Zawsze chciałam różne rzeczy zrobić za jednym zamachem, ale nawet do tej recenzji siadam już drugi raz. Jednak jest taki człowiek, który za każdym razem pokonuje wrogów jednym ciosem: One-Punch Man. Niestety ma to swoje minusy, bo nie poznał on dobrze sztuk walki. Nie musiał, właściwie zawsze wygrywał. Czy na turnieju sztuk walki ma szansę się czegoś nauczyć od najlepszych?

Bohaterowie

Można czerpać siłę z naturalnych predyspozycji, pochwał czy własnego wnętrza. Metalowy kij czerpie ją z zaangażowania. To bardzo zajęty superbohater. Jednak nie rankingi go interesują czy poklask, a ratowanie życia cywilów. Mimo rażącej przewagi napotkanego insekto-przeciwnika czy antybohatera nie zamierza się poddać. Jest przekonany, że jednak zdoła każdego pokonać specjalnie skonstruowanym kijem baseballowym. Choć ledwo stoi po serii ciosów na nogach, jest pokryty krwią i prawie traci z obrażeń przytomność, potrafi zaskoczyć przeciwnika jeszcze szybszą serią ciosów niż na początku walki. Tak jakby kolejne obrażenia tylko go umacniały. Postawa godna podziwu. Jest chyba jednym z nielicznych bohaterów, który zasłużenie znajduje się w najwyższej klasie S.

Fabuła

Miasta nawiedza fala potworów, a najsilniejszy bohater Saitama gdzieś się zawieruszył. Przez to pomniejsi bohaterowie i porównywalni z Saitamą próbują przeciwstawić się morderczym zapędom potworów. Na ich drodze wyrasta jednak jeszcze jeden przeciwnik – Garou, potworo-człowiek polujący na superbohaterów. Czy to już nie będzie za dużo?

A co z Saitamą? Otóż on postanowił zrozumieć i zgłębić sztuki walki. Nie może przecież całe życie stosować tylko jednego nokautującego ciosu. By nauczyć się czegoś nowego zgłasza się do turnieju Super Fight. Jednak nie jest to turniej dla bohaterów. By w nim wystąpić Saitama musi przebrać się dla niepoznaki i przybrać pseudonim. Czy Brzdęk brzmi groźnie? Nie bardzo i tak też sądzą po ksywce oraz dość lekkim podejściu do całego widowiska inni uczestnicy turnieju.

Kreska

Bardzo ważnym elementem serii jest kreska. Nie jest nadmiernie realistyczna, bo deformacja Saitamy w bardziej komediowych częściach jest aż rażąca w oczy. Tylko w niektórych scenach akcji jego toporna i prosta postać nabiera wyrazu, a jej kontury zostają zaostrzone. Powstaje wyraźny kontrast pomiędzy żartobliwym a poważnym i bohaterskim Saitamą. Zabieg ten sprawia też, że widzimy Saitamę tak jak postrzegają go inni: jakiegoś kolesia w poelerynie, pewnie nie do końca serio bohatera.

W mandze One­‑Punch Man, zarówno tła, jak i postacie, są na naprawdę wysokim poziomie, a sceny akcji miejscami zapierają dech w piersiach. Takie shoneny lubię!

Ciekawostka

Pamiętacie może Bohaterkę 18+ z My hero academia? W One-Punch Man mamy też dość ciekawą postać z podobnej kategorii wiekowej: Supersadystkę. Ubrana w lateksową maskę i kostium z rzemieni połączonych metalowymi kołami wygląda bardzo, bardzo ponętnie. Jej bicz jest jednak obdarzony siłą zamieniania każdego w ofiarę miłości – idealnie usłuchanego niewolnika, gotowego zginąć za swoją kusicielkę. Takie bohaterki zdecydowanie pokazują, że to nie komiks dla małych dzieci.

Podsumowanie

Patrząc na to, że Saitama każdego przeciwnika załatwia jednym ciosem, świetnie jest zobaczyć jego chęć do poznania innej techniki, niż jednorazowego palnięcia pięścią w nos. Tu Saitama oddaje pole do popisu innym, drugoplanowym postaciom i wyszło to mandze naprawdę na dobre. Możemy poczuć strach i zobaczyć krew, możemy brać udział w chaosie, jaki zapanował po ataku potworów na miasto. A to wszystko z lekką szczyptą ironii i żartu.

Na szybko
  • 9/10
    Fabuła - 9/10
  • 8.7/10
    Kreska - 8.7/10
  • 7.5/10
    Bohaterowie - 7.5/10
8.4/10

Moni zdaniem:

Świetnie narysowany i zaprojektowany pod względem rozplanowania scen czy scenariusza shonen. Świetne walki, ale nie mniej świetne żarciki czy zapadające w serce sentencje wypowiadane przez postacie. Walka nie tylko o ziemię, ale i o własny rozwój. Nie brońcie się poznać bohatera, który każdego znokautuje już jednym ciosem!