Moja prawdziwa przygoda z mangą zaczęła się właśnie od Bakumana. Nie ma co, zaczęłam od wysokiego C i trudno jakiejkolwiek serii wzbudzić tyle emocji, co tej. Czemu? Bo nie dość, że schematy shōnen, ale także bawi się historią i formułą, mieszając różne mangowe gatunki, czasem zahaczając nawet o ecchi. Na pytanie czym jest Bakuman, nie można tak łatwo odpowiedzieć. To po prostu życie dwóch mangaków!

Bohaterowie

Akito Takagi to szkolny geniusz. Zawsze najlepsze wyniki w egzaminach. Od lat konkuruje z nim wyniosła Iwase, jednak zwykle nie udaje jej się za wiele zwojować. Dotąd Takagi, zwany także Shuujin, był pilnym uczniem, planującym iść na jeden z lepszych liceów. Jednak od kiedy zobaczył rysunki Mashiro zapragnął czegoś innego: życia jako mangaka. Jako że jednak rysować nie potrafi, zostały mu scenariusze.A w tym jest mistrzem! Szalone tempo rysowania, rodząca się miłość oraz chodzenie do szkoły trudno jednak pogodzić razem: Takagi zasypia na lekacjach, opuszcza się w nauce. Czy powodem jest Kaya czy raczej praca?

Fabuła

Mashiro i Takagi zanoszą swoją pierwszą wspólną mangę do redakcji pisma mangowego Shounen Jump. Ich manuskrypt przegląda redaktor Akira Hattori, który dostrzega w nich potencjał mimo młodego wieku. Chłopcy jakiś czas podążają za jego wskazówkami, by spróbować swoich sił w konkursie o nagrodę Tezuki. Zaraz potem starają się o publikację Akamaru Jump, wydaniu specjalnym Shonen Jumpa. Czy jednak uda im się przeskoczyć równie młodego, ale piekielnie utalentowanego Ejiego Niizumę?

Wątek mangowej pracy u podstaw nie jest jednak jedyny. Chłopcy mają przecież jakieś życie osobiste. I tu dopiero się dzieje. Mashiro, szaleńczo zakochany w równie nieśmiałej jak on Azuki, tym razem musi siedzieć w ławce obok dziewczyny. Udaje mu się nawiązać z nią kontakt i dostaje maila. To spora nowość w ich „związku”. Jednak niedługo koniec gimnazjum, a Azuki wyprowadza się. Czy uda mu się porozmawiać z nią o ich przyszłości?

Nie tylko Mashiro jest zakochany. Także Kaya czuje miętę i to do Akito! On jednak jest na wskroś pragmatyczny i może chodzi z dziewczyną, ale jakoś tak, hmmm, z nudów? Przyzwyczajenia? Ot tak? Mi pasuje jednak bardziej przedstawienie nierealnej wręcz, idealistycznej miłości pomiędzy Mashiro i Azuki niż obyczajowy wątek związku Kayi i Takagiego.

Kreska

Co w rysunku lubicie? Humor? To tu jest. Gagi? Też. Bijatykę? Tak, nie tylko jest walka mentalna, na słowa, piórka do rysowania, ale i pojawia się skuteczne i dobrze skadrowane mordobicie. A może ckliwy wątek miłosny niczym z romansu? Owszem, i on jest. I wszystkie wyśmienicie narysowane!

Ciekawostka

Przedstawieni na obwolucie Mashiro i Takagi stoją przed pełnymi regałami mang. Nie sposób przeczytać, co jest na nich, jednak już w rękach Takagiego, który jest na pierwszym planie, wyraźnie dostrzegamy 43 tom Naruto, prawdopodobnie 1 tom Bleacha i 52 tom One Piece. Czyżby hopaki szukali jakiegoś ciekawego pomysłu na shōnen?

Podsumowanie

Wątek miłosny to zawsze ciekawy pomysł na rozwiniecie akcji, jednak tu mamy aż dwa: romantyczną i pragmatyczna jego wersję. I choć nie jest to głównym elementem fabuły drugiego tomu Bakumana, to stanowi motor całego poświęcenia rysownika Mashiro oraz jego dążenia do osiągnięcia sukcesu na rynku mangowym. Bardzo kibicuję tej parze i nie mogę się doczekać co będzie dalej!

Pozostałe recenzje serii Bakuman: tom 1.

Inne zrecenzowane mangi Tsugumiego Ōby lub Takeshiego Obaty: All you need is kill, Death note.


Na szybko:

Świetnie narysowana, z dbałością o szczegóły i wyczuciem różnych stylów graficznych manga, którą ciężko zaklasyfikować do jakiegokolwiek gatunku. To komiks o mangakach, walce o miejsce na rynku, walce o miłość i często walce z samym sobą. Jedna z najlepszych mang!

Moni zdaniem:

Fabuła: 10/10
Kreska: 9/10
Bohaterowie: 9/10