Jednych do bycia superbohaterem motywują piski fanek, innych chęć zwrócenia na siebie uwagi, jeszcze innych pokazanie, że jest się odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Iida chce być jak brat. Ale chce też walczyć o honor rodziny i chce to osiągnąć mszcząc się. Czy jednak jest w stanie zrobić coś przeciwko Zabójcy Bohaterów?

Bohaterowie

Ten’ya Iida może i wygląda na sztywniaka, ale w rzeczywistości jest bardzo bezpośrednią, inteligentną, zdyscyplinowaną, surową i szlachetną osobą. Ma tendencję do traktowania wszystkiego bardzo poważnie i entuzjastycznego mówienia lub działania w oparciu o te wnioski. Cały ten entuzjazm powoduje, że Tenya jest nadpobudliwy i intensywny, ma pewne mimowolne tiki ciała, takie jak poruszanie rękami w dziwny sposób. Ma obsesję na punkcie organizacji i dyscypliny, oczekując, że jego koledzy z klasy pójdą w ich ślady, co najczęściej ich denerwuje. Jest dumny ze swojej rodziny, zwłaszcza brata-bohatera. Jednak potrafi się przyznać do błędu np. zbytniej chęci zemsty.

Fabuła

Zakończenie festiwalu sportowego dla pierwszaków oznacza coś nowego w ich życiu – rozpoznawalność. Ale także pierwsze w życiu praktyki zawodowe u superbohaterów. Po nadaniu sobie pseudonimu każdy udaje się więc do agencji bohatera, który zgłosił zapotrzebowanie na ucznia. Shoto, o dziwo, wybrał ojca, a Midoryi przyszło praktykować u niejakiego Gran Torino, byłego nauczyciela UA. Jednak nie wszyscy wybierali najlepszych bohaterów. Iida stawiał raczej na wybór miejsca, a jedynym superbohaterem, do którego mógł się w jego wymarzonym Hoth wybrać był Zwyczajny Bohater Manual. Tak, naprawdę zwyczajny. Jednak to nie nauka spędza mu najwięcej czasu, a planowanie zemsty za obrażenia brata Iidy.

Kreska

Szósty raz rysunki mnie zachwycają. Jak ja uwielbiam taką dynamikę w shonenach! Tła są coraz bardziej zapełnione detalami, postacie, a szczególnie ich bojowe przebrania bardzo dopracowane. Kohei Horikoshi doskonale ukazuje zwłaszcza mimikę twarzy, co tak bardzo lubię oglądać. Wyglądają oni jakby wyszli dopiero co z anime. A, bo też właśnie w tym tomiku zapowiedziano właśnie pojawienie się anime.

Ciekawostka

Gran Torino, superbohater, u którego się uczy, to komediowa stetryczała postać przypominająca nieco Mistrza Yodę z Gwiezdnych Wojen. Jednak sam jego pseudonim bohaterski nawiązuje do świetnego filmu Gran Torino (2008) z Clintem Eastwoodem, w którym jest on głównym bohaterem i zarazem reżyserem. Clint gra tu Walta Kowalskiego, burkliwego, aspołecznego i nad wyraz rasistowskiego Amerykanina. Amerykańskość manifestuje nawet posiadaniem amerykańskiego samochodu, starego Forda. I to właśnie od niego zaczyna się cała historia, bo oto nowo wprowadzająca się po sąsiedzku azjatycka rodzina ma syna, który włamuje się do Walta garażu, by ukraść wóz na polecenie gangsterów. Kiedy mu się nie udaje, a chłopak ma dostać zasłużony wycisk od oprychów, niespodziewanie ratuje go Walt. To spowoduje całą falę nowych dla Walta doświadczeń przede wszystkich kulturowych. Oklepany temat, ale opowiedziany w taki sposób, że każdemu zmięknie serce.

Podsumowanie

My Hero Academia po raz szósty nie zawodzi moich oczekiwań. Może i jest to shonen dla młodszego odbiorcy, bo po żarcikach widać to niezaprzeczalnie, jednak jest tu ciekawy pomysł na fabułę i jeszcze ciekawszy na postacie i ich umiejętności – tym bardziej, że mają one swoje ograniczenia, czego w wielu komiksach superbohaterskich brak.

Pozostałe recenzje serii My hero academia – Akademia bohaterów: [tom 1], [tom 2], [tom 3], [tom 4], [tom 5].


Na szybko:

Świetne walki, jeszcze lepszy scenariusz, który na początku skupia się na różnych losach trzech bohaterów, Shoto, Midoryi i Iili, odseparowanych od siebie na potrzeby praktyk, by zrobić kółko i ponownie ich razem złączyć. Tym razem przyjdzie nam nie tylko zmierzyć się z silnym antagonistą, ale jeszcze zachować honor własny, rodziny i wszystkich bohaterów.

Moni zdaniem:

Fabuła: 8,5/10
Kreska: 8,5/10
Bohaterowie: 9/10