Finałowa walka pomiędzy Gildią a chwilowym sojuszem Mafii i Agencji trwa w najlepsze. Akutokawa i Atsushi, choć nie pałają do siebie miłością, walczą ramie w ramię z Fitzgeraldem. Czy samo jego pokonanie ocali Jokohamę i wszystkich, których kochają?

Bohaterowie

Ryunosuke Akutagawa jest członkiem Mafii Portowej. Szczupły, chorobliwie blady, wiecznie kaszlący. Nosi czarną długą pelerynę, biały żabot i mówi w dość dziwny sposób, jakby był nie z tej epoki. Uważa, że słabi powinni umrzeć i pewnie dlatego sam nie boi się bólu czy śmiercie. Całą swoją energię skupia na tym, by go doceniono. By ON go docenił.

Wydaje się bardzo wyważony i rozważny, jednak w głębi to bardzo porywczy człowiek, który dzięki swojej nadludzkiej umiejętności jest bardzo niebezpiecznym graczem. Także dla swoich pobratymców, gdyż jeśli na coś się uprze, np. na zapolowanie na Tygrysołaka, to nic mu nie przeszkodzi i mógłby poświecić cywilów, kobiety, dzieci, a nawet dobro misji byle tylko osiągnąć satysfakcję. Tak jak Atsuchi jest sierotą i uczniem Dazaia. Jego umiejętność, przyzywanie cienistej istoty zwanej Rashomon, kosztuje go wiele energii i po walce jest niezwykle wymęczony fizycznie.

Fabuła

Wyobraźcie sobie: skradacie się np. do szafy z cukierkami, cicho, jak ninja, na paluszkach, a tu nagle z naprzeciwka idzie w jej stronę arcywróg. Tak właśnie poczuł się Atsushi kiedy na drodze do przejęcia kontroli nad latającą bazą Gildii spotkał Akutagawę. Nagle nie wiadomo czy bronić się przed Rashamonem czy umiejętnością Fitzgeralda. A może biec na oślep na mostek kontrolny i podciągnąć stery Moby Dicka, by ten nie runął na Jokohamę? Na szczęście Tygrysołak ma połączenie z Dazaiem, który steruje cała akcją. Co jednak, kiedy robi się naprawdę gorąco? Czy ktoś z Agencji będzie miał możliwość pomóc Atsushiemu w misji? I czy to nie będzie jednak misja samobójcza, a także czy to ostatnia taka misja?

Kreska

Właściwie połowa tomu to same walki. Piękne, szybkie, wybuchowe walki. Coś, co uwielbiam ponad wszystko. Można zarzucić im lekkie niedociągnięcia, za dużo rastrów, za mało szczegółów, ale to tylko drobnostki, które nie pozwalają nazywać Bungou stray dogs arcydziełem. Za to pozwalają nazwać świetnie narysowanym shonenem.

Ciekawostka

Chuuya po skończonej akcji otworzył wino. Alke nie byle jakie: Domaine Romanée-Conti z rocznika 1964. Wioska Vosne-Romanée mieści się na terenie Burgundii, stolicy szczepu pinot noir, w środkowo-wschodniej części Francji. Domaine Romanée-Conti ma skromną produkcję sięgającą 6000 skrzynek wina rocznie. Walory wina są krytyków określane jako arcydzieło. Ich opinia znajduje potwierdzenie w cenach, jakie wino osiąga na rynku. We wrześniu 2011 roku na aukcji w Hongkongu skrzynka 12 butelek Domaine de la Romanée-Conti 1990 została zlicytowana za ponad 297 tysięcy dolarów hongkońskich (około 143 tys. zł według kursu z 08.12.2018 roku). Zdecydowanie to wino na specjalne okazje.

Podsumowanie

Tu nie będzie bitwy o honor – jest tylko bitwa o wszystko. Mafia i Agencja kontra Gildia. Najtęższe działa wystawione. Kto skończy jako wygrany, a kto będzie musiał zbierać trupy z pola bitwy? Świetnie narysowany shonen i ciekawie zaplanowana, przez Dazaia i Ranpo oczywiście, akcja.

 

Pozostałe recenzje serii Bungou stray dogs:
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 1]
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 2]
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 3]
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 4]
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 5]
Bungou stray dogs – Bezpańscy literaci [tom 6]


Na szybko:

Koniec (?) walki o Jokohamę! Tak jak w grach walka z finałowym bossem jest najgorsza i często trzeba niezłego party, by atak się udał. Czy jednak sojusz na czas bitwy z kimś, kto właściwie chciałby Cię zabić, jest dobrym posunięciem? Czy można takiej osobie zaufać?

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Kreska: 8,5/10
Bohaterowie: 9,5/10