Wszyst­ko co złe kie­dyś się koń­czy, ale nie ozna­cza to, że od teraz wszy­scy będą żyli dłu­go i szczę­śli­wie. Pierw­sze chwi­le demo­kra­cji wca­le nie są takie słod­kie: ozna­cza­ją zwró­ce­nie uwa­gi na bie­dę, wcze­śniej skry­wa­ną pod szkol­nym far­tusz­kiem, nar­ko­ma­nów i ich zwią­zek z pola­mi maku czy też kapi­ta­li­zmem wdzie­ra­ją­cym się w każ­dy kąt. Jak sobie z tym pora­dzi Marzi?

Bohaterowie

Marzi, jak na uczen­ni­cę przy­sta­ło, ma swo­je humor­ki i dzi­wac­twa. Przy­kła­do­wo nie­na­wi­dzi zabi­ja­nia zwie­rząt, w tym tak­że ich jedze­nia. To chy­ba pierw­sza wege­ta­rian­ka w Sta­lo­wej Woli, a przy­naj­mniej w swo­im rocz­ni­ku. Za to uwiel­bia gumy balo­no­we każ­de­go rodza­ju: Tur­bo, Donald, z bra­ku w kolo­ro­we w kul­kach, żute przez wszyst­kich dokład­nie tyle samo minut, a jeśli nawet ich nie ma to choć­by kitu z okien czy pla­ste­li­ny.

Bar­dzo prze­ży­wa sytu­ację poli­tycz­ną w kra­ju, a szcze­gól­nie straj­ki w hucie, w któ­rej pra­cu­je jej tata. Zmia­ny ustro­ju spo­wo­do­wa­ły, że sta­ła się wol­nym oby­wa­te­lem. Ale to ozna­cza­ło, że prze­sta­ła nosić far­tu­szek i każ­dy wie­dział, że jest bied­na. Do tego nadal, choć już w skle­pach było spo­ro towa­rów, nie mogła pozwo­lić sobie na kup­no wie­lu rze­czy. Nie lubi­ła też skle­pów pry­wa­cia­rzy, bo wyda­wa­ło jej się, że wła­ści­cie­le wręcz ją naga­bu­ją do kup­na cze­go­kol­wiek. Umie pły­wać. Wstą­pi­ła do har­cer­stwa, i choć jest na tyle odważ­na, by w masce prze­ciw­ga­zo­wej cho­dzić nocą po lesie, to nie ma tyle odwag by oglą­dać hor­ro­ry na kase­cie wideo czy Mia­stecz­ka Twin Peaks w tele­wi­zji.

Fabuła

Dzie­ci nie czu­ją pro­ble­mów poli­tycz­nych, nie czu­ją potrze­by straj­ku czy reform. Chcą tyl­ko, by rodzi­ce zawsze byli obok, by je kocha­li i sza­no­wa­li ich zda­nie. Marzi, dziew­czyn­ka dora­sta­ją­ca w kra­ju w okre­sie prze­mian poli­tycz­nych, może i chcia­ła­by mieć Bar­bie i jean­so­wą kurt­kę, ale woli zre­zy­gno­wać z zagra­nicz­nych luk­su­sów byle ojciec mógł c

odzien­nie po pra­cy przy­jeż­dżać do domu rowe­rem, a nie noco­wać i straj­ko­wać w hucie.

Cała ta poli­ty­ka, pod­słu­chi­wa­na łap­czy­wie przez dziew­czyn­kę pod­czas czę­sto suto zakra­pia­nych imprez doro­słych, jest moc­no nie­zro­zu­mia­ła. Czy dobrze, że Pol­ska chce się zmie­nić? A może zmie­ni się na gor­sze? Wiel­bić czy ganić Wałę­sę? Czy cięż­ko wywal­czo­na demo­kra­cja jest taka dobra, sko­ro kapi­ta­li­stycz­ni skle­pi­ka­rze są strasz­niej­si niż skle­po­we z cza­sów wiecz­ne­go skle­po­we­go „nie ma!”? Jaka to demo­kra­cja sko­ro rol­nik na swo­im polu nie może siać cze­go chce np. maku, a dzie­ci nadal muszą jeść prze­brzy­dłą jajecz­ni­cę?

