W zrujnowanym świecie ludzie przez dziesiątki lat wykorzystywali roboty, by utrzymać wygodny styl życia. Też bym tak robiła! Nawet w mandze Pluto nie każdy zgadzał się na nadanie praw robotom. Uciskane maszyny założyły własne społeczeństwo i zaczęły żyć oddzielnie. Czy spotkanie androida z chłopcem, niczym lisa z pilotem w Małym księciu, pozwoli na znalezienie wspólnego języka? Obiecująca wędrówkę tych dwojga będzie można śledzić w komiksie Anny Kamyckiej pt. Delta’. Zapraszam na wywiad z autorką.

Monime: Kim jest Anex?
Anna Kamycka: To 25-letnia fanka komiksów, która zawodowo zajmuje się grafiką 3D i różnymi projektami graficznymi. Czasem pracuję nad DTP, ale nie jest to moje ulubione zajęcie. Interesuję się filmami animowanymi, grami komputerowymi i szeroko rozumianą popkulturą.

Monime: Czemu masz ksywę Anex?
Anna Kamycka: To zupełnie nieanegdotyczna historia. Mój najbliższy, 15 lat starszy ode mnie kuzyn, jest artystą-malarzem, obecnie także grafikiem. Jako dziecko bardzo podziwiałam jego pasję i chciałam iść na tą samą uczelnię. Uważałam, że skoro on pracuje pod pseudonimem artystycznym, to i ja muszę sobie jakiś wymyślić. Jakoś wpadłam wtedy na to “Anex”. Nawet nie wiem do końca skąd się wziął, ale za to ma długą tradycję, bo używam go od podstawówki.

Monime: Od jak dawna jesteś wkręcona w mangę i komiksy?
Anna Kamycka: Z tego co pamiętam mangą zaczęłam się interesować na początku gimnazjum. Zawsze ciągnęło mnie do komiksów. Było mi obojętne czy to Kaczor Donald, czy takie krótkie historie o superbohaterach wydawane w polskich magazynach. Połączenie tekstu z rysunkami, od zawsze było dla mnie najbardziej preferowaną formą poznawania nowych historii.

Monime: Jaka była Twoja pierwsza przeczytana manga?
Anna Kamycka: Moją pierwszą kupioną mangą byli Magiczni Wojownicy (Slayers). Strasznie lubiłam ten serial animowany, gdy jeszcze emitowali go w telewizji. Jak się dowiedziałam, że istnieje jego drukowana wersja, to praktycznie z marszu ją zamówiłam. Dla osoby, która wówczas miała styczność tylko z amerykańskimi i europejskimi komiksami, sporym zaskoczeniem był sposób ich zapisu, od prawej do lewej. Teraz wydaje mi się to takie normalne.

Monime: Czy jest jakaś manga lub komiks, do których często wracasz?
Anna Kamycka: Właśnie do Magicznych wojowników wracam chyba najczęściej. Mam do niej wielki sentyment. Natomiast z amerykańskich komiksów najmilej wspominam serię New Teen Titans Vol 2 z 1984 roku. Z polskich autorów uwielbiam twórczość Jakuba „Dema” Dębskiego. Te jego krótkie formy komiksowe są świetne, ale dłuższe, jak np. Raptory też bardzo lubię.

Monime: Czy konkurs organizowany przez Wydawnictwo JPF, w którym wygrała Delta’, jest Twoim pierwszym? Czy może można zobaczyć jakieś Twoje prace gdzie indziej w druku?
Anna Kamycka: W liceum brałam udział w konkursie “Jak Fundusze Europejskie Zmieniły Twoje Życie?”. No i odleciałam dosłownie w kosmos z fabułą w komiksie dotyczącym tego tematu. Zamiast opowiedzieć historie, gdzie za fundusze europejskie przeprowadzili jakiś remont itp., to wymyśliłam opowiadanie sci-fi o cyborgach. Jak się cieszę, że nigdzie nie można tego oglądać! Ale dostałam swoje pierwsze wyróżnienie za komiks i nagrodę: drewniane klocki!

Monime: Rysunki, jakie widać na przykładowych stronach, są bardzo ciekawe. Jak mieszanka 2D i 3D. W jakich programach je tworzysz?
Anna Kamycka: Jeżeli chodzi o czysty rysunek to pracuję w Clip Paint Studio. To bardzo dobry program z wyjątkowo tanią licencją. Drobne korekty wykonuje również w Photoshopie. Jest to o tyle prostsze, że Clip pozwala na zapisywanie i importowanie plików do formatu psd. Pracuję również w różnych programach do grafiki 3D.

Monime: Czy czymś się inspirowałaś: pośrednio lub bezpośrednio, przy tworzeniu historii czy rysowaniu?
Anna Kamycka: Z tymi inspiracjami to ciężko powiedzieć… wydaje mi się, że wbrew pozorom moim historiom bliżej do kreskówki niż mangi. Dużo się w nich dzieje, a rozdziały przypominają trochę pojedyncze odcinki z serialu. Lubię wplatać gagi i easter eggs w historię. Nawiązuję w nich do np. Pegasus czy gier komputerowych.

