­sie, to wła­śnie Ryce­rze Sido­nii powin­ny sta­no­wić Two­ją lek­tu­rę.