Piękna, wręcz cukierkowa, wizualizacja mangi. Świat otchłani, który wciąga i przyciąga. Fantastyczne stwory, przyjaźń pomiędzy dzieckiem i humanoidalnym robotem, tajemnice i klątwy. Coś, czego nie da się zapomnieć. I tylko i wyłącznie dla dojrzałego widza!

Bohaterowie

Rico to 12-letnia córka jednego z najlepszych poszukiwaczy, legendarnego Białego Gwizdka Lyzy, która lata temu nie powróciła z głębi. Tak jak reszta dzieci bez rodziców mieszka w mieście dookoła krateru zwanego Abyssem, w tutejszym sierocińcu i tak samo jak one marzy, by samemu kiedyś stać się Białym Gwizdkiem. Nie przeraża ją śmierć, cierpienie, na które może się narażać. Jest beztroskim poszukiwaczem artefaktów, lecz niektóre z nich nie są przez nią raportowane – zostawia je dla siebie wbrew obowiązującym regułom. Zna bardzo dobrze florę i faunę poszczególnych pieter Odchłani oraz klątwy z nimi związane. Jest otwarta na inność i zafascynowana tworami z głębin, dlatego szybko nawiązuje przyjaźń z pochodzącym z Abyssu robocikiem, Regiem.

Fabuła

Ogromny system jaskini, znany Otchłanią, jest bardzo ciekawym miejscem dla każdego poszukiwacza. Nic dziwnego, że ludzie przybywali tu z daleka i zbudowali wokoło karteru wielkie miasto Orth. Jednak nie każdy jest na tyle odważny i doświadczony,m by zejść na najniższe piętro Abyssu, gdyż powrót może stać się niemożliwy: na poszukiwaczach wracających na powierzchnię działa specyficzna klątwa, która może zabić lub całkowicie odczłowieczyć. W Otchłani znajdują się niebezpieczne, drapieżne stworzenia oraz tajemnicze artefakty starożytnych, które są bezcennymi znaleziskami. Rico, jedna z orthowskich sierot, marzy o tym, aby zostać wielkim odkrywca, jak jej matka, odkrywać nowe gatunki zwierząt, nowe znaleziska. Obecnie nie jest jeszcze na tyle doświadczona, by penetrować dolne warstwy. Nic straconego, gdyż całkiem blisko miasta podczas wykopalisk znalazła robota Rico, który może się okazać kluczem do tajemnic Otchłani i ponownego spotkania z matką, która nigdy ze swojej ekspedycji do najgłębszej warstwy nie wróciła. Rico i Reg postanawiają dowiedzieć się samodzielnie jaka jest historia robota oraz gdzie zniknęła matka Rico.

Abyss, razem z fauną i florą zmienia się w zależności od głębokości. Otoczenie jest różnorodne, każdy kolejny poziom prezentuje się coraz bardziej pomysłowo i surrealistycznie. Czasem dosłownie wszystko stoi na głowie! Potwory posiadają różnorodny design, każdy zachowuje się zupełnie inaczej, niektóre nie tyle są silne, co przebiegłe i doskonale potrafią omamić podróżnika.

Początkowo mamy do czynienia z lekką przygodówką pełną śmiechu i humoru. Bohaterowie podczas swojej podróży będą poddawani różnym próbom, zagrożenie i poczucie beznadziei rośnie z każdym odcinkiem, by w dziesiątym sięgnąć zenitu. Jeszcze do tego odcinka można by było Made in Abyss pokazać dzieciom – późniejsze części tej serii będą śniły się w koszmarach jeszcze długo, długo.

Kreska

Na pierwszy rzut oka Made in Abyss wygląda jak serial skierowany do najmłodszych. I rzeczywiście przez pierwsze dziesięć odcinków można było podziwiać faunę i florę głębin, perypetie bohaterów. Wszystko okraszone typowo infantylną kreską. Już już bym pozwoliła obejrzeć serial dzieciom. I wtedy nadszedł brutalny dziesiąty odcinek! Nie da się nie uronić łzy patrząc na męczące się, krwawiące dziecko! Nie da się! Rysownicy zrobili naprawdę kawał dobrej roboty, bo nie tylko zadbali o szczegółowość scen, ale także o odpowiedni dramatyzm dotyczący tych brutalniejszych scen. Cukierkowa grafika jest pułapką, w którą wpadają wszyscy.

Muzyka

Nie można zapomnieć tu o muzyce. Australijczyk Kevin Penkin stworzył muzykę bliską majstersztykowi! Cały soundtrack to 52 skrajnie różne utwory. Mamy tu fortepianowe taneczne melodyjki, ale też orkiestrowe partytury czy elektroniczne wstawki wciskające w fotel. Są dwa utwory, przy których płaczę – i robiłam to dużo wcześniej niż obejrzałam serial! W połączeniu z animacją całość tworzy niepowtarzalny klimat.

Ciekawostka

W Made in Abyss możemy podziwiać niestworzone istoty jak Młotodzioby, Amakagame czy Grzybomisie. Czy takie mogłyby istnieć naprawdę? Teoretycznie tak, w końcu są takie dziwadła jak dziobaki, rekiny-młoty czy żerujący na mrówkach grzyb Ophiocordyceps unilateralis. Szacuje się, że do dziś opisano około 2 mln zwierząt i roślin na Ziemi. Znaczy to, że nie opisano wszystkich, bo zwyczajnie nie wszystkie dało się zaobserwować. Głębie oceaniczne, organizmy mieszkające w dżunglach czy niedostępnych miejscach jak jaskinie, płaskowyże brazylijskie czy syberyjska tajga to miejsce, gdzie jeszcze nie raz naukowców zaskoczy jakiś nowy, nieznany gatunek. Prawdopodobnie nawet 86 proc. gatunków lądowych i 91 proc. gatunków morskich wciąż czeka na odkrycie. Choćby życie morskie opisane w 2003 roku przez czasopismo Current Biology nadal czeka na opisanie przez naukowców jakiś 75 tys. odnalezionych nowych gatunków. Szacuje się, że całkowita różnorodność morskiego życia może sięgać 1 mln gatunków. A gdzie reszta biomów…

Podsumowanie

Adaptacja mangi Akihito Tsukushi jest jednym z najbardziej intrygujących anime ostatnich lat. I trzeba dodać – to nie koniec, bo 12 odcinków to otwarta historia, nie dotarliśmy w niej do najgłębszej warstwy. Mocną stroną serialu jest jego klimat oraz fantastyczna oprawa wizualna i muzyczna. Ale to nie jest, kategorycznie powtarzam, nie jest film dla dzieci!

Na szybko
  • 9.5/10
    Fabuła - 9.5/10
  • 9.5/10
    Kreska - 9.5/10
  • 9.5/10
    Bohaterowie - 9.5/10
9.5/10

Moni zdaniem:

Dwanaście odcinków, przez ponad połowę których będziesz zastanawiać się, czy to aby nie dla dzieci, a pod koniec wciśnie Cię w fotel i nie pozwoli bez chusteczek z niego wyjść. Fantastyczne jest tu wszystko: historia, grafika i muzyka. Tylko czekać na kontynuację!