Monime: Czy rysujesz też piórkiem, czy tylko komputerowo?
Anna Kamycka: Tylko komputerowo, ale mam zeszyt, w którym szkicuję strony komiksu. Wyglądają czasem prześmiesznie. Ale to są dopiero pierwsze wizje tego, jak ma wyglądać dana strona.

Monime: Pracujesz na dość rozbudowanych programach graficznych. Masz wykształcenie kierunkowe czy jesteś samoukiem?
Anna Kamycka: Jestem po grafice, ale nie do końca komputerowej, choć wybierając się na studia tak właśnie myślałam. Jakie było moje zaskoczenie, gdy na harmonogramie zajęć zobaczyłam, że mam mieć zajęcia z druku wklęsłego, płaskiego i wypukłego… cokolwiek to miało być. Szlifowaliśmy więc blachy, nosiliśmy kamienie do litografii i ryliśmy w gumie. Było fajnie, ale jak się tylko dało, to uciekłam na pracownie komputerowe. Tam poznałam moich dwóch wielkich nauczycieli – mentorów: doktora od technik cyfrowych i promotora zajmującego się grafiką 3D. To od nich nauczyłam się większości tego, co dziś umiem. Bardzo się cieszę, że mogłam się kształcić pod ich okiem.

Monime: Jak długo rysuje się 180 stron? Ile kaw to pochłonęło?
Anna Kamycka: 180 stron rysowałam znacznie dłużej niż powinnam. Niestety mam ograniczoną ilość wolnego czasu, z powodu pracy. Z tego co pamiętam zaczęłam powoli rysować w lutym, w miesiącach letnich zrobiłam większość stron i pod koniec listopada całość była gotowa. A co do kawy to, chociaż rzeczywiście często była niezbędna, zdecydowanie więcej pije herbaty.

Monime:Widzę, że dajesz z siebie wszystko niczym japońscy mangacy. Czy kierujesz się jakąś japońską maksymą, ew. niejapońską, w swojej pracy?
Anna Kamycka: Na końcu komiksu wspominam właśnie o wietnamskim przysłowiu, które poznałam na kanale Emce Kwadrat: “An qua nho ke trong cay” czyli: “Jak jesz owoce, to pamiętaj kto zasadził drzewo”. W swojej pracy bez przerwy odczuwałam wsparcie moich bliskich. Pomagali mi jak tylko mogli. Doradzali, korygowali błędy. Bez tego, komiks Delta’ mógłby wcale nie powstać, albo efekt końcowy byłby całkiem inny. Tak, więc jeszcze raz: wszystkim wam dziękuję!

Monime: Co przysporzyło Ci najwięcej problemów: scenariusz trzymający się kupy, projekty postaci czy może właśnie rysowanie?
Anna Kamycka: Zdecydowanie dialogi. W mojej pracy piszę strasznie oficjalnie, niczym android: „Szanowni Państwo”, „Z wyrazami szacunku”… i gdy nagle trzeba się przestawić na luźne pisanie tekstów, to ciężko zmienić się na bardziej humanoidalną wersję.

Monime: W ilu tomach zamierzasz zamknąć historię?
Anna Kamycka: Wydawnictwu podawałam, że ma ich być 4 i więcej ich na pewno nie będzie. Czuję jednak, że wystarczą 3 tomy. Jak wyjdzie – zobaczymy.

Monime: Na jakich konwentach będziemy mogli Cię zobaczyć? Przewidujesz jakieś wieczory autorskie, podpisywanie tomików itp., może jakieś wykłady nawet! Jeśli tak to gdzie, kiedy, jakie miasta?
Anna Kamycka: Kto by chciał się spotykać z takim nudnym nerdem? Pyrkon jest w tym roku poza moim zasięgiem, ale nie wykluczam, że gdzieś na podobnej imprezie się pojawię. Za to bywam w WoW i Hearthstone – tam można mnie częściej spotkać.

Monime: Widzę, że grasz sporo. Jakie gatunki gier lubisz najbardziej i co w nich Cię pociąga?
Anna Kamycka: Najbardziej lubię action RPG, gdzie dużą rolę odgrywa fabuła. Lubię takie serie jak Wiedźmin, Gothic, Fable. Kiedy miałam więcej czasu, to nałogowo grywałam w WoW-a. Pewnie, gdy wyjdzie wersja Vanilla, to znowu postaram się na chwilę do niego wrócić. Zawsze lubiłam biegać z bronią białą po światach fantasy.

Debiut Anny Kamyckiej i jej pierwszego tomu komiksu Detla’ już 26 kwietnia 2019 na Pyrkonie!