Idziesz sobie idziesz, patrzysz w telefon, albo za piękną dziewczyną/chłopakiem, może myślisz intensywnienie co kupić na kolację i BAM! Ciężarówka przejeżdża po Twoim ciele. Pęka wątroba, miażdżą się kręgi lędźwiowe, łamią nogi, krew tworzy potężną plamę. Panika, ktoś dzwoni po karetkę i policję, kobiety krzyczą. I wtedy wstajesz! I nic Ci nie jest! Czy to oznacza, że masz szczęście czy może właśnie pecha?

Bohaterowie

Kei Nagai to bardzo poważny i dobrze rokujący uczeń kończący szkołę. Trzyma głowę wysoko i nie pozwala, by cokolwiek zaburzyło jego pociąg do nauki. Wszak niedługo egzaminy końcowe, a choć na egzaminach próbnych na akademię medyczną był w pierwszej dziesiątce najwyższych wyników, to nie spoczywa na laurach. Jednak kiedy bierze udział w wypadku samochodowym jego życie zmienia się diametralnie i musi zapomnieć o swoich wcześniejszych marzeniach. Musi też odnowić stare znajomości, których wcześniej odrobinę się wstydził. Choć wcześniej wydawał się wyzutym z uczuć chłopcem, teraz zaczyna mu doskwierać taka bezduszność. Bo może on wcale nie jest człowiekiem, skoro nie zasmuciła go np. śmierć ulubionego psa?

Fabuła

Egzaminy końcowe w Japonii to wydarzenie, które może być porównywalne z naszymi maturami. Tyle, że japoński wyścig szczurów sprawia, że każdy chce naprawdę najlepiej wyjść na nich, by dostać się na wymarzoną uczelnię, po której dostanie wymarzona pracę w jakiejś z tokijskich korporacji. Kei Nagai bez kręcenia nosem bierze udział w takiej gonitwie i na tyle myśli tylko o swoich wynikach i nauce, że nie zauważa niebezpieczeństw. Tego wynikiem jest bardzo groźny wypadek samochodowy, w którym bierze udział. Jedak okazuje się, że choć kończy się dla niego dobrze, to nie końcu się dobrze. Nie będę zdradzać zbyt wiele, ale śmiertelnie ranny Kei musi uciekać! Czy pomoc kolegi z klasy, Kaia, jest bezinteresowna? I co tak naprawdę chcą osiągnąć po złapaniu uciekinierów rządowi wysłannicy lub Sato, dość kontrowersyjny, nad wyraz opanowany i pewny siebie mężczyzna w średnim wieku?

Kreska

Patrząc na głównego bohatera można by było rzec: chłopak jak tysiące innych. W tej mandze to ajiny są pierwszoplanowi, więc i w ich kreacji widać najwięcej pracy. Jak na składające się z jakby pasków materiału człekokształtne stwory narysowanie choćby jednego wymagało masę pracy. A one do tego zmieniają kształt, rozpadają się, sypią, rozwiewają. Tak samo sceny dynamiczne są na wysokim poziomie. Fani krwi na ścianach, jak ja, będą zadowoleni.

Ciekawostka

Słowo ajin nie jest neologizmem stworzonym specjalnie dla mangi. W języku japońskim oznacza człekokształtne stworzenie z mitów i legend, coś jak syrena, wilkołak czy centaur. Sam wyraz składa się z dwóch znaków, gdzie pierwszy oznacza coś gorszego sortu, podkategorię, podróbkę, a drugie człowieka. Tak więc w wolnym tłumaczeniu ajin to podczłowiek, jednak obecnie za bardzo kojarzone jest to słowo z nazizmem i obozami koncentracyjnymi. Warto zaznaczyć, że w mandze ajinem nazywano nie-ludzi potocznie, zaś ogólnoprzyjętym mianem określającym ich było ahumanoid, właśnie nie-człowiek, bez pokazywania kto jest górą, kto jest lepszy. Tsuina Miura i Gamon Sakurai stworzyli więc komiks, który pozwala przemyśleć, czym naprawdę jest człowieczeństwo.

Podsumowanie

Pierwszy tom Ajina nie jest idealny. Właściwie musiałam do niego wracać jeszcze raz, bo pierwsze czytanie mnie strasznie znudziło. Sama sytuacja z Keiem i Kaiem, jego przyjacielem, odgadywaniem czym jest człowieczeństwo, było dla mnie najlepszą częścią, jednak już inne pojawiające się postacie jak Tosaki i Izumi, rządowi przedstawiciele oraz Sato i Tanaka, stojący prawdopodobnie po stronie ajinów, a może swojej własnej, wprowadzili tak wiele znaków zapytania, że pogubiłam się. Mimo to, po kolejnych tomach wiem, że warto czytać dalej!


Na szybko:

Chciałoby się rzec „zabili go i uciekł”. Bo tak w sumie jest: Kei ginie, ale ucieka. To, co się stało w trakcie wypadku ściąga na niego pościg. Ukryć pomaga mu kolega z klasy, którego wcześniej odrzucał. Pierwszy tom przynosi początek jeszcze innej, większego konfliktu, bo o ogólnokrajowym kalibrze. Czy przypadkiem chłopcy nie wpadną się w jakieś większe kłopoty niż tylko ucieczka przed łowcami głów?

Moni zdaniem: