Moje dzie­ciń­stwo przy­pa­dło na ostat­nie lata PRL-u. Nie pamię­tam tego, że sta­ło się w kolej­kach ani bra­ku mię­sa, bo miesz­ka­łam na wsi. Tu tak jak było siel­sko tak jest wła­ści­wie nadal. O waka­cjach na wsi, życiu w blo­ku z wiel­kiej pły­ty oraz straj­kach widzia­nych oczy­ma dziec­ka prze­czy­ta­cie we wspa­nia­łym komik­sie Marzi.

Bohaterowie

Marzi to mała, cho­dzą­ca jesz­cze do przed­szko­la dziew­czyn­ka ze Sta­lo­wej Woli. Jak nie­wie­lu jej rówie­śni­ków jest jedy­nacz­ką, co bar­dzo jej doskwie­ra. Ale bar­dziej cią­ży jej to, że musi jeść mię­so, bo prze­cież tak bar­dzo rodzi­ce się za nim wysta­li. Bar­dzo krę­pu­je się korzy­stać z toa­le­ty jeśli inni o tym mogą wie­dzieć, dla­te­go tak bar­dzo pąso­wie­je kie­dy musi stać z rodzi­ca­mi po papier toa­le­to­wy w kolej­ce przed skle­pem. Bar­dzo lubi jeść owo­ce, szcze­gól­nie zagra­nicz­ne poma­rań­cze, ale i naszym pol­skim jabł­kiem nie pogar­dzi. Uwiel­bia się bawić tak jak inne dzie­ci z jej blo­ku na klat­ce scho­do­wej, szcze­gól­nie w śpie­wa­nie w zsy­pie na śmie­ci, dzwo­nie­nie do sąsia­dów dzwon­kiem do drzwi, włą­cza­nie win­dy na wszyst­kich pię­trach i w przy­jazd papie­ża. Każ­de waka­cje spę­dza u rodzi­ny na wsi, choć całą dro­gę auto­bu­sem czy Malu­chem spę­dza widząc nad worecz­kiem folio­wym. Jest zafa­scy­no­wa­na wol­no­ścią, szcze­gól­nie w wyda­niu cio­ci z Fran­cji.

Fabuła

Z czym koja­rzy się dzie­ciń­stwo w latach 80-tych? Z tym wszyst­kim co wymie­nia Marzi: karp w wan­nie na tydzień przed świę­ta­mi, życie towa­rzy­skie na klat­ce scho­do­wej, bo w domu za gło­śno dzie­ci się bawią, dywa­ny na ścia­nach, maluch i ben­zy­na na kart­ki, w sumie wszyst­ko poza octem i musz­tar­dą na kart­ki, wyświe­tlacz do slaj­dów czy wizy­ta papie­ża w Pol­sce. Conie­dziel­ny Tele­ra­nek aż do pamięt­ne­go dnia, kie­dy zamiast kogu­ci­ka na ekra­nie poja­wił się łysie­ją­cy pan w rogo­wych oku­la­rach. Waka­cje na wsi prze­rwa­ne piciem pły­nu Lugo­la. Bo Marzi to komiks przede wszyst­kim o świe­cie widzia­nym oczy­ma małej jedy­nacz­ki żyją­cej pod koniec komu­ny w Pol­sce.

Kreska

Sylva­in Savo­ia to uta­len­to­wa­ny fran­cu­ski rysow­nik. Jego spo­tka­nie ze sce­na­rzyst­ką Marze­ną Sową zaowo­co­wa­ło serią Marzi, bar­dzo cie­pło przy­ję­tą zarów­no na ryn­ku fran­cu­skim jak i w Pol­sce. Kre­ska skie­ro­wa­na jest do oso­by w wie­ku Marzi – czy­li dziec­ka. Pro­sta, nie za moc­na, ale i nie za sła­ba. Nie za pro­sta, ale i nie za topor­na. A sama Marzi? To krop­ka w krop­kę autor­ka Marze­na Sowa, gdyż to wła­śnie jej dzie­ciń­stwo jest w komik­sie przed­sta­wio­ne.

Ciekawostka

Cink­ciarz to naj­lep­szy, choć nie do koń­ca legal­ny zawód PRL-u. Pol­skie okre­śle­nie tego ciche­go obwoź­ne­go kan­to­ru pocho­dzi od angiel­skie­go chan­ge money. Cink­cia­rzy naj­czę­ściej spo­ty­ka­ni byli pod skle­pa­mi sie­ci Pewex i Bal­to­na, gdzie towar kupić moż­na było wyłącz­nie za walu­tę obcą lub bony, a tak­że hote­la­mi, ban­ka­mi, lot­ni­ska­mi i na gieł­dach samo­cho­do­wych. To tam oso­by posia­da­ją­ce walu­tę, a było to po 1950 roku zaka­za­ne, mogły kupo­wać zagra­nicz­ne towa­ry albo wymie­nić ją u cink­cia­rza zawsze błą­ka­ją­ce­go się w oko­li­cy. Cink­cia­rze wymie­nia­li tak­że bony dola­ro­we PeKaO. Inte­res z nimi opła­cał się, gdyż ofe­ro­wa­li wyż­szy kurs niż ofi­cjal­ny, a apa­rat pań­stwo­wy czę­sto korzy­stał z ich infor­ma­cji o klien­tach. Ponad­to w począt­ko­wym okre­sie cha­osu gospo­dar­cze­go po woj­nie nawet pań­stwo sku­po­wa­ło walu­ty na czar­nym ryn­ku!

 

Podsumowanie

Bez pato­su, bez zby­tecz­nej nostal­gii – dzie­ciń­stwo w cza­sach PRL-u. Z kar­piem, kolej­ka­mi i pro­ble­ma­mi dziec­ka. Ze zmu­sza­niem do zje­dze­nia posił­ku, bo prze­cież jest tak trud­no dostać mię­so. Z rado­ścią dziec­ka, któ­re w każ­dych warun­kach jest tyl­ko dziec­kiem.

 

Zobacz tak­że inny komiks o tej tema­ty­ce: 88/89

Pozo­sta­łe recen­zje serii Marzi:
Dzie­ci i ryby gło­su nie mają
Hała­sy dużych miast
Nie ma wol­no­ści bez Soli­dar­no­ści

Na szybko
  • 7/10
    Fabu­ła — 7/10
  • 7/10
    Kre­ska — 7/10
  • 8/10
    Boha­te­ro­wie — 8/10
7.3/10

Moni zda­niem:

Fan­ta­stycz­na histo­ria dzie­ciń­stwa w cza­sach PRL-u. Masa zabaw­nych histo­ry­jek, cza­sem tro­chę nostal­gii czy zadu­my. Ide­al­na pozy­cja dla każ­de­go dziec­ka, któ­re­go rodzic (jeśli uro­dzo­ny w tych cza­sach) chciał­by poka­zać jak to kie­dyś było.