Ile Dazaia jest w Dazaiu/Yozo? Recenzja Zatracenia

Ile Dazaia jest w Dazaiu/Yozo? Recenzja Zatracenia

21 lipca 2020 0 przez Monika Kilijańska

Właśnie wpadła mi w ręce mocno przesiąknięta motywami biograficznymi Osamu Dazaia książka pt. „Zatracenie”. Czytając ją, choć wcale nie była wesoła, non stop na usta cisnął mi się uśmiech. A to dlatego, że ilekroć czytałam o bohaterze Yozo przed oczyma stawał mi roześmiany Dazai z mangi Bungou Stray Dogs. Sprawdźmy ile Yozo vel Osamu Dazai ma z Dazaia!

Osobowość

Dazai jest bardzo tajemniczy i skryty. I ten prawdziwy, i ten z mangi. Tak samo obydwoje to urodzeni błaźni. Być może właśnie ta maska, o której wspomina w książce Zatracenie autor, sprawia, że tak trudno odgadnąć prawdziwe intencje bohatera. Dazai z bezpańskich literatów jest tak samo leniwy jak Yozo. Tak, lenistwo to właściwe słowo. Wprawdzie Dazai chociaż coś robi i mu to wychodzi, zaś Yozo raczej idzie po najmniejszej linii oporu, wybierając często zastawianie czego się da w lombardach, rysowanie obscenicznych obrazków za pieniądze czy wreszcie bycie utrzymankiem. Choć Dazai – bezpański literat jest ulubieńcem kobiet, to jednak tak nisko nie upadł.

Protekcja

Mangowy Dazai w wieku 20 lat wstąpił do Zbrojnej Agencji Detektywistycznej na podstawie rekomendacji szefa Tanedy z Specjalnego Departamentu od Spraw Wewnętrznych związanych z Uzdolnionymi. Ojciec Dazaia – pisarza, jak i bohatera książki Zatracenie, byli wysoko postawionymi Japończykami: Gen’emon Tsushima był uważany za arystokratę i ziemianina, także para w parlamencie, zaś ojciec Yozo był właścicielem drugiego domu oraz sporego majątku. Jednak żaden z nich jawnie nie wstawiał się za swoim synem. W przypadku Osamu Dazaia dlatego, że Gen’emon zmarł dość młodo na raka płuc, zaś w przypadku Yozo – ponieważ odwrócił się od syna po jego samobójczej próbie. Tu jest spore nawiązanie do autora Zatracenia: Osamu Dazai uciekł z gejszą o imieniu Oyama Hatsuyo i został formalnie odrzucony przez rodzinę. Jedyną interwencją rodziny było jedynie namówienie prokuratory na zamknięcie dochodzenia policyjnego związanego z samobójstwem partnerki Dazaia.

Dążenie do samobójstwa

Prawdziwy Osamu Dazai, na którym oparto jego postać, miał za sobą kilka nieudanych prób samobójczych z kobietami, aż wreszcie zabił się pomyślnie z kochanką. Dość podobnie kończy Yozo, który jednak nie uśmierca siebie i żyje dalej. W przypadku ich, Dazaia – pisarza i Yozo, podwójnych pierwszych samobójstw umierają partnerki, co zmienia ich wewnętrznie. Mangowy Dazai podobnie szuka nowych sposobów na zabicie się. Do tej pory nigdy nie udało mu się osiągnąć jego celu, mimo wielu prób. Zwykle jego samobójcze próby są dość komicznymi scenami.

Powodem samobójstwa każdego z nich była pustka, którą może wypełnić jedynie coś, dla czego warto żyć. Być może jest tym czymś miłość.

Koledzy

Osamu Dazai, Ango Sakaguchi i Sakunosuke Oda są często przypisywani do dekadenckiej szkoły Buraiha. W uniwersum Bungou Stray Dogs są oni dobrymi przyjaciółmi. Yozo też miał swojego dekadenckiego kupla Horikiego, z którym godzinami mogli rozmawiać na literackie tematy, pić czy też grać w skojarzenia słowne. Wymyślili nawet grę, która miała polegać na szukaniu przeciwieństw do rzeczowników.

Prowadzący rewolucję

Mangowy Dazai był jednym z pięciu hersztów Portowej Mafii. Był najmłodszym człowiekiem, który został dyrektorem w historii Portowej Mafii, a także żywą legendą tej organizacji. Jednak z jakiegoś powodu odszedł z Mafii i przyłączył się do antagonistycznej do niej grupy. Jego późniejsze zachowanie prowadzi do dość nieoczekiwanych działań pozostałych członków mafii. Można uznać jego działanie za rewolucyjne.

Dazai-pisarz parał się też marksizmem, który w tym czasie był silnie tłumiony przez rząd. Yozo także był aktywistą, ale raczej z przypadku. Z braku innego zajęcia chodził na marksistowskie więcej. Było to na tyle zaawansowane, że nawet prowadził większe działania grupy. Jednak w jego zachowaniu nie było przekonania do sprawy. Raczej działał z nudów i odrobinę z powodu kobiety.

Nieco o książce Zatracenie

Opublikowany w 1948 roku ostatnia powieść Osamu Dazaia zatytułowany Ningen shikkaku, tłumaczone na polski jako Zatracenie, to ponadczasowy tekst. Bohaterem i narratorem pierwszoosobowym jest tu zagubiony, izolujący się od ludzi Oba Yozo. Jego pomysłem na życie jest błaznowanie. Tylko w ten sposób radzi sobie z interakcjami międzyludzkimi. Być może dziś powiedzielibyśmy, że to jakiegoś rodzaju autystyk, jednak wtedy był zwykłym nieprzystosowany społecznie Japończykiem z Tokio. Poznajemy go z trzech zdjęć i opisujących je dzień po dniu historii życia. Dość smutnego życia.

„Teraz nie jestem ani szczęśliwy, ani nieszczęśliwy. Wszystko przemija.”

Pierwsza fotka pokazuje go jako 10-letniego chłopca i odpowiada pierwszej części książki. To zagubione, bojące się ojca dziecko, które wychowuje się pod bacznym okiem służby i które bywa też seksualnie przez nią wykorzystywane. Drugie ukazuje młodzieńca, prawdopodobnie już studenta, który dokładnie wie jak wystudiowany uśmiech pomaga osiągnąć wszystko w życiu. To pozer, zgrywus, laluś, kłamca, który za uśmieszkiem skrywa swoją prawdziwą naturę, człowiek zdyskwalifikowany jako istota ludzka. Trzecie zdjęcie przedstawia pospolitą twarz starca, mieszkającego w naprawdę opłakanych warunkach. Tenże już się nie uśmiecha, bo i mu do śmiechu nie jest. Degradacja sprawia, że, jak zauważa Dazai:

„Już portret pośmiertny ma w sobie więcej wyrazu, pozostawia jakieś wrażenie. A tu – hm, może gdyby nasadzić na korpus człowieka łeb pociągowego konia, uzyskałoby się podobny efekt, sam nie wiem.”

To rodzaj książki, którą często trzeba odkładać, ponieważ przytłacza, przywołując niechciane myśli. To nie jest książka do przeczytania, jeśli czujesz się choć trochę przygnębiony, ponieważ w pewnym sensie jest ona niebezpiecznie podstępna i dołująca. To książka, którą strasznie ciężko polubić… ale uważam też, że dzięki niej coś w środku się zmienia. Osobiste prawdy, które stają się uniwersalne, są chwalebnym rdzeniem literatury, a prawdy Dazaia mogą być tak bliskie kości, że aż ranią. Jednak te prawdy również leczą, a ta dychotomia bólu i ulgi sprawia, że każdy poczuje lekkie zatracenie swego człowieczeństwa.

Pełna recenzja Zatracenia na portalu DużeKa.pl.