Powinniśmy być opatrzeni ze śmiercią. Media pełne są trupów i makabrycznych obrazków, od czasu do czasu ktoś w rodzinie czy wśród znajomych odejdzie z tego świata. A jednak to tylko chwila, mignięcie, mrugnięcie. Chwila i nas nie ma przy zwłokach. Balsamista to historia pełna śmierci widzianej w bardzo nostalgiczny, wręcz mistyczny sposób. Piękna, straszna, polecana prze ze mnie do przeczytania. I tylko dla dorosłych.

Bohaterowie

Mamiya Shinjurō jest całkiem przystojnym młodym mężczyzną. Ma wszystko, co powinno zachęcać kobiety do przebywania w jego otoczeniu: wolny zawód, pieniądze, mieszkanie, czas, gadkę i przyjemną aparycję. I rzeczywiście w partnerkach może przebierać. Jednak z żadną nie stanowi związku, są to przelotne romanse. Shinjurō boryka się odrobinę ze wspomnieniami o odrzucającym go na każdym kroku despotycznym ojcu i jego fizycznymi sposobami naprostowania buntującego się dziecka. Przytulanie się jest dla niego większą bliskością niż seks. Być może powodem jest dzieciństwo, a może jednak zawód. Shinjurō jest bowiem, jak jego ojciec, balsamistą.

Fabuła

Podobnie jak w Ikigami mamy od czynienia z mangą, w której główna fabuła będzie przeplatała się z pojedynczymi skończonymi wątkami pobocznymi niczym w powieści szkatułkowej. W Balsamiście są to cztery historie ludzi, którzy za niedługo trafią na stół Shinjurō. W pierwszym tomie nie tylko poznajemy Shinjurō, jego sposób życia czy odrobinę lgnącą do niego administratorkę budynku, w którym mieszka, Azuki, ale także ludzi, z którymi przyszło mu pracować. Są to w tym przypadku: baletnica, przyjaciółka Azuki, stary zegarmistrz, zakochany w sobie młody narcyz i chorujący na gruźlicę przepracowany ojciec. Każdy ma swoją historię życia, śmierci oraz powód, by zostać nie skremowanym, jak zwykle nakazuje japoński zwyczaj, a zabalsamowanym.

Choć epizodyczność historii może przeszkadzać, to pozwala na jedno: na pokazanie różnych obliczy śmierci, różnego podejścia do spraw doczesnych i traktowania bliskich po ich śmierci. Pokazuje, że w każdym zakątku świata po śmierci mówi się o zmarłym dobrze, ale odpowiednio przygotowane zwłoki mogą pomóc poradzić sobie z żałobą. Bo dziecko może przytulić się po raz ostatni do ojca, narzeczony swoją wybrankę. Dość przygnębiający temat, z którym jednak stykamy się naprawdę częściej niż chcemy.

Kreska

Kreska Mitsukazu Mihary niezwykle plastycznie odzwierciedla emocja, jakie powinniśmy czuć podczas czytania fabuły. Raz jest prosta, surowa, bez teł, ze zlewającymi się w jedną czarną plamę materiałami noszonych przez postacie ubrań, przez co pokazywane emocje są powierzchowne,a więzi pomiędzy bohaterami słabsze. Innym razem, szczególnie, gdy widzimy osobę zmarłą czy też przeżycia bohaterów rysownik okrasza tła bogatymi wzorami, szczególnie kwiatowymi, dba o detale ubioru czy wyglądu, a emocje stają się niemal namacalne.

Ciekawostka

Balsamowanie to technika polegająca na zabezpieczeniu zwłok i przywróceniu im wyglądu jak najbardziej zbliżonego do stanu naturalnego. W tym celu dokonuje się sterylizacji i różnych zabiegów rekonstrukcyjnych. Zabieg balsamowania przeprowadza się w następującej kolejności: mycie zwłok, dezynfekcja, wprowadzenie w arterię płynu konserwującego zastępującego krew (jego głównym składnikiem jest formaldehyd), jeśli to konieczne także rekonstrukcja ciała. Całość kończy założenie ubrania i zrobienie makijażu. Balsamowanie przeprowadza się też często w przypadku zwłok zawierających wirusy i bakterie chorób zakaźnych, co minimalizuje ryzyko zarażenia np. żegnających się z ciałem bliskich.

Podsumowanie

To jest komiks dla dorosłych. Tylko i wyłącznie. Nie tylko dlatego, że Shinjurō ma mocno lepkie rączki i masę piersi i pośladków do dotykania, ale dlatego, że klimat jest tu naprawdę ciężki. Choć przecież to tylko komiks, postacie 2D, to oddaje emocje tak mocno, że nawet teraz, przeglądając jeszcze raz tomik w celu napisania recenzji popłakałam się cztery razy. Polecam każdemu, kto nie boi się dłuższej styczności ze śmiercią.


Na szybko:

Balsamista nie jest mangą do przeczytania i odłożenia na półkę. Jeszcze długo w myślach będziesz rozpamiętywać poszczególne słowa, sceny, kadry. Choć nie brakuje tu humoru, jest on tylko przykrywką do głębszej treści jaką jest pozwalanie poprzez różnego rodzaju zabiegi po raz ostatni pożegnać się ze zmarłym. Pierwszy tom zostawia nas z wieloma pytaniami i chęcią na dalsze części.

Moni zdaniem:

Fabuła: 9/10
Kreska: 8/10
Bohaterowie: 7/10