Utarło się, że w domu starej panny musi znajdować się kot. Idąc tym tropem w domu samotnie mieszkającej małej panienki powinien być kotek. Taki do głaskania, przytulania i wypłakiwania się w jego futerko. Co jednak jeśli kot tak naprawdę jest strasznym potworem?

Bohaterowie

Koko utraciła w wypadku samochodowym swoich rodziców. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że mieszka ona w mieście otoczonym lasem pełnym dziwnych, krwiożerczych stworów, a wypadek miał miejsce właśnie tam, gdzie one grasują. Koko udało się nie tylko wyjść z kraksy cało, ale także przeżyć wśród drzew, gdyż jej ciało leżało na bezpiecznej od potworów drodze. Wraz z utratą matki i ojca straciła coś jeszcze – pamięć. Jedynym łączącym z jej przeszłością elementem jest kot Kuro. Ale i on po wypadku się zmienił. Koko nie potrafi jednak pogodzić się z tym faktem i przymyka oko na zmiany fizyczne i psychiczne, jakie zaszły w zwierzątku. Jej małe, samotne serduszko bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje właśnie ciągłego kontaktu z kimś, kogo kocha.

Fabuła

Milk i Maria są zdruzgotane wiadomością, że Koko nie chce nikogo widzieć i zamyka się sama w pustym domu. Jedynym jej przyjacielem jest Kuro, według dziewczynek – potwór. Maria śmie nawet twierdzić, że omotał on Koko. Dowodem na to ma być zmiana koloru włosów Koko. Maria razem z Milk planują, by wedrzeć się do posiadłości Koko i przemówić dziewczynce do rozsądku. A może nawet pozbyć się kociego demona. Czy jednak ktokolwiek jest w stanie go pokonać? I czy dziewczynki obudzą w Koko dawne wspomnienia, bez których nie widzi ona różnicy w zachowaniu kotka?

Kreska

Dość delikatna kreska, by nie rzec dziecięca, jest tu idealnym rozwiązaniem, bo podkreśla jeszcze bardziej niewinność głównej bohaterki. Cały komiks kolorystycznie podzielony jest na wyraźne trzy części: wspomnienia w sepii, wymyślone przygody Kuro w czerni i bieli oraz realne zdarzenia w kolorze.

Ciekawostka

Mikoryza to powszechnie zjawisko, polegające na współżyciu korzeni lub nasion roślin naczyniowych z grzybami. Dotyczy około 85% gatunków roślin wyższych z całego świata! Symbioza taka umożliwia grzybom zaopatrzenie w związki organiczne, wytwarzane przez rośliny w procesie fotosyntezy, której grzyby nie potrafią przeprowadzać. W zamian rośliny zaopatrywane są w związki mineralne, hormony roślinne regulujące jego wzrost i rozwój, a nawet związki podobne do antybiotyków, dzięki czemu prawdopodobieństwo zakażenia rośliny patogenami obecnymi w podłożu jest niższe. Ciekawe, czy mikoryza ciała potwora z kwiatami w ogrodzie Koko działała na podobnej zasadzie.

Podsumowanie

Trzeci tom Kuro jest ostatnim i dowiadujemy się w nim… nie, wcale nie kto zabił, ale cała historia wreszcie zostaje rozwikłana. Czy nadal będziemy kochać Kuro? Jasne, bo tego kota nie da się nie kochać, nawet jeśli ma krojące warzywa macki…

Pozostałe recenzje serii Kuro:
Kuro [tom 1]
Kuro [tom 2]

Na szybko
  • 7.5/10
    Fabuła - 7.5/10
  • 7/10
    Kreska - 7/10
  • 7/10
    Bohaterowie - 7/10
7.2/10

Moni zdaniem:

W końcu to na co czekaliśmy – happy end. Piękny, trochę ckliwy, kolorowy koniec historii. Ale na szczęście nie koniec radości i przyjaźni. Piękna opowieść w obrazkach nawet dla dzieci.