Jeśli lubicie kałamarnice czy potwory, nie macie nic przeciwko odważnym scenom, brutalności i przekleństwom, to kontynuacja walki Rat Queens z wszystkim, z czym walczyć można będzie dla Was odprężająca komiksową lekturą. Jednak nie każdy będzie z takiej konwencji zadowolony.

Bohaterowie

Violet to jedna z najemniczek Rat queens. Wcale nie ubi fioletowego. Najlepszym jej przyjacielem jest miecz – tylko on jej nie zdradzi i nie marudzi nic na temat jej wyborów. A są one różne, jednak zawsze lojalne. No, prawie zawsze. To jedna ze spokojniejszych, choć nie mniej walecznych dziewczyn ze składu. Zawsze chętna do pomocy i zawsze skora do pojednania zwaśnionych stron. To ona pierwsza pomaga drużynie Peaches i stopuje mordercze zapędy Hannach i Tizzie. Wydaje się być jednak czymś ciągle zajęta, coś ją trapi i ma to związek z jej przeszłością, tradycją i brodatą rodziną.

Fabuła

Po dość suto zakrapianej imprezie, kiedy każda ze Szczurzyc obudziła się przy jakimś ciachu u boku, czas na nowe zadania. Tym razem, o dziwo, burmistrz już kocha swoje najemniczki. I ma dla nich drobną robotkę. Jednak, jak to u Rat queens bywa, nic nie idzie jak powinno: Sawyer ginie gdzieś podczas śledztwa, stara pani Bernadette zostaje odnaleziona w nieciekawym stanie, a nad miastem wiszą lovecraftowe macki. A właściwie n’rygothowe. Jedynie Dee wie czym to grozi.

Ten tom wprowadza ciekawie retrospekcje, które są wizjami zafundowanymi przez zstępującego na ziemię N’rygotha. Okazuje się, że każda ze Szczurzyc i ich przyjaciół ma co nieco na sumieniu: Dee ma męża, Violet brodę, Sawyer podejrzaną przeszłość, Hannah skrywającą sekret fryzurę, Dave ptaszki w brodzie, a Betty uzależniona nie tylko od miłości.

Kreska

Kreska nie odbiega jakością od poprzedniego tomu, choć tym razem jest więcej do ukazania zmian w postaciach. Nadal możemy cieszyć oczy śmiałymi bitwami, krwią, seksownymi dziewczętami i klimatem fantasy. Słowem: seks, przemoc i ostra zabawa. Stjepan Sejić wprawdzie zastąpił przy pracy Roca Upchurcha, ale nie odbiło się to na jakości. Ot, kreska jest mniej ugładzona, ale akurat w tym tomie wyszło przez taki zabieg komiksowi na dobre.

Ciekawostka

Stara według Rat queens pani Bernadette, właścicielka jednego ze sklepów w Palisadzie, ma 39 lat. Na nasze czasy to całkiem młoda osoba, mająca wiele jeszcze do przeżycia. Ale jak to było w innych czasach? Starość — to pojęcie, które najczęściej wzbudza dreszcz; słowo wypełnione niepokojem, słabością, a czasem lękiem. Jest to jednak pojęcie mało precyzyjne. W starożytności starość była przekleństwem bogów. Jeżeli wtedy jednostce udało się przeżyć dzieciństwo, to długość późniejszego życia była podobna do średniej długości życia współcześnie żyjących ludzi, ale zarazem przekroczenie progu dorosłości wcale nie było gwarancją długiego życia. Twierdzenie, że starość jest przekleństwem, panowało aż do XIX wieku, kiedy to nadal starość postrzegano jako chorobę. Bo tylko choroba odbierała zdolność do pracy i autonomię społeczną. Dopiero XX wiek wraz z rozwojem higieny i medycyny, spowodował, że 40-latka nie była stara wiedźmą, a dopiero dojrzałą kobietą, zdolną jeszcze dokonać wiele.

Podsumowanie

Byłam ciekawa jak potoczą się dalsze losy Szczurzyc. A tu dostałam nie tylko ciąg dalszy historii, ale i garść ciekawych retrospekcji, dzięki którym postacie są o wiele ciekawsze i pełne. Choć zmiana rysownika jest dla mnie zawsze lekkim problemem, to tym razem naprawdę ostrzejsza kreska pasowała do historii. Dobry komiks w klimacie fantasy.

Pozostałe recenzje serii Rat queens:

Magią i masakrą
Demony

Na szybko
  • 7/10
    Fabuła - 7/10
  • 6.5/10
    Kreska - 6.5/10
  • 7.5/10
    Bohaterowie - 7.5/10
7/10

Moni zdaniem:

Gwarancja świetnej, niezobowiązującej rozrywki dla wszystkich miłośników fantasy oraz wyrazistych, pełnokrwistych bohaterek. Jeśli nie boisz się odważnych scen i brutalności, a do tego nie chcesz zanadto filozofować i pytać o sens życia, to jest to właśnie komiks dla Ciebie.