Nie do końca dobre rozpoczęcie, czyli Miecz zabójcy demonów [tom 1]

Nie do końca dobre rozpoczęcie, czyli Miecz zabójcy demonów [tom 1]

17 listopada 2020 0 przez Monika Kilijańska

Co jest tej mandze, że chcą ją czytać wszyscy? Co takiego tkwi w historii rodziny Kanado, że chce się jak najszybciej dotrzeć do końca? I czy mogłoby być lepiej? Na pierwsze dwa pytania nie potrafię jeszcze odpowiedzieć, ale na ostatnie wiem, że tak, mogłoby być lepiej. Bo zwyczajnie nie jest to manga idealna. Ale być może taka się stanie, wszak to dopiero 1 tom serii Miecz zabójcy demonów.

Bohaterowie

Tanjiro Kamado to pogodny sprzedawca węgla drzewnego, który jak mógł, pomagał swojej mieszkającej wysoko w górach rodzinie. Świetnie posługuje się siekierą. Utrzymywała ich tylko matka, a gąb do wykarmienia było kilkoro. Tanjiro jest bardzo zdeterminowany i nie poddaje się, póki nie dotrze do celu. Nie boi się walczyć o słuszną sprawę, ale wie, że czasem warto poprosić o pomoc. Bardzo opiekuńczy i współczujący nawet dla tych, którzy z reguły są uważani za złych, jak choćby demony. Mało co potrafi go wyprowadzić z równowagi.

Fabuła

Pogodny Tanjiro, którego kochają wszyscy w miasteczku, wraca z utargiem do domu, by zobaczyć, że nie ma już właściwie do czego i kogo wracać. Jest świadkiem rzezi! Na szczęście przy życiu została jedna z sióstr, Nezuko. Ale coś z nią jest nie tak. Czy na szczęście, czy nieszczęście udało jej się nie umrzeć?

Jak spod ziemi pojawia się zabójca demonów, który oznajmia chłopakowi, ze znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Choć uważa go za słabeusza, to daje szansę na życie i wzmocnienie się, by stawić czoła problemowi zachowania siostry. Siostry, która najchętniej albo zjadałaby ludzkie mięso albo chowała się gdzieś w ciemności. Jak demon.

Jako, że ten tom jest wprowadzeniem, ramy czasowe obejmują nie tylko tragiczne wydarzenia i dziwne spotkanie w okolicach domu chłopaka, ale także kolejne 2 lata treningu u kryjącego się pod maską tengu mistrza miecza. Dopiero kiedy przetnie wielką skałę samym ostrzem, będzie mógł podążać dalej.

Kreska

Koyoharu Gotouge lubuje się w misternych splotach, wzorzystych materiałach i dodatkach, które widać w projektach chyba wszystkich jego postaci w mandze. Ilość szczegółów naprawdę powala, ale za to sprawia nieco chaosu podczas czytania. Mimo to wszystko wydaje się być lekko toporne, twarde, kwadratowe, mięsiste. Takie żywe, jak żywi są bohaterowie. Rysownik w ciekawy sposób ukazuje walki, które nie są jednak bardzo dynamiczne. Za to świetnie wprowadziło podstawowe techniki walki jakie przyswoił sobie władający wodą Tanjiro. Uwielbiam to, jak ponury styl grafiki potęguje strach i rozpacz w niektórych scenach, na przykład gdy Tanjiro i Nezuko są atakowani przez pogromcę demonów. Ponure białe tło w połączeniu z prostymi czarnymi rysunkami i cieniami naprawdę dodało rozpaczy, którą musiał odczuwać Tanjiro.

Ciekawostka

Wrzesień 2020 był miesiącem, kiedy manga Kimetsu no yaiba czyli Miecz zabójcy demonów osiągnęła w Japonii ponad 100 milionów kopii! Jest teraz ósmą mangą Shonen Jump, która zdobyła to wyróżnienie. Manga dołącza do innych serii, takich jak KochiKame (Kochira Katsushika-ku Kameari Kōen Mae Hashutsujo), JoJo’s Bizarre Adventure, Slam Dunk, Dragon Ball, Bleach, Naruto i One Piece (nadal wychodzi). Wszystkie te tytuły mają co najmniej 100 milionów egzemplarzy w obiegu, ale nie mylcie tego ze sprzedażą.

Jeśli mówimy o sprzedaży, Miecz zabójcy demonów nadal radzi sobie bardzo dobrze, a w kwietniu 2020 nawet osiągnął rekord, pokonując jednocześnie One Piece, gdyż sprzedało się 38191494 egzemplarzy na 31 tygodni przed zakończeniem roku. Poprzedni rekord wynosił dokładnie 37996373 egzemplarzy jednej mangi sprzedanych w 2011 roku. To tak jakby każdy Polak kupił dokładnie jedną mangę danej serii! Dla przypomnienia bodajże najlepiej sprzedający się komiks w Polsce osiągnął… 300 tys. sztuk.

Podsumowanie

Miecz zabójcy demonów ma dość konwencjonalną historię, którą właściwie podziwiać możemy w co drugim shonenie. Oto zdarza się tragedia, młody mężczyzna musi pomścić rodzinę i uratować siostrę, w tym celu walczy ze złem i przy okazji wzmacnia się. Ale to dopiero pierwszy tom i mam cichą nadzieję, że manga mnie jeszcze zaskoczy pozytywnie. Bo na razie nie ma fajerwerków, a nawet powiedziałabym, że jest trochę niewypałów.


Na szybko:

Ta historia ma naprawdę klasyczny charakter, zarówno pod względem jakości rysunku, jak i fabuły. Ilustracje są mniej dopracowane niż większość mangi, ale dodaje element szorstkości historii, nadając jej większą powagę bez podwyższonej oceny wiekowej. Podczas gdy trop polowania na demony jest wszechobecny w mandze shonen, Tanjiro jest z pewnością postacią, z którą czytelnicy mogą współczuć i z którą łatwo się identyfikować.

Moni zdaniem:

Fabuła: 6/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 7 /10