Do się­gnię­cia po tomik man­gi Plun­de­rer skło­ni­ła mnie przede wszyst­kim okład­ka: zama­sko­wa­ny osob­nik, któ­re­go płci nijak nie mogłam roz­róż­nić, z mie­czem, w tle wia­tra­ki sto­ją­ce na wzgó­rzu. Do tego dziw­ne licz­by na mie­czu i grzbie­cie dło­ni. Jaka z tego może być histo­ria? Tego jed­nak, co zasta­łam w środ­ku, nie spo­dzie­wa­łam się wca­le…

Bohaterowie

Hina to bar­dzo ład­na, nie­śmia­ła i nie­świa­do­ma ota­cza­ją­ce­go ją świa­ta dziew­czy­na z pro­win­cji. Dotąd miesz­ka­ła gdzieś w gór­skiej wio­sce z mamą i poza nią nie widy­wa­ła żad­nych ludzi. Kie­dy jed­nak mat­ka dosłow­nie zapa­dła się pod zie­mię, Hina zosta­ła zmu­szo­na do poszu­ki­wań legen­dar­ne­go Czer­wo­ne­go Baro­na. W ten spo­sób tra­fi­ła do mia­sta, w któ­rym w koń­cu się dowie­dzia­ła cze­mu każ­dy z ludzi ma zmie­nia­ją­cy się numer na cie­le. Nie jest to jakiś tatu­aż, a spe­cjal­ny znak, któ­ry potra­fi się zwięk­szyć lub zmniej­szyć, jed­nak osią­ga­jąc ujem­ną licz­bę oso­ba posia­da­ją­ca go nara­ża się na pochło­nię­cie przez otchłań (cie­ka­we czy taką jak Abyss). Hina w odróż­nie­niu od miesz­kań­ców mia­sta nie zda­je sobie spra­wy, że licz­by te mogą jej pomóc. Mając dość wyso­ki numer 441 może roz­ka­zy­wać każ­de­mu z nume­rem niż­szym od swo­je­go. Nie­ste­ty nie ma poję­cia jak łatwo może go stra­cić.

Fabuła

Naiw­na Hina tra­fia do mia­sta, gdzie spo­ty­ka dziw­ne­go, dość napa­lo­ne­go na pie­nią­dze i dziew­czy­ny Rihi­to. To jedy­na chy­ba oso­ba w mie­ście, któ­rej numer na dło­ni wska­zu­je licz­bę ujem­ną. Jakoś niko­go nie dzi­wi, ze wbrew zasa­dom nadal cho­dzi po zie­mi. Hina poszu­ku­je w mie­ście Czer­wo­ne­go Baro­na, któ­ry być może potra­fi pomóc jej w odna­le­zie­niu pochło­nię­tej przez otchłań mat­ki.

Nie­ste­ty, naiw­ność dziew­czy­ny jest tak duża, że lokal­ne­mu wataż­ce i kom­bi­na­to­ro­wi, szu­ka­ją­ce­go takich naiw­nych i ich punk­ty, uda­je się zwieść dziew­czy­nę. Jak­że on się cie­szy, kie­dy oka­zu­je się, że nie tyl­ko 441 może zdo­być, bo Hina ma w zana­drzu cał­kiem cie­ka­wy arte­fakt. Na szczę­ście nie wszyst­ko wyda­je się stra­co­ne. Ba, nawet Czer­wo­ny Baron się odnaj­du­je, tyle… nie ten, któ­re­go Hina szu­ka, za to ten, któ­re­go szu­ka­ją inni. Co Richi­to ma na sumie­niu?

Kreska

Nie mam się do cze­go przy­cze­pić, bo rysun­ki są dobre. Nie wybit­ne, ale dobre. Wpraw­dzie jeśli cho­dzi o posta­cie to dużą wagę Suu Mina­zu­ki uprzy­wi­le­ju­je do pier­si, poślad­ków i ubrań led­wo co je zasła­nia­ją­cych, jed­nak szcze­gó­ło­wość choć­by ubrań czy tła jest napraw­dę cie­szy oko. Cóż, mnie fan­ser­wis nie musi się tak bar­dzo podo­bać.

Ciekawostka

Oso­ba z mniej­szą licz­bą nazy­wa­na jest Atu. Patrząc na pol­skie zna­cze­nie sło­wa atu mamy sytu­ację odwrot­ną, gdyż atu, albo atut, to uprzy­wi­le­jo­wa­ny kolor w kar­tach, biją­cy wszyst­kie pozo­sta­łe kolo­ry. Atut może być sta­ły, np. w grze piki kolo­rem atu­to­wym jest pik, zmien­ny jak w grze tysiąc lub w bry­dżu, gdzie atut obo­wią­zu­je pod­czas całe­go roz­da­nia, ale jest usta­la­ny przed roz­da­niem lub w cza­sie roz­gryw­ki.

Podsumowanie

Kom­plet­nie nie spo­dzie­wa­łam się takiej man­gi. Świat jest cie­ka­wy, pomysł i wyko­na­nie dobre, jed­nak wszę­do­byl­ski fan­ser­wis psuł mi spo­ro zaba­wy z czy­ta­nia tej man­gi. Mimo wszyst­ko polu­bi­łam Hine i jej poszu­ki­wa­nia wła­ści­we­go Czer­wo­ne­go Baro­wa. Tej nie­win­nej dziew­czy­ny nie da się nie kochać, dla­te­go mimo wszyst­ko się­gnę po kolej­ny tomik. Mam nadzie­ję, że się nie zawio­dę.

Na szybko
  • 7/10
    Fabu­ła — 7/10
  • 6.5/10
    Kre­ska — 6.5/10
  • 5/10
    Boha­te­ro­wie — 5/10
6.2/10

Moni zda­niem:

Gdy­by wyciąć wszyst­kie sce­ny z pod­tek­stem sek­su­al­nym man­ga skur­czy­ła­by się o poło­wę. A szko­da, bo histo­ria jest napraw­dę obie­cu­ją­ca: po zagad­ko­wym zagi­nię­ciu mat­ki miesz­ka­ją­ca w świe­cie rzą­dzo­nym przez dziw­ne licz­ny na cie­le każ­de­go miesz­kań­ca mło­da dziew­czy­na poszu­ku­je legen­dar­ne­go wojow­ni­ka, któ­ry ura­tu­je jej rodzi­ciel­kę. Fabu­ła aż pro­si się o jej dokoń­cze­nie. War­to dać jej szan­sę.