Kreska

Marzi to komiks prze­zna­czo­ny tak­że dla mło­de­go czy­tel­ni­ka, więc pro­sta, nie za szcze­gó­ło­wa i nie za topor­na kre­ska jest tu naj­lep­szym wybo­rem. Świet­nie zapeł­nio­ne kadry, sym­pa­tycz­nie wykre­owa­na boha­ter­ka, łudzą­co przy­po­mi­na­ją­ca autor­kę książ­ki czy kon­kret­ne, ale nie prze­sad­ne kolo­ro­wa­nie to cechy, któ­re polu­bi każ­de dziec­ko i doro­sły.

Ciekawostka

Nie­wol­ni­ca Isau­ra, bra­zy­lij­ski serial na pod­sta­wie książ­ki Ber­nar­do Guima­rãe­sa zaku­pio­ny przez Lwa Rywi­na po festi­wa­lu w Can­nes w 1984 roku, był emi­to­wa­ny w latach 1985–1986. Była to pierw­sza tele­no­we­la emi­to­wa­na w Pol­sce. Choć serial ma sła­bą grę aktor­ską i nale­żał raczej do fil­mo­wej kate­go­rii B, to w Pol­sce oglą­da­ło go od dru­gie­go odcin­ka już 84% popu­la­cji. Doszło do tego, że zakła­dy fry­zjer­skie szyb­ciej koń­czy­ły pra­cę, by fry­zjer­ki zdą­ży­ły do domu na jego emi­sję, a dla pra­cow­ni­ków dru­giej zmia­ny emi­to­wa­no go w godzi­nach poran­nych. Ba, nawet pra­cow­ni­cy przed­szko­li oglą­da­li je z dzieć­mi w przed­szko­lu, przez co czę­sto dzie­ci spo­ile­ro­wa­ły zasko­czo­nym rodzi­com zakoń­cze­nie jesz­cze przed wie­czor­ną emi­sją odcin­ka!

Dopie­ro po suk­ce­sie seria­lu w 1986 roku wyda­no 176 stro­ni­co­wą książ­kę, na któ­rej wzo­ro­wał się 100-godzin­ny film. Dla­cze­go Nie­wol­ni­ca Isau­ra była takim hitem? Nie­któ­rzy uwa­ża­li, że pol­scy widzo­wie, znu­że­ni sza­rą rze­czy­wi­sto­ścią, spra­gnie­ni są baj­ko­wo­ści i egzo­tycz­ne­go kolo­ry­tu. Dostrze­ga­li też ana­lo­gię mię­dzy losa­mi nie­wol­ni­cy a naszą rodzi­mą Stef­cią Rudec­ką z Trę­do­wa­tej, popu­lar­ne­go w latach 70- i 80-tych w Pol­sce fil­mu, tak­że na pod­sta­wie książ­ki.

Podsumowanie

Kie­dy nagle zmie­nia się wszyst­ko trud­no odna­leźć się doro­słe­mu, a co dopie­ro dziec­ku. Poznaj­cie histo­rię Marzi, któ­ra po odzy­ska­niu demo­kra­cji w Pol­sce nie­ko­niecz­nie ze wszyst­kie­go jest zado­wo­lo­na. Fan­ta­stycz­ny komiks tak­że dla dzie­ci.

Zobacz tak­że inny komiks o tej tema­ty­ce: 88/89

Pozo­sta­łe recen­zje serii Marzi:
Dzie­ci i ryby gło­su nie mają
Hała­sy dużych miast

Na szybko
  • 8/10
    Fabu­ła — 8/10
  • 7/10
    Kre­ska — 7/10
  • 7/10
    Boha­te­ro­wie — 7/10
7.3/10

Moni zda­niem:

Fan­ta­stycz­na histo­ria dzie­ciń­stwa w cza­sach PRL-u. Masa zabaw­nych histo­ry­jek, ale i tro­chę nostal­gii czy stra­chu, bo świe­ża demo­kra­cja jest taka nie­zna­na i obca. Ide­al­na pozy­cja dla każ­de­go dziec­ka, któ­re­go rodzic (jeśli uro­dzo­ny w tych cza­sach) chciał­by poka­zać jak to kie­dyś było.